Trump wycofa z Niemiec część żołnierzy USA? Morawiecki: Mam nadzieję, że część z nich trafi do Polski

Prezydent USA Donald Trump planuje wycofać z Niemiec do jesieni od 5 tys. do 15 tys. amerykańskich żołnierzy - poinformował w piątek na swoim portalu "Der Spiegel". O planach wycofania 9,5 tys. wojskowych pisał wcześniej Reuters oraz "Wall Street Journal".
Zobacz wideo

Niemiecki "Spiegel" łączy sprawę z niezadowoleniem w Waszyngtonie z polityki kanclerz RFN Angeli Merkel, która odmówiła w czerwcu przyjazdu na szczyt G-7 w amerykańskiej stolicy.

Spotkanie szefów państw i rządów najbardziej uprzemysłowionych krajów świata odbędzie się prawdopodobnie we wrześniu; wcześniej Trump chciał, by miało ono miejsce w Białym Domu pod koniec czerwca. Przełożono je, gdy Merkel zastrzegła, że w tym terminie z powodu epidemii koronawirusa nie pojedzie do Waszyngtonu. Niemiecki dziennik pisze, że o sprawie wycofania części wojsk USA z Niemiec nie został poinformowany rząd w Berlinie.

Dziennik "Wall Street Journal" napisał w piątek, że prezydent Trump polecił Pentagonowi do września wycofać z Niemiec 9,5 tys. amerykańskich żołnierzy.

Część z nich miałaby zostać skierowana do Polski oraz do innych krajów sojuszniczych Stanów Zjednoczonych - podał z kolei Reuters, powołując się na anonimowe źródło w administracji USA.

Agencja Reutera pisze też, że część amerykańskich wojskowych ma zostać skierowanych bezpośrednio do USA.

Kontyngent żołnierzy amerykańskich stacjonujących na stałe w Niemczech ma zostać zmniejszony z ponad 34 tys. do 25 tys. Według "WSJ" będzie to maksymalna łączna liczba żołnierzy USA przebywających w Niemczech na stałe oraz rotacyjnie. "WSJ" oraz Reuters swoje doniesienia opierają na anonimowych źródłach w amerykańskim rządzie. Pentagon i Biały Dom do tej pory ich oficjalnie nie potwierdziły.

Źródło Agencji Reutera zarzeka się, że ten krok nie ma nic wspólnego z napięciami między Trumpem i kanclerz Angelą Merkel, która ze względu na pandemię odmówiła osobistego udziału w szczycie G7 w Stanach.

Odwołanie części wojsk z Niemiec jako "niedorzeczne" określił demokrata Jack Reed z senackiej komisji sił zbrojnych. Z kolei Andrew Weiss z think tanku Karnigi Endowment for International Peace nazwał je "wielkim prezentem" dla Rosji. Inny wysoko postawiony amerykański urzędnik powiedział Reuterowi, że niektórzy żołnierze wrócą z Niemiec do kraju, a niektórzy trafią do innych sojuszniczych państw, w tym Polski.

Mateusz Morawiecki: Rozmowy trwają

O doniesienia, że część amerykańskiego kontyngentu miałaby trafić z Niemiec do Polski był pytany w RMF FM premier Mateusz Morawiecki. 

"Mam głęboką nadzieję, że w wyniku wielu rozmów, które odbyliśmy i poprzez pokazanie tego, jak solidnym partnerem jesteśmy w ramach NATO, że część tych żołnierzy stacjonujących dzisiaj w Niemczech i wycofywanych przez Stany Zjednoczone rzeczywiście trafi do Polski. Będzie to wzmocnienie wschodniej flanki NATO" - ocenił Morawiecki.

Zaznaczył, że decyzja o wysłaniu żołnierzy do Polski jest oczywiście po stronie Stanów Zjednoczonych i prezydenta Trumpa. "Ale liczymy na to, że ten kontyngent w Polsce będzie cały czas rósł" - dodał.

"Rozmowy trwają, ponieważ takie rozmowy odbywają się w ciszy, to rezultat zostanie podany do publicznej wiadomości za jakiś czas, w stosownym czasie przekażemy te informacje, ale będzie to wzmocnienie dla całego NATO" - powiedział premier.

Dodał, że dzisiaj w Polsce stacjonuje blisko 5 tys. żołnierzy amerykańskich. "Prawdziwe niebezpieczeństwo czyha zza wschodniej granicy, więc przesunięcie wojsk amerykańskich na wschodnią flankę będzie wzmocnieniem bezpieczeństwa całej Europy (...). Myślę, że Niemcy rozumieją, że zmienia się geopolityka, że trzeba wzmacniać całą naszą wschodnią część Paktu Północnoatlantyckiego" - zaznaczył szef rządu. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM