100 proc. postojowego dla górników. "Widać, jak grillowana jest kiełbasa wyborcza"

Bez względu na to, kto byłyby teraz u władzy, to podjąłby taką samą decyzję. Po 1989 roku nie ma odważnych do poważnych rozmów z górnikami - mówiła w TOK FM Karolina Baca-Pogorzelska. Rząd zdecydował, że w 12 kopalniach zostanie wstrzymana produkcja. Powodem są wyjątkowo liczne zakażenia koronawirusem wśród górników.
Zobacz wideo

Koronawirus szaleje w śląskich kopalniach. Stąd decyzja rządu, aby na trzy tygodnie wstrzymać wydobycie w 12 zakładach. Jacek Sasin, wicepremier i szef resortu aktywów zapowiedział, że za ten okres górnicy dostana 100 proc. wypłaty postojowe.

Jak mówiła w TOK FM Justyna Piszczatowska, redaktor naczelna green.news.pl, rządowe decyzje są spóźnione. - Według nowych danych 7 mln ton węgla zalega na zwałach. Aż prosiło się o to, żeby prace kopalń ograniczyć wcześniej i jakoś pozbyć się nadwyżek. Teraz co piąta osoba z koronawiursem w Polsce pracuje w kopalni. Do tego w ogóle nie musiało dojść – mówiła Piszczatowska. Podkreśliła, że najpewniej pieniądze na wypłaty postojowego nie będą pochodziły z górniczych spółek, do których należą kopalnie (JSW i PGG). -  Być może będą brane z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorstw. Tylko zapewne trzeba będzie to notyfikować w Komisji Europejskiej, jako pomoc publiczną - dodała. Dla rozmówczyni Macieja Głogowskiego, w całej operacji nie ma przypadku. - Widzimy po prostu, jak grillowana jest kiełbasa wyborcza – stwierdziła dziennikarka.

Podobnie decyzje władzy oceniła Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka specjalizująca się w tematyce energetycznej. Jej zdaniem, decyzje rządu wynikają stricte z kalendarza wyborczego. – Ani trochę mnie to nie zaskakuje. Bez względu na to, kto byłyby teraz u władzy, to podjąłby taką samą decyzję. Po 1989 roku nie ma odważnych do poważnych rozmów z górnikami – mówiła w TOK FM. Jednocześnie apelowała, by decyzje podjęte przez rządzących nie powodowały hejtu pod adresem pracowników kopalń. – Mimo wszystko nie ma czego górnikom zazdrościć. Taki przestój może doprowadzić do tego, że część z tych kopalni szybciej zamknie się już na zawsze. Górnicy też są poirytowani przez tę sytuację z błędnymi testami. Gdyby tutaj nie było 100 proc. wynagrodzenia, no to te emocje mogłyby wziąć górę. A to byłoby nikomu niepotrzebne – przestrzegała gościni TOK FM i dodała, że sytuacja w górnictwie i bez koronawirusa jest bardzo trudna. – To taki gest w stylu: tonący brzytwy się chwyta. Górnictwu rzuca się tylko koła ratunkowe, a brakuje systemowych rozwiązań dla branży – podkreśliła Baca-Pogorzelska.

Przypomnijmy, na przykład w kwietniu laboratorium w Zabrzu podało aż 56 fałszywych wyników testów na obecność koronawirusa. 

Warto wyjaśnić, że zawieszenie wydobycia nie oznacza, że wszyscy zatrudnieni w kopalniach nie będą pracować. – Około 200-250 górników będzie zajmowało się odmetanowianiem i odwadnianiem. Po to, żeby kopalnie mogły utrzymywać parametry, które później pozwolą odbudowywać moce wydobywcze. Niewielu pracowników w zakładzie to szansa na realne zachowywanie zasad higieny i dystansowania się – wskazywała Justyna Piszczatowska.

"Sytuacja jest szczególna"

Wicepremier Jadwiga Emilewicz, pytana podczas spotkania z dziennikarzami, dlaczego górnicy, jako jedyna grupa zawodowa za okres postojowego otrzymają 100 proc. wynagrodzenia, stwierdziła, że "mówimy o sytuacji szczególnej". - O sytuacji, w której zamykane są zakłady, czy też przechodzą na kwarantannę pracownicy czy też ich rodziny ze względu na wzrost zachorowań - mówiła szefowa resortu rozwoju. 

Minister podkreśliła, że jest to inna sytuacja niż w przypadku postojowego dla firm, które obowiązuje od 1 kwietnia. - Przedsiębiorca ze względu na to, że rejestruje spadki, ma możliwość obniżenia czasu pracy oraz wynagrodzenia, nie mniejszego jednak niż wynagrodzenie minimalne - przypomniała. Oceniła, że mamy tu do czynienia "z dwiema sytuacjami prawnymi, drastycznie odmiennymi".

Górnicy stanowią ponad połowę spośród 9639 (dane z niedzielnego wieczoru) wszystkich osób zakażonych w woj. śląskim. 2416 osób wyzdrowiało, a 241 zmarło. Łącznie w szpitalach w regionie jest leczonych 317 osób z koronawirusem. Śląskie jest województwem o największej w Polsce liczbie potwierdzonych zakażeń.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM