Onet: Poznańskie śledztwo ws. śmierci Igora Stachowiaka zostało umorzone

Nie będzie dodatkowych zarzutów dla byłych policjantów, którzy interweniowali wobec Igora Stachowiaka. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu po raz drugi umorzyła śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 25-latka. Z decyzją śledczych nie zgadza się ojciec zmarłego na wrocławskim komisariacie mężczyzny. Jego zdaniem Igor został zabity - informuje Onet.
Zobacz wideo

Jak przypomina we wtorek Onet postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka przez czterech policjantów, poznańska prokuratura wznowiła na kilka tygodni przed wyrokiem pierwszej instancji, który zapadł w czerwcu 2019 roku. "Wcześniej śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Decyzję o wznowieniu wydał sąd po tym, jak rodzice Igora Stachowiaka zaskarżyli postanowienie prokuratury w tym zakresie. Teraz sprawa ponownie została umorzona. Byli policjanci nie usłyszą więc kolejnych zarzutów" - czytamy. Jak informuje portal, ojciec Igora Stachowiaka jest tym  zbulwersowany. "Jestem zbulwersowany tym, że do dziś nikt nie naładował baterii paralizatora, którego użyto wobec Igora i nie włączył go, by sprawdzić, czy była ingerencja w jego zapis albo próba usunięcia zapisu. To karygodne" – powiedział serwisowi. 

Według niego, wielu ważnych świadków, m.in. załoga pogotowia, która przyjechała na komisariat, do dziś nie zostało przesłuchanych. Rodzina wnioskowała także o konsultację prokuratury z kolejnym zespołem biegłych, ponieważ opinia prywatna przedstawiona przed sądem pierwszej instancji przez kardiologa podważa tezę o excited delirium. 

Rodzice Stachowiaka zapowiedzieli, że kolejny raz zaskarżą decyzję o umorzeniu. "Przecież wiemy, że policjanci zostali skazani tylko za to, co było nagrane na paralizatorze, a Igor był w rękach policjantów 3,5 godziny, a z zeznań wynika, że wielokrotnie użyto wobec niego bezzasadnie środków przymusu bezpośredniego. Czy prokuratura naprawdę chce wyjaśnić wszystkie okoliczności śmierci mojego syna?" – pytał ojciec zmarłego 25-latka.

Maciej Stachowiak już wcześniej zapowiadał, że sprawę śmierci syna zamierza skierować do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Jest przekonany, że Igor został zamordowany.

Śmierć Igora Stachowiaka

Za przekroczenie uprawnień oraz psychiczne i fizyczne znęcanie się nad Stachowiakiem zostali skazani czterej byli policjanci. Sąd uznał jednak, że ich działania nie miały wpływu na śmierć mężczyzny. Według sądu nie doszło też do znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. 

"Najwyższą karę, 2,5 roku więzienia otrzymał Łukasz R., który trzykrotnie raził Igora Stachowiaka paralizatorem w toalecie na komisariacie, gdy ten miał założone kajdanki. Trzej pozostali byli funkcjonariusze Paweł G., Paweł P. i Adam W. usłyszeli natomiast wyrok dwóch lat pozbawienia wolności" - przypomina portal. 

Igor Stachowiak zmarł 15 maja 2016 roku na wrocławskim komisariacie. Według biegłych z Łodzi śmierć mężczyzny nie była spowodowana działaniami policjantów, ale niewydolnością krążeniowo-oddechową w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych. 

Odmienne zdanie mieli na ten temat jednak biegli lekarze z Wrocławia, którzy w trakcie sekcji zwłok przeprowadzonej dzień po śmierci mężczyzny ocenili, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną zgonu. "W przygotowanej przez siebie opinii wskazali jednak na trzy czynniki: zażycie narkotyków, rażenie paralizatorem oraz wielokrotne uciskanie na szyję" - przypomina Onet. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM