Konie w Janowie Podlaskim dostawały zapleśniałą paszę. Minister rolnictwa w końcu to przyznał

Sytuacja koni w Janowie Podlaskim się poprawia - mówi minister Jan Krzysztof Ardanowski, choć jednocześnie przyznaje, że ostatnie miesiące, za poprzedniego prezesa, nie należały do najlepszych, m.in. ze względu na fatalnej jakości paszę, którą żywiono konie. Wcześniej zaprzeczał, że w stadninie były nieprawidłowości.
Zobacz wideo

O tym, że konie dostawały niewłaściwą karmę, alarmowały kilka tygodni temu m.in. posłanki PO - Joanna Kluzik - Rostkowska i Dorota Niedziela, które były w Janowie z poselską interwencją. Podkreślały, że nowy prezes (Marek Gawlik jest nim od kwietnia 2020 roku - przyp. red.) robi, co może, by sytuację w stadninie poprawić, ale wcześniejszych zaniedbań było sporo.

Posłanki zwracały uwagę m.in. na to, że w stadninie miesiącami nie było kowala, więc końskie kopyta były w złym stanie. Mówiły też o brudnych, niesprzątanych regularnie stajniach, czy o braku końskich paszportów, w których zapisuje się szczepienia oraz informacje o odrobaczaniu koni. O tym, że w Janowie w ostatnim czasie nie działo się najlepiej, mówiła nam też Anna Stojanowska, która - za nowego prezesa - została w Janowie głównym doradcą do spraw koni, a za czasów Marka Treli nadzorowała funkcjonowanie stadnin z ramienia Skarbu Państwa. Potem razem z Markiem Trelą i Jerzym Białobokiem została zwolniona.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski do tej pory twierdził, że to, co nagłośniły posłanki, to kłamstwa i że w Janowie nie dzieje się tak źle, jak to przedstawiły. Przekonywał, że za "oczernianiem" janowskiej stadniny stoi polityka. To dlatego zaprosił dziennikarzy do Janowa na specjalną konferencję prasową i oglądanie koni.

Konferencja była długa, a minister powtórzył na niej wszystko, co mówił już wcześniej. M.in. o teorii spiskowej, że komuś - nie wiadomo do końca, komu - zależy na tym, by o stadninie mówiło się źle i by ceny koni były jak najniższe. Minister przez blisko godzinę opowiadał dziennikarzom, co działo się w Janowie za czasów Marka Treli.

Powołując się na kontrole i raporty wskazywał, że czasy Treli wcale nie były dla stadniny czasami świetności. Fakty są jednak takie, że wtedy stadnina była na plusie - a dziś jest na minusie. O ile w roku 2015 miała 3 miliony zysku, o tyle rok 2018 zamknięto z 3,2 miliona zł straty. Rok 2019 - na razie nieoficjalnie - stadnina miała zakończyć z mniejszą stratą, bo w kwocie 900 tysięcy zł - ujawnił nam to szef Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, Grzegorz Pięta. Oficjalnie dane te mają zostać upublicznione pod koniec czerwca.

Teraz też minister, dopytywany przez TOK FM, jak ocenia ostatnie miesiące pracy poprzedniego prezesa Grzegorza Czochańskiego (chodzi o okres, o którym mówiły m.in. posłanki Platformy), przyznał, że sytuacja w stadninie nie była za ciekawa. Głównie ze względu na paszę, którą podawano koniom. Paszę, która była złej jakości.  - Sytuacja wynikająca z marnej jakości paszy zebranej w zeszłym roku nie może być usprawiedliwieniem złego żywienia zwierząt - stwierdził Ardanowski.

- Pasza zapleśniała, pasza wilgotna jest paszą, która może zaszkodzić zarówno koniom, jak i krowom. Strategicznym stadninom, które są dla nas ważne, będziemy pomagali poprzez dostarczanie paszy z innych regionów Polski, gdzie ta pasza jest w lepszym wydaniu. Tak, uważam, że prezes Czochański powinien był o tym powiedzieć, że nie ma dobrej paszy dla koni - mówił w Janowie Jan Krzysztof Ardanowski.

Tłumaczył, że nie widzi jednak podstaw, by o działaniach poprzedniego prezesa janowskiej stadniny Grzegorza Czochańskiego zawiadamiać prokuraturę. - Nie jestem zadowolony z tych ludzi, którzy tutaj od 2016 roku - zmieniając się - sprawowali nadzór nad stadniną. Ale też nie pozwolę na to, by przedstawiać ich jako ludzi niekompetentnych, głupich, pasywnych, działających na szkodę tej spółki - stwierdził minister rolnictwa.

Minister zapewnił jednocześnie, że sytuacja w stadninie zmienia się na lepsze i zależy mu na tym, by pracowali w niej najlepsi ludzie. - Poprosiłem najlepszych w Polsce fachowców z instytutu w Puławach, żeby zrobili analizę, co tu trzeba naprawić. I to jest w tej chwili czas naprawiania - stwierdził Ardanowski. Wyraził przy tym nadzieję, że nikt nigdy więcej nie przedstawi już janowskiej stadniny i tego, co się w niej dzieje, w negatywnym świetle.

Alina Sobieszak, ekspertka z magazynu "Araby Magazine" tak to komentuje: - Bardzo bym życzyła tego janowskiej stadninie, by polityka nie miała na nią wpływu. To jest 200 lat historii - naszej historii. Dzisiaj nie mamy ani wojny, ani najeźdźcy zewnętrznego i naprawdę trzeba zrobić wszystko, by te 200 lat historii pociągnąć dalej. Nic się takiego nie stało, żebyśmy doprowadzili do upadku tej stadniny. Oprócz nieudolnych rządów. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM