Transport i epidemia. "Jeśli ludzie odwrócą się od komunikacji miejskiej, całe miasta staną w kilometrowych korkach"

Jeżeli władze miast dopuszczą do tego, że ludzie odwrócą się od komunikacji miejskiej i zamiast tego wsiądą do własnego samochodu, to będziemy mieli gigantyczną katastrofę komunikacyjną, całe miasta staną w kilometrowych korkach, o jakich wcześniej nam się nie śniło - stwierdził Jan Mencwel, prezes Miasto Jest Nasze na antenie TOK FM.
Zobacz wideo

O postawach wobec transportu publicznego i prywatnego w czasie koronawirusa Roch Kowalski rozmawiał z Janem Mencwlem, prezesem stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Prowadzący audycję stwierdził, że na polskich drogach widać już raczej, że epidemia dobiegła końca.

- Niestety to widać, a wiemy, że niezupełnie dobiegła końca, co mnie trochę martwi. Z wypłaszczeniem krzywej nie jest tak dobrze, jak miało być, a tymczasem w Warszawie już zaczynają się ogromne korki, jest też dużo pieszych, dużo więcej rowerzystów - stwierdził na to Mencwel. 

Z jednej strony wszyscy by chcieli wrócić do normalności, z drugiej warto się zastanowić, czy na pewno to jest taka normalność do jakiej byśmy chcieli wrócić, szczególnie jeśli chodzi o transport- dodał.

Roch Kowalski zauważył, że przed epidemią mówiliśmy, że powinniśmy zmienić myślenie dotyczące polityki miejskiej i właśnie transportu. - Czy cokolwiek z tego jeszcze zostało? - pytał.

Na to prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze odparł, że "niestety, jak patrzymy na Polskę, Warszawę i inne duże miasta to niestety niewiele z tego zostało". - Decydenci postanowili, że mamy wrócić do zakorkowanych miast, gdzie powietrze też nie jest świeże. Natomiast jeśli popatrzymy na to, co dzieje się na Zachodzie, to tam zmiany idą dokładnie w drugą stronę. Żeby mieszkańcy poruszali się tymi środkami transportu, które są bezpieczne i najlepsze z punktu widzenia zdrowia - mówił. 

I do tego podkreślił, że "najlepszym sposobem, żeby zwiększyć swoją odporność jest aktywna mobilność i najlepiej na świeżym powietrzu." - I tak się składa, że tę aktywność może nam zapewnić dojeżdżanie do pracy na rowerze. Albo chodzenie pieszo. Takie aktywności mogą być na miarę złota, jeśli będziemy je powtarzać codziennie. Takie sposoby na transport powinno się wspierać i do nich zachęcać - przekonywał gość TOK FM. 

Analizował  również, co jest najbezpieczniejszym obecnie środkiem transportu. Czy samochód? - Faktycznie trudno się w nim zarazić i nie ma w nim przypadkowych osób. Ale z drugiej strony, rower jest znacznie bezpieczniejszy. Zakłada to samo i zwiększamy swoją odporność, więc zapewnia dystans a jednocześnie zwiększa nasze szanse z chorobą. I to długo terminowo - stwierdził Jan Mencwel. 

I dodał, że jeśli chodzi o komunikację publiczną: - To na pewno była ona demonizowana i jasne, że na pewno nie jest to w stu procentach bezpieczne, ale dokładnie tak samo jest teraz, jeśli pójdziemy do restauracji albo do biura.

Powołał się też na przeprowadzone we Francji i w Japonii badania w których sprawdzano, gdzie były ogniska wysiewu epidemii i jak się okazuje, żadne z nich nie wystąpiło w komunikacji publicznej. - I to w krajach, w których bardzo dużo osób z tej komunikacji korzysta - zaznaczył. Wg niego komunikację miejską przedstawiano trochę "na zasadzie stereotypów i trochę ideologii". - Próbowano nas wcisnąć w myślenie, że bezpieczny jest tylko prywatny samochód, co nie jest do końca prawdą - ocenił.

A Roch Kowalski zauważył, że drastycznie spadła liczba osób przekraczających w Warszawie bramki metra na I i II linii, powołując się na dane urzędowe. - Jak przywrócić zaufanie do transportu publicznego? - pytał. 

- Część osób, które wróciły do codziennych podróży, mogły zmienić sposób podróżowania. Możliwe też, że część z nas jeszcze nie wróciła do normalnego funkcjonowania w takim trybie dojazdów do pracy. Jeżeli władze miast dopuszczą do tego, że ludzie odwrócą się od komunikacji miejskiej i zamiast tego wsiądą do własnego samochodu, to będziemy mieli gigantyczną katastrofę komunikacyjną, całe miasta staną w kilometrowych korkach, o jakich wcześniej nam się nie śniło - stwierdził Mencwel. 

Przekonywał, że do tego nie można dopuścić. - I właśnie dlatego w niemal wszystkich zachodnich stolicach Unii Europejskiej robi się wszystko, żeby zachęcić mieszkańców na rower. Oczywiście jest tak, że jeśli ktoś ma naprawdę daleko do pracy, to na ten rower się pewnie nie przesiądzie, natomiast jest dużo osób, które odległość mają stosunkowo niewielką, np. 5 km - mówił miejski aktywista w TOK FM. 

Przypomniał też, że przez pierwszy miesiąc działania Veturilo w tym roku, rowery wypożyczono 380 tys. razy, a to było wtedy, kiedy jeszcze pracowaliśmy zdalnie, restauracje były zamknięte, nie było turystów, więc bardzo dużo osób wybiera ten środek transportu.

I podkreślił, że kluczowa jest lepsza infrastruktura rowerowa. - W całej Europie wraz z lockdownem tworzono specjalne pasy dla rowerów, nawet tymczasowe, w Warszawie stworzono ich zero, ratusz odpowiedział, że w warszawskich warunkach nie da się tego zrobić. Kluczowe jest zachęcić ludzi dobrą infrastrukturą. Tak to działa wszędzie - budujemy infrastrukturę dla rowerzystów, to ona zapełnia się rowerzystami, budujemy stojaki dla rowerów, to przy stojakach pojawiają się rowerzyści, malujemy pasy na jezdniach - pojawiają się tam rowerzyści - wyjaśnił prezes Miasto Jest Nasze. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM