Marszałek województwa śląskiego apeluje do czeskiego premiera o otwarcie granicy. "Zapewnił, że sytuacja jest opanowana"

Marszałek województwa śląskiego zaapelował do czeskich władz o otwarcie granicy między sąsiadującymi regionami: Śląskiem oraz regionem morawsko-śląskim w Czechach.
Zobacz wideo

Marszałek Jakub Chełstowski postanowił napisać w tej sprawie do Andreja Babisza, premiera Czech oraz do marszałka sąsiadującego z woj. śląskim Kraju Morawsko-Śląskiego Ivo Vondraka. W liście przekonuje, że ograniczenie ruchu transgranicznego będzie miało negatywne skutki dla gospodarki.

- Zapewnił, że sytuacja w województwie śląskim jest opanowana przez władze rządowe i samorządowe, sektor górniczy podlega stałej kontroli, a testowanie odbywa się na niespotykaną dotąd skalę - powiedział rzecznik marszałka Sławomir Gruszka.

W ostatni piątek czeskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że województwo śląskie zostało uznane za obszar o wysokim zagrożeniu epidemicznym, co oznacza, że nie obejmuje go przywrócenie normalnego ruchu granicznego. Czeskie służby będą wymagać testów na Covid-19.

Koronawirus w Polsce. Zakażenia wśród górników

Od początku pandemii koronawirusem zakaziło się już 5,5 tysiąca górników. Minionej doby przybyło blisko 200 nowych przypadków, bo w kolejnych kopalniach prowadzone są badania przesiewowe. Najwięcej zakażonych przybyło w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Borynia. Tam u 115 górników badanie wykazało chorobę. W kopalni Jastrzębie-Bzie zakażonych jest już 260 pracowników. To właśnie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej jest najwięcej w górnictwie zachorowań na Covid-19. Choruje ponad 3200 pracowników, z czego najwięcej w kopalni Pniówek - ponad 1,5 tys. i Zofiówka - ponad 1100.

W Polskiej Grupie Górniczej rosnącym ogniskiem zakażenia jest kopalnia Bolesław Śmiały. Wzrosła też liczba zakażonych w kopalni Marcel. Ogółem w zakładach tej spółki choruje ponad 1700 górników. Od początku epidemii zakażonych zostało także 590 górników z należącej do Węglokoksu bytomskiej kopalni Bobrek. Choruje tam teraz 125 osób, a 465 już wyzdrowiało.

Koronawirus w Polsce. "Tragedii na Śląsku można było uniknąć"

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Krzysztof Simon, lekarz, specjalista chorób zakaźnych ocenił, że Polska nie robi wystarczającej liczby badań, a więc nie jest znana realna liczba osób zakażonych koronawirusem. - Osobiście sądzę, opierając się na danych klinicznych z Chin i Włoch, że zakażonych jest przynajmniej pięć razy więcej (badania w kierunku SARS-CoV-2 robiliśmy praktycznie wyłącznie u osób objawowych lub wśród personelu medycznego), bowiem objawy kliniczne ma co piąty zakażony. Być może jednak ma rację dr Grzesiowski, że zakażonych koronawirusem może być nawet milion Polaków, o czym nie wiemy, bo testów przeprowadzanych jest wciąż zbyt mało - powiedział profesor. - Ciągle powstają nowe ogniska i to najczęściej w dużych zakładach pracy czy domach pomocy społecznej - dodał.

- Na początku epidemii nikt w tych wielkich zamkniętych społecznościach, jakimi są zakłady pracy, nie miał robionych badań przesiewowych, a niektóre kraje je robiły. Takie badania zmniejszyłyby ryzyko szerzenia się zakażeń - ocenił profesor, dodając, że "tragedii na Śląsku można było uniknąć".

Jego zdaniem epidemia zmienia swój profil. - Większość zakażeń przebiega bezobjawowo. Zmniejszyło się rozprzestrzenianie, bo są inne warunki klimatyczne, ale epidemia trwa, tylko w innej formie - stwierdził. W jego ocenie liczba zakażonych będzie rosła, jeśli będą całkowicie zniesione wszystkie obostrzenia, ludzie zlekceważą maski i dystansowanie społeczne. Wtedy - jak mówił - epidemia znowu wystrzeli i wszystko zacznie się od początku.

Profesor zwrócił także uwagę, że obecnie problemem jest gwałtowny wzrost liczby pacjentów z innymi chorobami zakaźnymi. - Wszyscy specjaliści chorób zakaźnych zajmujący się pacjentami z Covid-19 mają zakaz wydany przez ministerstwo konsultowania i leczenia innych pacjentów z chorobami zakaźnymi (poza e-konsultacjami). To jest absurd. Czemu służy takie rozporządzenie? Czas zlikwidować oddziały wyłącznie covidowe i wrócić do formuły oddziałów zakaźnych, gdzie można by hospitalizować wszystkie przypadki chorych na choroby zakaźne, w tym osoby chore na Covid-19, ale też z zapaleniem płuc w przebiegu grypy, zapaleniem mózgu, z wirusowym zapaleniem wątroby czy z HIV/AIDS" - powiedział.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM