Mobbing i molestowanie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym? Przedstawicielka studentów nigdy nie widziała tak przerażonych ludzi

Studenci przytaczają, że zwracano się do nich np takimi słowami: "Szkoda, że cię matka nie wyskrobała", czy, że są głupi, że do niczego się nie nadają, że to pomyłka, że są na studiach. Skarżyli się też na molestowanie przez pracowników uczelni np. w trakcie obozów ratownictwa medycznego.
Zobacz wideo

Studenci Śląskiego Uniwersytetu Medycznego skarżą się na mobbing, seksizm i poniżanie przez pracowników uczelni. Sprawą zajął się już RPO, a dziś Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Młodych ludzi zaczęło natomiast reprezentować Niezależne Zrzeszenie Studentów. Studenci zaczęli opowiadać o swoich przeżyciach na facebookowym profilu ŚUMemes. Jeden z jego administratorów, który pragnie zachować anonimowość jest przekonany, że władze uczelni wiedziały o incydentach.

Studenci przytaczają, że zwracano się do nich np takimi słowami: "Szkoda, że cię matka nie wyskrobała", czy, że są głupi, że do niczego się nie nadają, że to pomyłka, że są na studiach. Skarżyli się też na molestowanie przez pracowników uczelni np. w trakcie obozów ratownictwa medycznego.

Dziś sprawie przyjrzała się Agnieszka Lichnerowicz w Światopoglądzie i rozmawiała o niej z reporterem TOK FM Grzegorzem Koziełem, który w ogóle nieprawidłowości ujawnił. 

- Opowieści są bardzo poruszające, od takich słabszych do bardzo mocnych. Na obozach integracyjnych doszło do molestowanie, do prób molestowania - mówił Kozieł. I o tym, że studenci się boją. Nie chcą podawać informacji pod nazwiskiem.

W sprawę zostało zaangażowanie Niezależne Stowarzyszenie Studentów. - Ich przedstawicielka mówi, że nigdy nie widziała tak przerażonych ludzi. Dlatego NZS wysłał już pismo do Ministerstwa Zdrowia, któremu podlegają uczelnie medyczne, do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz do uczelni z prośbą o spotkanie - opowiadał Kozieł. 

A reakcji uczelni była ciekawa redaktor Lichnerowicz. - Rektor zareagował najpierw stwierdzeniem, że nie wpłynęła indywidualna skarga ani inne niepokojące sygnały. Ostanie oświadczenie uczelni jest jednak inne. Że nie ma zgody władz na uczelni na jakiekolwiek przejawy przedmiotowego traktowanie - wyjaśnił reporter TOK FM. Postępowanie wewnętrzne ma przeprowadzić rzecznik dyscyplinarny do spraw nauczycieli akademickich. A sprawa najważniejszych zarzutów została skierowana do organów ścigania. - Nie wiadomo na jakiej zasadzie, skoro rektor nic nie wiedział - skonstatował Kozieł. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM