Seksizm, mobbing i molestowanie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym? Sprawę zbada prokuratura

Sprawa molestowanych studentów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego trafiła do prokuratury rejonowej Katowice-Północ. Śledztwo prawdopodobnie zostanie wszczęte - informuje zastępca Prokuratora Rejonowego, Anna Musiorska.
Zobacz wideo

Zawiadomienie złożył rektor uczelni profesor Przemysław Jałowiecki na podstawie artykułu prasowego. Chodzi o opisane przypadki molestowania seksualnego na wyjazdach integracyjnych z wykładowcami sprzed kilku lat. Władze uczelni zareagowały w ten sposób po serii wpisów studentów i absolwentów na fejsbukowym profilu ŚUMemes. Chodzi także między innymi o mobbing i "seksistowskie odzywki". - Na razie prowadzimy czynności sprawdzające (...) Postępowanie jest zarejestrowane i czynności sprawdzające będą prowadzone w kierunku art. 199 par. 1 Kodeksu karnego, aczkolwiek to nie przesądza o tym, że właśnie ta oraz tylko i wyłącznie ta kwalifikacja znajdzie swoje zastosowanie - powiedziała w poniedziałek PAP zastępca prokuratora rejonowego Anna Musiorska. 

Zgodnie z przywołanym przez prokurator artykułem KK, kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Czynności sprawdzające będzie prawdopodobnie, przynajmniej na razie, prowadziła sama prokuratura, nie będzie ich zlecała policji. Na decyzję o wszczęciu bądź odmowie wszczęcia śledztwa prokuratura ma 30 dni.

- Musimy najpierw przyjąć do protokołu zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - powiedziała prokurator Musiorska, zaznaczając, że na razie śledczy nie dysponują o wiele większym materiałem dowodowym niż informacje, które pojawiły się wcześniej w mediach.

Studenci zgłaszają nieprawidłowości

Rektor zwrócił się do studentów z prośbą o zgłaszanie informacji o każdym przejawie nieetycznego zachowania członka wspólnoty akademickiej, za pośrednictwem samorządu studenckiego albo bezpośrednio, wykorzystując w tym celu udostępniony od 15 czerwca formularz. Studenci wypełnili już 1300 anonimowych ankiet. Opiekę nad nimi roztoczyło Niezależne Zrzeszenie Studentów. - W tej sprawie od tylu lat ani władze, ani samorząd studencki nie zrobiły absolutnie nic - mówi Patrycja Serafin, szefowa zrzeszenia.

Ze skarg wpływających do RPO, a także wpisów studentów i absolwentów na portalu społecznościowym wynika, że w ostatnich latach niektórzy pracownicy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego mieli dopuszczać się przemocy werbalnej i fizycznej względem studentów oraz swoich podwładnych, zachowywać się w sposób seksistowski, a także molestować studentki i studentów.

Według skarg, niektórzy pracownicy w sposób wulgarny wyzywali i poniżali studentów. Mówili, że nie nadają się na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich. Studenci byli wyśmiewani i wyszydzani także z powodu swej niepełnosprawności. Do takich zachowań dochodziło m.in. podczas praktyk szpitalnych w obecności pacjentów. Niektórzy prowadzący uniemożliwiali studentom spełnianie potrzeb fizjologicznych w trakcie wielogodzinnych bloków zajęciowych. Cześć prowadzących miała stosować także przemoc fizyczną, szarpiąc i uderzając studentów podczas zajęć.

Podczas zajęć miały padać seksistowskie komentarze, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn". Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju bądź od określonego zachowania.

Niektórzy pracownicy mieli dopuszczać się molestowania. Jeden z nich uzależnił wpisanie oceny z zaliczenia od zgody studentki na odwiedzenie jej w mieszkaniu. Z kolei na obozie sprawnościowym ratownictwa medycznego prowadzący mieli czynić studentkom aluzje o podtekście seksualnym i dotykać je wbrew ich woli. Do podobnych sytuacji miało dochodzić podczas obozu żeglarskiego, gdy opiekunowie bez zgody studentek dotykali je, a także odwiedzali w pokojach. Studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Niektórzy ukrywali się przed nimi w toaletach czy brudownikach.

NZS wysłało już pisma do Ministerstwa Zdrowia oraz do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Sprawą zajmuje się także RPO oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM