Frankowicze pozywają Skarb Państwa. "Odpowiedzialność ponoszą politycy PO, SLD, PiS"

Organy Państwa miały pełną świadomość, że kredytobiorcy i pożyczkobiorcy tych ryzyk nie identyfikują, a kredyty i pożyczki objęte ryzykiem walutowym, masowo sprzedawane są jako produkty bezpiecznie i korzystniejsze finansowo - przekonywał w TOK FM mecenas Radosław Górski, pełnomocnik skarżących.
Zobacz wideo

Kredytobiorcy zawierający umowy o pożyczki indeksowane i denominowane w walutach m.in. we frankach i euro składają pozew przeciwko Skarbowi Państwa dotyczący odpowiedzialności za poniesione przez nich szkody - poinformowało Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu. - Co najmniej od 2002 r., organy Państwa w pełni identyfikowały ryzyka związane z zawieraniem umów objętych ryzykiem walutowym. Miały pełną świadomość, że kredytobiorcy i pożyczkobiorcy tych ryzyk nie identyfikują, a kredyty i pożyczki objęte ryzykiem walutowym, masowo sprzedawane są jako produkty bezpiecznie i korzystniejsze finansowo - przekonywał w TOK FM mecenas Radosław Górski, pełnomocnik skarżących. 

Dotychczas do pozwu przystąpiło ok. 400 osób. - Zgodnie z przepisami o postępowaniu grupowym, będzie można jeszcze do niego dołączyć. Po zakończeniu formalnego etapu, badania dopuszczalności postępowania grupowego, sąd zarządzi opublikowanie ogłoszenia o wszczęciu postępowania - wyjaśniał gość TOK FM.

Pozew trafił do sądu, bo poszkodowani chcą wykazać, że nie tylko banki ponoszą odpowiedzialność za udzielanie ryzykowanych pożyczek.

- Chcemy ustalić, jak to możliwe, że w latach 2002-2009 doszło do tego, że sprzedawano kredyty powiązane z obcymi walutami. Instytucje finansowe, takie jak Komisja Nadzoru Finansowego, które wiedziały, że takie produkty wiążą się z ogromnym ryzykiem dla klientów, przygotowały nierzetelne rekomendacje. W wyniku tego nie ograniczono sprzedaży ryzykownych kredytów i narażono klientów na straty. Państwo nie chroniło konsumentów przed skutkami takich umów - podkreślił mecenas Górski.

Pozew zbiorowy ma ułatwić klientom dochodzenie swoich roszczeń. Jeżeli sąd oceni, że Skarb Państwa też ponosi odpowiedzialność, to członkowie postępowania grupowego będą mieli otwartą drogę do uzyskania odszkodowania w uproszczonym procesie, w którym wykazać należy wyłącznie wysokość szkody. 

Mecenas Górski dodał, że odpowiedzialność polityczną za taki stan rzeczy ponoszą w zasadzie wszystkie organy polityczne, które w tamtym okresie były u władzy. - Wszyscy, którzy zarządzali państwem w tamtych latach będą świadkami w postępowaniu. Wśród polityków odpowiedzialnych są osoby z różnych obozów: z PO, SLD i z PiS - podkreślał prawnik. 

Wyrok ws. państwa Dziubaków

W styczniu zapadł głośny wyrok ws. frankowiczów. Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o unieważnieniu umowy kredytu frankowego państwa Dziubaków. Prawnicy rodziny argumentowali, że umowa została tak skonstruowana, że ryzyko wahań kursu franka ponosili wyłącznie klienci banku, a bank nie informował ich, jakie jest faktyczne ryzyko, przez co doszło do rażącego naruszenia ich interesu. Do tego bank miał dużą swobodę w przyjmowaniu, jakim kursem się posłużyć przy wyliczaniu raty kredytu. Sąd Okręgowy podzielił tę opinię i uznał klauzule umowy za abuzywne. Zgodnie z Kodeksem cywilnym za klauzule abuzywne uznaje się postanowienia umowy zawieranej pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą, które nie zostały uzgodnione indywidualnie z konsumentem, kształtujące jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, a także rażąco naruszające interesy konsumenta.

Osoby, które brały kredyty we frankach szwajcarskich, mają nadzieję, że wyrok warszawskiego sądu będzie kamieniem milowym w ciągnących się latami sprawach frankowiczów. Prawnicy podkreślają jednak, że każdą ze spraw należy rozpatrywać oddzielnie. Po stronie państwa Dziubaków opowiedzieli się: prokuratura, Rzecznik Praw Obywatelskich i miejski rzecznik konsumentów. Swoją opinię na piśmie przesłał również Rzecznik Finansowy.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM