"Kłamstwo wymyślone przez prowokatora". Samorządowcy tłumaczą się z uchwał anty-LGBT

Informowanie opinii publicznej o "strefach wolnych od LGBT" w Polsce to kłamstwo i manipulacja - przekonuje część samorządowców, którzy wcześniej podejmowali uchwały wymierzone w osoby nieheteronormatywne. Dziś tłumaczą, że ich intencje zostały źle zrozumiane.
Zobacz wideo

Uchwały anty-LGBT zostały przyjęte przez około 100 samorządów - rady gmin, powiatów i sejmiki wojewódzkie. Ich treść wymierzona jest w społeczność gejów, lesbijek, osób biseksualnych czy transpłciowych. Rzecznik Praw Obywatelskich część uchwał skierował do sądów administracyjnych.

Przeciwko uchwałom i przeciwko nazywaniu osób LGBT "ideologią" protestuje młodzież - młodzi ludzie byli m.in. na wiecu wyborczym Andrzeja Dudy w Lublinie. Po spotkaniu w internecie wylała się na nich fala hejtu. Niektórzy dostawali wiadomości, że nie zasługują na to, by chodzić po ulicy albo że powinno się na nich wypuścić ZOMO. Były też wpisy z groźbami, że komuś się może coś stać. "Do tego prowadzą słowa, język nienawiści, homofobia" - mówią młodzi ludzie w naszym podcaście:

Intencje "źle zrozumiane"

Część samorządowców z Lubelszczyzny wystosowała właśnie apel do organizacji i instytucji unijnych pod hasłem "Uwolnijmy Europę od ideologii". Na konferencji prasowej przekonywali, że ich intencje związane z przyjmowaniem uchwał anty-LGBT zostały źle zrozumiane, bo nigdy nie byli przeciwko ludziom, ale przeciwko ideologii.

Na spotkaniu z dziennikarzami udowadniali, że celem tej ideologii jest utopia. - Ta utopia oznacza przede wszystkim dyktaturę mniejszości nad większością. Jeżeli pozycja rodziny, która przynosi wielki dar życia i wychowania kolejnego pokolenia, jest poniżana i kwestionowana, to z całą pewnością jest to świat, którego nie chcielibyśmy oglądać w naszych wioskach i miastach. I to jest to niebezpieczeństwo, przed którym chcielibyśmy chronić - mówił Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego. Ten powiat jako pierwszy w Polsce przyjął uchwałę anty-LGBT.

Na konferencji prasowej przekonywano również, że informowanie opinii publicznej o "strefach wolnych od LGBT" w Polsce to kłamstwo i manipulacja. W apelu, który wystosowano, czytamy m.in.: "Rzekome 'Strefy wolne od LGBT' to kłamstwo wymyślone przez prowokatora. W stanowiskach rad naszych samorządów nie było słowa o żadnych strefach. Napisaliśmy o radykalnej ideologii, która chce realizować nową utopię. Dlatego jest groźna dla każdego". Napisano też, że w ramach ideologii "atakuje się prawa i obyczaje". W apelu pojawiają się również słowa o "rozniecaniu rewolucji kulturowej w Polsce".

Zdaniem Kuby Gawrona, współautora Atlasu Nienawiści i współorganizatora rzeszowskich marszów równości, urzędowe wezwania do dyskryminacji osób LGBT są faktem, a nie żadnym kłamstwem. - Prezydent Duda, były wojewoda Czarnek [Przemysław, obecny poseł PiS - red.], były minister spraw wewnętrznych [Mariusz] Błaszczak oraz wiceminister funduszy i rozwoju regionalnych [Jacek] Żalek osobiście potwierdzili, że dla nich osoby LGBT są jedynie "ideologią". Czyli nie są żywymi ludźmi, których spotykają na co dzień, ale jakimś tajemniczym, groźnym, niezdefiniowanym precyzyjnie bytem. Bytem, który odpowiada za przemoc domową, rozwody, spadek liczby małżeństw, alkoholizm, narkomanię, przestępczość nieletnich. Bytem, w który należy walić ze wszystkich propagandowych armat, żeby odwrócić uwagę wyborców od innych tematów - przekonuje.

Gawron nie ma wątpliwości, że podejmowane przez samorządy uchwały są zwrócone przeciwko ludziom. - Dziś odmawia się osobom LGBTQ człowieczeństwa i prawa do na przykład szkolnych zajęć antydyskryminacyjnych. A co będzie jutro? Zwolnienia z pracy za życie w zgodzie ze sobą? Zakaz działalności organizacji LGBTQ? A pojutrze? Deportacje? Obozy? - pyta nasz rozmówca.

Były poseł Andrzej Mańka, dziś przewodniczący rady powiatu świdnickiego przekonywał na konferencji prasowej o czymś jeszcze. Według niego, ideologia ma być wprowadzana trzema krokami: najpierw związki partnerskie, potem małżeństwa osób tej samej płci, a na końcu adopcja dzieci. - A na samym końcu wsadzanie do więzień tych, którzy mają inne zdanie niż środowisko LGBT - mówi Mańka.

- Typowy syndrom oblężonej twierdzy. Mniejszość chce po prostu tych samych praw co większość, a nie władzy nad nią - odpowiada samorządowcom Kuba Gawron. - Co jest złego w postulatach związków partnerskich, równości małżeńskiej i nieupokarzającej procedury tranzycji płci? Co jest złego w adopcji dzieci przez osoby, które je pokochają i będą w stanie zapewnić dom pełen miłości, tak jak na przykład w przypadku Sanny Marin, premierki Finlandii? - pyta aktywista. - Skoro ci samorządowcy boją się więzienia za odmienne poglądy na temat osób LGBTQ, to prawdopodobnie pod tym pojęciem rozumieją wezwania do ich eksterminacji. A na to rzeczywiście powinien być wyraźny paragraf w kodeksie karnym - dodaje nasz rozmówca.

Z wypowiedzi samorządowców wynika, że nie ma w nich homofobii, a jedynie "dbanie o dobre obyczaje". "Niech ideologia nie przeszkadza Europejczykom żyć zgodnie z tym, co najlepsze w naszych obyczajach. Mają one mocne podstawy w uniwersalnych zasadach moralnych kształtowanych przez chrześcijaństwo" - napisano w apelu do europejskich organizacji, instytucji, mediów.

- Setka lokalnych uchwał anty-LGBT, słowa polityków, działalność Ordo Iuris, furgonetek porównujących nas do pedofilii, dokument TVP "Inwazja", próby pogromu w Białymstoku i zamachu bombowego w Lublinie są oczywistym dowodem, że w Polsce panuje homofobia. I jest ona wspierana za nasze podatki przez polskie sadystyczne państwo - podsumowuje Kuba Gawron.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM