Wypadek autobusu w Warszawie. Tymczasowy areszt na trzy miesiące dla kierowcy

Jest tymczasowy areszt na trzy miesiące dla kierowcy, który w czwartek pod wpływem amfetaminy doprowadził do katastrofy komunikacyjnej - poinformowała w sobotę PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr.

O areszcie dla mężczyzny zdecydował sąd na podstawie trzech przesłanek, na które wskazywał prokurator, czyli obawy ucieczki, obawy matactwa poprzez bezprawne wpływanie na gromadzony materiał dowodowy, oraz obawy wymierzenia surowej kary.

- Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę zanim rozpoczął zmianę, zanim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować - powiedziała  Mirosława Chyr.

Dodała, że prokuratura będzie weryfikować wszystkie okoliczności wypadku na podstawie m.in zeznań świadków i zapisu z rejestratorów w autobusie. - Czekamy aż kierowca zostanie osadzony w areszcie w warunkach oddziału szpitalnego - zaznaczyła Chyr.

Wypadek autobusu w Warszawie

W czwartek autobus komunikacji miejskiej spadł z wiaduktu przy moście Grota Roweckiego w Warszawie. W wypadku zginęła jedna osoba, cztery zostały ciężko ranne

Według ustaleń prokuratury kierowca autobusu Tomasz U. był pod wpływem amfetaminy, w kabinie kierowcy znaleziono też torebkę z tym narkotykiem.

Z ustaleń śledczych wynika także, że mężczyzna nie miał doświadczenia w prowadzeniu autobusów. Uprawnienia zdobył w kwietniu ubiegłego roku i od razu zatrudnił się jako kierowca.

Prokuratura zapowiada, że będzie wyjaśniać wszystkie okoliczności wypadku.

Jak powiedziała Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, do przeprowadzenia w tej sprawie pozostaje jeszcze wiele czynności.

- Przede wszystkim będziemy prowadzić wnikliwe przesłuchania świadków. Prosimy cały czas wszelkie osoby, które mogą mieć jakąkolwiek wiedzę o przebiegu zdarzenia, wszelkie osoby, które być może nagrały ruch autobusu, niekoniecznie w czasie samego wypadku, ale nawet dużo wcześniej, prosimy takie osoby, aby zgłaszały się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie - podkreśliła rzeczniczka.

Tomaszowi U. grozi do 15 lat więzienia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM