Gwałtowna ulewa sparaliżowała Warszawę. Morawiecki obiecał pomoc, a TVP wykorzystało okazję, by uderzyć w Trzaskowskiego

Po gwałtownej ulewie, która przeszła nad Warszawą zalanych zostało wiele ulic. Tylko w ciągu pierwszej godziny opadów strażacy odebrali ponad 300 zgłoszeń. "W związku z trudną sytuacją w Warszawie premier Mateusz Morawiecki zwołał spotkanie szefów odpowiednich służb w celu wsparcia działań pomocowych" - poinformowałrzecznik rządu Piotr Müller.
Zobacz wideo

W poniedziałek po godz. 16 nad Warszawą rozpętała się ulewa. Jak przekazał PAP kpt. Wojciech Kapczyński z warszawskiej straży pożarnej, w ciągu godziny od rozpoczęcia ulewy strażacy otrzymali już około 300 zgłoszeń. - Najwięcej zgłoszeń dotyczy Mokotowa, Woli, Śródmieścia i Żoliborza - powiedział dodając, że strażacy cały czas otrzymują kolejne zgłoszenia. Wskazał, że interwencje dotyczą głównie zalanych ulic, piwnic i garaży podziemnych.

"W Warszawie trudna sytuacja związana z podtopieniami w wielu miejscach miasta. Pan premier zwołał spotkanie szefów odpowiednich służb w celu wsparcia działań pomocowych" - oświadczył na Twitterze rzecznik rządu.

Intensywne opady stały się pretekstem dla TVP Info, by uderzyć w Rafała Trzaskowskiego. Stacja wyświetlała czerwone paski o treści m.in. "Kiedy Trzaskowski wróci do Warszawy?",  "Nieprzejezdne ulice, zalana stacja metra, Trzaskowskiego nie ma w Warszawie".

Skutki ulewy w Warszawie

W czasie ulewy zalane zostały m.in. dwie galerie Dworca Centralnego oraz pomieszczenia czterech ministerstw: Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Środowiska. Na pewien czas zamknięta została stacja metra Ratusz Arsenał

Nieprzejezdna była m.in. Trasa Łazienkowska w rejonie Torwaru, ul. Grójecka na wysokości ul. Racławickiej i Wisłostrada w kierunku Łomianek na wys. Spójni. Pod wodą był także Plac Trzech Krzyży. Woda ze studzienek wybijała na ok. 1 metra w górę. Ogromne ilości wody spływały ulicą Książęcą, która łączy Plac Trzech Krzyży z Powiślem. Samochody brodziły w niej powoli, zanurzone do połowy kół.

Wskutek ulewy przestała działać też sygnalizacja świetlna w wielu miejscach stolicy - m.in. na Placu Zawiszy, na Rondzie ONZ oraz w pobliżu węzła Marsa.

Woda zalała także ulice położone na prawobrzeżnej części stolicy. Deszczówka, której nie nadążały odprowadzać studzienki, sięgała na poziom kilkunastu centymetrów - m.in. na ul. Francuskiej i Zwycięzców. Nieco lepiej było na ul. Fieldorfa i w okolicach ul. Ostrobramskiej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM