Czym zajmie się nowy pełnomocnik Ardanowskiego ds. ochrony zwierząt? "Mam nadzieję, że nie będzie lobbował przepisów antyzwierzęcych"

W Ministerstwie Rolnictwa od kilku dni jest nowy pełnomocnik, który ma zajmować się ochroną zwierząt. - Mam nadzieję, że nie będzie lobbował przepisów, które są antyzwierzęce - stwierdziła w TOK FM mec. Karolina Kuszlewicz, rzecznik ds. ochrony praw zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym.
Zobacz wideo

Przed kilkoma dniami minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski powołał w swoim ministerstwie pełnomocnika do spraw ochrony zwierząt. Został nim Wojciech Albert Kurkowski. Jak czytamy w komunikacie resortu - to "miłośnik zwierząt, międzynarodowy sędzia felinologiczny, wiceprezes World Cat Federation". - Chcę pogratulować ministrowi Ardanowskiemu powołania pełnomocnika, bo w ministerstwie rolnictwa bardzo przyda się doradca, który będzie głosem zwierząt i ich interesów. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie - przyznała w TOK FM mec. Karolina Kuszlewicz, rzecznik ds. ochrony praw zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym.

W komunikacie resortu rolnictwa kompetencje nowego pełnomocnika zostały wskazane dość ogólnie. Dowiadujemy się m.in., że do jego zadań będzie należała współpraca z organizacjami społecznymi, promowanie pozytywnych zachowań wobec zwierząt czy opiniowanie projektów aktów prawnych w zakresie ochrony zwierząt. - Będzie on pracować nad świadomością ws. zwierząt, ale i przeglądać prawo, które teraz jest bezprawiem, bo pozwala zabierać zwierzęta - mówił w piątek sam minister Ardanowski.

- To ostatnie zdanie jest porażające. Brzmi jak kontynuacja wielomiesięcznych działań, żeby odebrać społecznym organizacjom prozwierzęcym możliwość interwencyjnego odbierania zwierząt. Już kilka razy były zamachy na ten przepis, jeden z niewielu, który dobrze funkcjonuje jeśli chodzi o prawo ochrony zwierząt w Polsce - mówiła mec. Kuszlewicz. Przypomnijmy, adwokatka odniosła się do artykułu mówiącego, że w przypadkach "niecierpiących zwłoki", kiedy zwierzę jest katowane przez swojego właściciela, a dalsze pozostawanie u jego boku grozi utratą zdrowia lub nawet życia, policjant, strażnik gminny lub przedstawiciel organizacji społecznej może mu to zwierzę odebrać.

- Mam nadzieję, że pełnomocnik nie będzie lobbował w ministerstwie przepisów, które są antyzwierzęce, bo ten pomysł, żeby wyłączyć organizacje z możliwości interwencyjnego odbierania zwierząt jest antyzwierzęcy - stwierdziła Kuszlewicz.

Co do pozostałych zadań pełnomocnika - zdaniem adwokatki "są one bardzo miękkie" i mają charakter jedynie doradczy. - To nie są kompetencje kontrolne. Nowy pełnomocnik nie będzie miał możliwości na przykład przystępowania do postępowań sądowych czy administracyjnych, więc to, co jest najważniejsze z perspektywy skutecznego reprezentowania zwierząt i podnoszenia poziomu ich ochrony nie będzie zrealizowane - przekonywała.

- Ale dobrze, niech będzie tam osoba, która opiniuje akty prawne dla ministra rolnictwa i mówi: "stop, tu naruszane są interesy zwierząt" - dodała.

Kim jest nowy pełnomocnik?

O nowym pełnomocniku na razie wiadomo niewiele. Poza tym, co zostało napisane w przytaczanym wyżej komunikacie prasowym - właściwie nic. Portal OKO.press podał, że Wojciech Albert Kurkowski to z zawodu aktor. Poza tym jest współtwórcą Klubu Miłośników Myszy Rasowych oraz założycielem hodowli myszy rasowych Adalbertus. Hodować ma też psy - chińskie grzywacze.

Kuszlewicz w rozmowie z redaktorem Jakubem Janiszewskim przyznała, że choć w środowisku działającym na rzecz ochrony zwierząt udziela się od dawna, to nazwisko nowego pełnomocnika jest dla niej obce. Po lekturze doniesień medialnych stwierdziła, że wyłania się z niego raczej "obraz specjalisty od wąskiej grupy zwierząt rasowych". - Nie wiem, jakie ma kompetencje dotyczące Ustawy o ochronie zwierząt, która jest przecież bardzo szeroka, dotyczy zwierząt dzikich wolnożyjących i nierasowych hodowlanych - mówiła.

Na koniec mec. Kuszlewicz przyznała, że obawia się, iż powołanie nowego pełnomocnika było działaniem związanym nie tyle z chęcią ochrony praw zwierząt, co kampanią wyborczą. Przypomniała, że o konieczności powstania takiego urzędu mówili już m.in. Szymon Hołownia, żona Władysława-Kamysza czy Rafał Trzaskowski. - Mam mieszane odczucia. Z jednej strony cieszę się, że ten temat jest w grze, że ten urząd może stać się faktem, ale bardzo bym nie chciała, by go umniejszono. To nie może być jedynie głos doradczy. To musi być urząd powołany z mocą ustawy. Tylko wtedy w sądach i prokuraturach będzie mógł realnie stawać w obronie praw zwierząt - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM