Ekspert broni petycji ws. zakazu Halloween. "Mam żal do sympatyków KO, że się tym oburzali"

Każdy z nas może postanowić, że zwróci się do parlamentu z jakimś pomysłem legislacyjnym. Od tego są właśnie petycje - komentował zamieszanie z petycją dotyczą kar za świętowanie Halloween Szymon Osowski z Watchdog Polska.
Zobacz wideo

Czwartkowa "Rzeczpospolita" w artykule pt. "Areszt za obchody Halloween? Pochylą się nad tym posłowie" napisała, że sejmowa komisja zajmie się projektem ustawy przewidującym kary za wypowiadanie słów "cukierek albo psikus". Projekt ustawy o wspieraniu tradycji narodowych RP, zakładający, że "kto w dniu 31 października danego roku kalendarzowego przebiera się za straszną postać, w szczególności za kościotrupa, czarownicę, wampira, diabła lub inną kojarzącą się z piekłem istotę, podlega karze ograniczenia wolności lub aresztu na okres nie krótszy od 15 dni" został skierowana do Sejmu przez obywatela, który nie chciał, by jego dane zostały podane do publicznej wiadomości. Elżbieta Witek, marszałkini Sejmu nadała projektowi bieg, więc posłowie z komisji będą musieli się nim zająć.

Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przekonywał w TOK FM, że w takiej sytuacji nie można oceniać, czy postulowane zmiany w prawie są złe, czy dobre. – Każdy z nas może postanowić, że zwróci się do parlamentu czy posłów z jakimś pomysłem legislacyjnym. Od tego są właśnie petycje. Często używa się ich do wyrażenia opinii o jakimś prawie. Możemy wpływać na tworzenie ustaw i powinniśmy z tego korzystać – apelował Osowski.

Dodał, że jeśli petycja spełnia wszystkie wymogi formalnie, to komisja, która zajmuje się petycjami, musi się nią zająć. – I ja się cieszę, że ktoś korzysta z tego obywatelskiego prawa. Zawsze możemy iść na taką komisję, wyrazić swój sprzeciw czy napisać swoją, odmienną petycję – wskazywał.

Podkreślał jednocześnie, że od złożenia petycji, do zmian w prawie jest jeszcze bardzo daleka droga legislacyjna. – Nawet jeśli komisja stwierdzi, że taka petycja ma jakiś sens, to i tak nie stanowi to bezwzględnej przesłanki do tego, żeby przekładać ją na prawo – mówił dalej gość TOK FM.

Zdaniem Szymona Osowskiego najsmutniejsze w całej historii jest to, że została ona wykorzystana do bieżącej walki politycznej. – Mam pretensje do obozu demokratycznego. Szczególnie do sympatyków Koalicji Obywatelskiej czy Lewicy, bo u nich widziałem dużo wpisów wyrażających wielkie oburzenie, że parlament musi się jakoś zająć takim pomysłem. Jak widzę coś takiego, to wtedy wyciągam Konstytucję RP dla wszystkich, którzy chodzą w koszulkach z napisem "Konstytucja" i tłumaczę, że to właśnie wprost z niej, z artykułu 63., wynika – przyznawał Osowski.

Ocenił, że taki stan rzeczy jest niepokojący. – Bo świadczy o tym, że nie mamy dużego poczucia demokracji w sobie i nie rozumiemy mechanizmu petycji. To jest lekcja, którą musimy wszyscy odrobić. Możemy się nie zgadzać z pomysłami innych, ale to wszystko odbywa się w ramach systemu demokratycznego i każdy ma do tego prawo – podsumowywał ekspert.

Posłuchaj całej rozmowy:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM