Po co Orban zachwycał się Morawieckim? "On niczego nie robi za darmo"

To był trochę PR. Pamiętajmy, że taka przesadna pochwała nie zawsze jest tym w polityce, co się sprawdza. Nie wiem, czy jest wielkim zaszczytem dostać takie pochwały od Viktora Orbana - mówiła w TOK FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Zobacz wideo

Polski rząd ogłasza sukces negocjacyjny. Nad ranem w Brukseli państwa członkowskie doszły do porozumienia ws. unijnego budżetu na kolejne 7 lat i funduszu odbudowy po pandemii. Budżet Wspólnoty wyniesie nieco ponad bilion euro. 750 miliardów euro wyniesie pakiet pomocowy dla krajowych gospodarek. Polska dostanie 125 miliardów euro w bezpośrednich dotacjach. Razem z pożyczkami to 160 miliardów.  

Premier Mateusz Morawiecki ogłaszał ten sukces na konferencji prasowej w towarzystwie premiera Węgier, Viktora Orbana. Polityk Fideszu komplementował polskiego premiera. - Powód, dla którego odnieśliśmy sukces, to ten, że Mateusz Morawiecki był liderem Grupy Wyszehradzkiej, był liderem naszego zespołu. Mateusz [Morawiecki-red.] nigdy tego nie powie, ale taka jest prawda, że to on wygenerował miliardy euro dla Polaków. Mateusz po prostu poszedł do pokoju i wyszedł z pół bilionem euro, tak po prostu. Dostał tyle pieniędzy dla biednych regionów. Gratuluję ci Mateusz, bo to wspaniała robota – piał z zachwytu Orban.

Zdaniem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, byłej dyplomatki, na takie pochwały trzeba uważać. – To był trochę PR. Pamiętajmy, że taka przesadna pochwała nie zawsze jest tym w polityce, co się sprawdza. Nie wiem, czy jest wielkim zaszczytem dostać takie pochwały od Viktora Orbana – mówiła Pełczyńska-Nałęcz.

W jej opinii premier Węgier niczego nie robi za darmo. – On jest bardzo sprawnym, czy wręcz szczwanym politykiem. Takie pochwały można odebrać jako wzajemna legitymacja dla rządów w Warszawie i Budapeszcie. Dla dwóch krajów, które potrzebują siebie nawzajem w Unii Europejskiej, bo zbyt wielu innych przyjaciół w niej nie mają – wskazywała ekspertka. Gościni TOK FM oceniła także, że słów Orbana nie można wnioskować, że teraz to Polska będzie liderem Grupy Wyszehradzkiej.—To żadna deklaracja rzeczywistego podporządkowania się komukolwiek, a tym bardziej polskiemu przywództwu ze strony premiera Węgier – mówiła Pełczyńska-Nałęcz.

Ekspertka odniosła się też do informacji, że szef MSZ Jacek Czaputowicz, w wywiadzie w "Rzeczpospolitej" ogłosił, że może odejść z rządu. – Być może jest tak, że decyzja co do zmian personalnych w MSZ już została podjęta, a niekoniecznie wypływa od samego ministra. Takie przygotowanie gruntu sprawia, że wygląda to na jego własną decyzję. Być może obóz rządzący pozwala Czaputowiczowi w ten sposób wyjść z twarzą z całej sytuacji – wskazywała gościni TOK FM.

Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM