Jest plan naprawczy dla Polskiej Grupy Górniczej. Likwidacja kopalń i zmiany w sposobie wynagradzania

Likwidacja kopalń Ruda i Wujek, zatrudniających łącznie ok. 7,7 tys. osób i wydobywających ponad 5,1 mln ton węgla rocznie, a także zmiany w sposobie wynagradzania górników znalazły się w planie naprawczym dla Polskiej Grupy Górniczej. W tej chwili w Katowicach trwa spotkanie z udziałem wicepremiara Jacka Sasina w sprawie przyszłości spółki.
Zobacz wideo

Przed południem w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach rozpoczęło się spotkanie, podczas którego zarząd największej górniczej spółki oficjalnie prezentuje związkowcom program naprawczy. Po raz pierwszy w historii tego typu rozmów, toczących się w gmachu urzędu, dziennikarze nie zostali dopuszczeni nawet w pobliże sali, gdzie toczą się rozmowy - bez bezpośredniego dostępu do uczestników rozmów.

Według przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych, w spotkaniu uczestniczy szef tego resortu, wicepremier Jacek Sasin, który nie wypowiadał się przed rozmowami. Prezes PGG Tomasz Rogala ocenił w krótkiej wypowiedzi dla mediów, że rozmowy dotyczące przyszłości spółki będą "bardzo, bardzo trudne".

- Polska Grupa Górnicza znajduje się w sytuacji dekarbonizacji. Z jednej strony w sytuacji trudnego i bardzo ostrego zejścia zapotrzebowania na węgiel, co kształtuje jej obniżone przychody, a z drugiej strony konieczności poszukiwania środków na to, żeby dalej funkcjonować - powiedział Rogala, wskazując, iż środki te dostępne są głównie w tzw. tarczach antykryzysowych. - To, na czym dzisiaj się koncentrujemy, to ułożenie i zaakceptowanie planu, który pozwoli zachować jak największą ilość miejsc pracy w PGG - dodał prezes firmy.

"To jest jakieś szaleństwo"

Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz ocenił przed rozmowami, że jeżeli plan naprawczy dla PGG będzie tak, jak wynika z poniedziałkowych, nieoficjalnych informacji, to jak powiedział - będzie nieciekawie. - Ten program to jest jakieś szaleństwo - mówił Kolorz, przypominając, że związkowcy deklarują gotowość do rozmów o transformacji górnictwa i regionu, ale z perspektywą realizacji w ciągu co najmniej 40 lat.

W kuluarach toczących się w Katowicach rozmów przedstawiciele górniczej spółki oraz resortu aktywów przyznawali, że alternatywą dla przedstawionego planu naprawczego jest upadłość likwidacyjna PGG. Zatrudniająca ok. 41 tys. osób spółka - jak mówiono - zbiera obecnie środki na sierpniową wypłatę i nie ma środków na wypłatę wynagrodzeń we wrześniu. Od dwóch miesięcy nie płaci też VAT-u i ZUS-u.

- Wariant upadłości to jest czwarte i piąte powstanie śląskie naraz - skomentował Dominik Kolorz. 

Zarząd PGG proponuje m.in. zawieszenie na trzy lata wypłat tzw. czternastej pensji oraz uzależnienie 30 proc. wynagrodzeń górników od efektywności pracy. Zgodnie z założeniami programu, jego realizacja wraz z kosztami likwidacji kopalń - ma kosztować blisko 5 mld zł, z czego 1,5 mld zł to koszty odpraw socjalnych urlopów przedemerytalnych dla pracowników dołowych oraz zakładów przeróbki węgla, oraz jednorazowych odpraw pieniężnych w wysokości 12-krotności wynagrodzenia pracownika (przy średniej miesięcznej płacy w PGG rzędu 7,8 tys. zł oznacza to średnio niecałe 100 tys. zł odprawy).

PGG zabiega też łącznie o 1,75 mld zł pożyczek z PFR, z czego 540 mln zł mogłoby być w przyszłości umorzone. Program zakłada, że PGG będzie nadal spłacać swoje obligacje - to koszt ok. 200 mln zł miesięcznie. Zlikwidowane - jeszcze w tym roku - mają być kopalnie przynoszące największe straty - w latach 2010-2019 kopalnie Ruda i Wujek wygenerowały łącznie ponad 2,5 mld zł straty na sprzedaży węgla.

DOSTĘP PREMIUM