Rozgrywka Ministerstwa Aktywów Państwowych. Plan likwidacji kopalń PGG trafił do kosza

Plan zakładający likwidację 4 zakładów Polskiej Grupy Górniczej trafił do kosza, zanim tak naprawdę ujrzał światło dzienne.
Zobacz wideo

Podczas spotkania z udziałem wicepremiera Jacka Sasina, związkowców i zarządu spółki w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach strony ustaliły, że w ciągu najbliższych kilku dni zostanie powołany zespół w skład którego wejdą związkowcy, eksperci, przedstawiciele rządu i spółki, i będą pracować nad alternatywnym planem restrukturyzacji PGG. Ze strony MAP miały pojawić się nawet zarzuty o nieprawdziwe i "fantastyczne" informacje w mediach. 

A jeszcze rano przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych na nieformalnym spotkaniu ze śląskimi dziennikarzami (a wczoraj z warszawskimi) tłumaczyli, że nie ma innej drogi dla ratowania Polskiej Grupy Górniczej, jak likwidacja kopalni Ruda (w której skład wchodzą Ruchy Halemba, Pokój i Bielszowice) oraz kopalni Wujek. Ich straty w ciągu ostatnich 9 lat to 2,5 miliarda złotych. Wyjaśnili, że sytuacja jest tak tragiczna, że PGG zbiera na sierpniowe wypłaty, a we wrześniu nie będzie mieć na nie pieniędzy i że od 2 miesięcy nie płaci VAT-u i ZUS-u. Alternatywą jest upadłość.

Wyliczyli, że koszty likwidacji wyniosą blisko 5 mld zł, z czego 1,5 mld zł to koszty odpraw socjalnych – urlopów przedemerytalnych oraz odpraw (zwalniani pracujący ponad rok mieli otrzymać 12-krotność swojego wynagrodzenia).

Rozmowy wicepremiera, zarządu spółki i związkowców rozpoczęły się o godz. 11.00. Atmosfera spotkania odbiegała jednak od innych negocjacji z punktu widzenia dziennikarzy. Nie zostali wpuszczeni przed salę, gdzie toczyły się negocjacje, tylko zgrupowani w innej mniejszej salce, z dala od rozmów. Około godz. 14.00 pojawił się w niej rzecznik MAP Karol Manys i wyjaśnił, że związkowcy odrzucili plan, którego tak naprawdę nie widzieli, a jedynie słyszeli o nim w mediach. Tłumaczył, że od samego początku rząd i pan premier Sasin deklarowali, że nie ma mowy o przeprowadzeniu tak skomplikowanej operacji bez akceptacji strony społecznej. Dopytywany przez dziennikarzy, przyznał, że plan uwzględniający likwidację kopalń został opracowany przez PGG, ale nie ma sensu go prezentować, jeśli wiadomo, że nie ma akceptacji. - Trochę szkoda czasu na dyskusję o dokumencie, który wiadomo, że tej akceptacji nie zyska - wyjaśniał. Poinformował o powstaniu zespołu, który stworzy nowy plan ratunkowy dla PGG.

Po blisko 5 godzinach, przed godziną 16.00, do dziennikarzy - czekających już przed budynkiem Urzędu Wojewódzkiego - wyszli związkowcy. - Usłyszeliśmy, że i my związkowcy, i dziennikarze wywołaliśmy niepotrzebne wzburzenie wśród załóg kopalń. A ja tak naprawdę myślę, że to dzięki państwu i dzięki temu, że mogliśmy przedstawić te informacje ludziom, bo ludzie byli już w blokach startowych gotowi do protestów, to dzisiaj zapadły takie, a nie inne decyzje - podkreślał szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. Powiedział, że zarząd PGG i rząd wycofał się na dziś z likwidacji kopalń, o której górnicy czytali w mediach, ale uważają, że plany były rzeczywiste. Rząd wycofał się też z obniżek wynagrodzeń dla pracowników PGG. Podczas spotkania zarząd spółki miał ich zapewnić, że są pieniądze na wypłaty dla pracowników co najmniej do końca tego roku.

Po godzinie 16.00 z budynku wyszedł do dziennikarzy wicepremier Jacek Sasin. Oświadczył, że strona społeczna nie zaakceptowała propozycji programu i że uznali wspólnie, że realizacja takiego trudnego programu, jest możliwa tylko wtedy, jeśli będzie panowała zgoda. - Realizacja takiego trudnego programu w oporze, w kontrze do oczekiwań strony społecznej nie mogłaby przynieść sukcesu - wyjaśniał wicepremier. Podkreślał swoją gotowość i pozostałych stron do prowadzenia dialogu. - Tym się różnimy od poprzedników z PO, że do górników nie strzelamy, a chcemy wypracowywać wspólne rozwiązanie najlepsze dla branży - powiedział. Na zakończenie swojego oświadczenia powiedział, że nigdy ani jego resort, ani rząd nie mieli w planach wygaszenia górnictwa węgla energetycznego do 2036 roku, że to są informacje nieprawdziwe, to data nierealistyczna i fantastyczna.

Dziennikarze nie mieli szans na zadanie pytań, wicepremier oddał głos prezesowi PGG Tomaszowi Rogali i oddalił się. - Istotą tego planu była kwestia kopalń. Jeżeli w tej części był brak porozumienia, to trudno iść dalej, bo to jest kwestia kluczowa - jaka liczba kopalń będzie pracowała w PGG – wyjaśniał prezes Rogala. Tłumaczył, że teraz punkty tego planu będą analizowane przez zespół. Strony dały sobie na to 2 miesiące. Zapewnił, że PGG ma pieniądze na pensje w sierpniu dla 41-tysięcznej załogi spółki. - Jeżeli chodzi o kolejny czas, to cały czas pracujemy nad tym, żeby spółka wytrzymała, żeby realizowała swoje zobowiązania - powiedział. Obiecał, że obecnie nie będzie cięć wynagrodzeń, ani zamrożenia 14. pensji.

Zespół ma rozpocząć prace w ciągu kilku dni. Rozwiązania opracować do końca września. Kopalnie według planu naprawczego, który trafił do kosza, zanim ujrzał światło dzienne, miały zostać przeznaczone do likwidacji 1 października.

DOSTĘP PREMIUM