Podejrzane zbiórki na "Projekt Puma". Lokalna gazeta prześwietla byłego właściciela zwierzęcia

"Projekt Puma" to wielkie oszustwo? - pyta i alarmuje lokalny "Kurier Zawierciański". Zdaniem dziennikarzy tej redakcji mężczyzna, który stoi za całą akcją, zmanipulował opinię publiczną, a teraz próbuje wyłudzać pieniądze.
Zobacz wideo

Historia pumy Nubii i jej właściciela Kamila Stanka elektryzowała całą Polskę w lipcu. Mężczyzna odmówił wydania pumy przedstawicielom poznańskiego ZOO (choć zobowiązał go do tego sąd) i uciekł z nią do lasu. Finalnie zwierzę trafiło do ogrodu zoologicznego w Chorzowie i tam już pozostanie. Ze śledztwa dziennikarskiego "Kuriera Zawierciańskiego" wynika, że mężczyzna nie przedstawia w tej historii całej prawdy.

Po pierwsze, Stanek przekonywał, że puma miała dobre warunki bytowe, a sąd w tej kwestii się pomylił. "Kamil Stanek, mówiąc o dobrych warunkach pobytu Nubii, pokazuje miejsce, z którego wyprowadził się we wrześniu 2016 roku! To woliera we wsi Mnichów koło Jędrzejowa, skąd pochodzi. Mieszkają tam jego rodzice (…) Teraz, gdy wiemy więcej, widać wyraźnie, że Sąd Rejonowy w Zawierciu, orzekając przepadek pumy po prostu nie dał się nabrać na bajeczkę, że puma ma dobre warunki" – pisze gazeta.

Po drugie, właściciel pumy organizuje zbiórki w internecie, dzięki którym chce zebrać pieniądze na "pomoc prawną" czy dojazdy. "Tylko Kamil swojemu pełnomocnikowi, którym jest adwokat Paweł Matyja, nie zapłacił ani złotówki, nie pokrył ze zbiórki też żadnych kosztów dojazdu. W sumie Kamil Stanek na "koszty adwokackie" - jak każdy może zobaczyć w opisie zbiórki, chce zebrać 250 tys. zł. Choć potrzeby można określić na kilka, góra kilkanaście tysięcy. W ciągu kilku dni jak się szybko okazało, internauci podliczyli aż pięć założonych zrzutek "na prawnika i dojazdy". Nie tylko na zrzutka.pl ale jeszcze na pomagam.pl" – czytamy w "Kurierze Zawierciańskim". Później okazało się, że jeden z portali zbiórkowych po tekstach w lokalnej prasie zablokował właścicielowi pumy możliwość wypłaty pieniędzy.

Jak donosi gazeta (opierając się na niepotwierdzonych oficjalnie informacjach), właścicielowi pumy zaczęła się też przyglądać policja. Poza zarzutem przywłaszczenia zwierzęcia, funkcjonariusze mają zbadać jego zbiórki w internecie pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa oszustwa wyłudzenia środków.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM