Dehnel i Tarczyński: W Szwajcarii jesteśmy związkiem, w Niemczech małżeństwem, a w Polsce nikim

Teraz jest tak, że część społeczeństwa pokazuje innym drzwi, obraża ich, dyskryminuje czy bije. Sorry, ale to jest patologiczna rodzina, w której my nie mamy obowiązku dalej siedzieć - mówili w TOK FM Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński.
Zobacz wideo

Pisarz Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński tłumacz i amerykanista opowiadali w TOK FM o swoim ślubie. – Planowaliśmy go dużo wcześniej, ze względu na babcię Piotra. Ukochaną, ostatnią babcię. Chcieliśmy, żeby w tym uczestniczyła – mówił Dehnel. Finalnie jednak babcia ślubu nie doczekała, a panowie zawarli związek małżeński kilka lat później. – Chodziło o względy formalne. Przy staraniach o pracę czy stypendium w różnych krajach lepiej mieć to uregulowane na papierze – wyjaśniał Tarczyński i dodał, że w zależności od kraju, w którym przebywają, są traktowani inaczej. – W Szwajcarii jesteśmy związkiem partnerskim, w Niemczech, gdzie obecnie się znajdujemy, jesteśmy małżeństwem. Natomiast w Polsce jesteśmy nikim – przyznał gorzko tłumacz.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Zdaniem Tarczyńskiego, nie mieli obowiązku czekania na to, aż sytuacja ze związkami partnerskimi w Polsce się zmieni. – Wiemy, że jesteśmy uprzywilejowani  i nie każdy może sobie pozwolić na ślub w Anglii. Z drugiej strony czekanie też nie miało sensu. I nie uważam, żeby było to w jakiś sposób nielojalne wobec osób LGBT mieszkających w Polsce. Staramy się walczyć też o ich prawa – podkreślał Piotr Tarczyński.

Bo – jak wskazywał Dehnel – na osobach znanych czy rozpoznawalnych ciąży większa odpowiedzialność. – Inna jest sytuacja 16-latka z Podlasia, a inna 40-letniego geja w Warszawie. Możliwości walki i pozycja społeczna są inne. Każdy kto może dokonać coming outu, powinien to zrobić. To bardzo dużo zmienia. Wiadomo, że homofobia jest mniejsza wśród osób, które znają przynajmniej jedną osobę LGBT. Wytrąca się argument tego mitycznego geja, który chce gwałcić dzieci czy przerobić je na macę. Znika demon gender, a pojawia się zwykły sąsiad czy lekarz – mówił pisarz. Tarczyński podkreślał też, że osoby znane ryzykują mnie dokonując coming outu. – Oczywiście nie mogę wymagać od wszystkich mówienia o tym wprost, jednak czy chowanie się w szafie jest tym, co powinny robić? – zastanawiał się tłumacz.

Emigracja osób LGBT? Osobista decyzja

Weekendowa "Gazeta Wyborcza" pisała, że wiele osób LGBT po nagonce na te środowiska w kampanii wyborczej planuje wyjazd z Polski. Zdaniem Jacka Dehnela taką decyzję każdy musi podjąć sam. - Wzdragam się przed oceną, ze nie wolno wyjeżdżać, co jest jakiś obowiązek walki na miejscu. Rozumiałbym to, w sytuacji narzuconej władzy, opresji, kiedy wymagana jest odpowiedzialność za wspólnotę. Jak pod zaborami czy w PRL. Teraz jest tak, że część społeczeństwa pokazuje innym drzwi, obraża ich, dyskryminuje czy bije. Sorry, ale to jest patologiczna rodzina, w której ja nie mam obowiązku dalej siedzieć – wyjaśniał Dehnel.

Piotr Tarczyński dopowiadał, że skoro Andrzej Duda wygrał wybory, a jest człowiekiem stosującym homofobię jako narzędzie wyborcze, to większości społeczeństwa nie przeszkadza nagonka na LGBT. – Duda ją napędzał, obrażał. Homofobia została wzięta celowo na sztandary. Ja zaraz będę miał 40 lat, więc w imię czego mam walczyć na miejscu kolejne 20 lat. Wolę pożyć w kraju, w którym nikomu nie przeszkadza, że jestem gejem i traktuje się mnie normalnie. Państwo niemieckie, którym przebywamy, nie ma wpisanej w genom systemowej homofobii. Mamy trochę dość, a nie jesteśmy jedyni. Znam dwie pary, które już wyjechały z Polski. Mamy znajomych na takim etapie jak my, którzy szykują się do przeprowadzki. To szersze zjawisko niż kilku gejów z Warszawy – podkreślał Tarczyński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM