Człowiek kontra komary. "To jest trochę jak wyścig zbrojeń. Ważne jest, kto się lepiej dostosuje do sytuacji"

Wiele środków przeciwkomarowych działa jedynie przez krótki czas i w bardzo zindywidualizowany sposób. - Każdy z nas ma różną temperaturę ciała. Każdy nieco inaczej się zachowuje i każdy inaczej pachnie - mówił w TOK FM prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i radził, jak walczyć z komarami w naturalny sposób.
Zobacz wideo

Są małe, brzęczące, ostro kąsają i pozostają nieugięte wobec różnego rodzaju specyfików chemicznych. Kto? Komary. Wysoka temperatura i sporo wilgoci sprawiły, że owadów tych jest w tym roku więcej. Pojawiają się zwłaszcza w okolicy zbiorników wodnych, ale nie tylko. Z komarami walczą zarówno mieszkańcy dużych miast, jak i małych wiosek. Z marnymi często efektami. Dlaczego? 

Jak wskazał w TOK FM prof. Piotr Tryjanowski, wiele środków przeciwkomarowych działa jedynie przez krótki czas i - o czym wiele osób zapomina - w bardzo zindywidualizowany sposób. - Każdy z nas ma różną temperaturę ciała. Każdy nieco inaczej się zachowuje i każdy inaczej pachnie. Te czynniki w kombinacji ze stosowanym repelentem chemicznym powodują, że ta obrona przed komarami często jest niedoskonała - powiedział. - To jest trochę jak wyścig zbrojeń. Ważne jest, kto się lepiej dostosuje do zmieniającej się sytuacji - dodał.

Chcesz posłuchać całej rozmowy? Za 5 zł odblokujesz wszystkie podcasty

Prowadzący "Pierwsze śniadanie w TOK-u" Piotr Maślak zwrócił uwagę, że owadom nie przeszkadzają nawet te środki, których używał na przykład rok temu i które wtedy były bardzo skutecznie. Ekspert podkreślił, że w zeszłym roku warunki środowiskowe były zupełnie inne niż obecnie. - Nie było tak wilgotno, a to głównie wilgoć utrzymuje tak liczne populacje komarów przy życiu - podał. Zaznaczył też, że w każdym mieście, miasteczku czy wsi do komarów powinno się podchodzić indywidualnie, "jak do pacjenta".

Dlaczego masowe opryski są złe?

Słuchacze TOK FM w wiadomościach i telefonach do naszej redakcji zastanawiali się, dlaczego samorządy nie walczą z uciążliwymi komarami na szerszą skalę, na przykład za pomocą oprysków. - Bardzo dobrze, że masowo się tego nie robi - skomentował prof. Tryjanowski. Jego zdaniem opryski mają mnóstwo wad, a jedną z nich są dość wysokie koszty. - Ale oprócz kosztów, bardzo trudno znaleźć substancję chemiczną o wyłącznym działaniu na komary. Co oznacza, że przy okazji takich oprysków ginie mnóstwo pożytecznym owadów, w tym na przykład zapylające pszczoły - powiedział.

Ekspert wskazał też, że komary szybko nabierają odporności. - Nigdy nie da się wytruć wszystkich komarów i ta część, która przeżywa jest jeszcze bardziej odporna na następną chemię. To też generuje jeszcze większy wyścig zbrojeń - mówił rozmówca Piotra Maślaka.

Naturalne sposoby na walkę z komarami

Jak w takim razie zwalczać komary? Zdaniem naszego gościa - najlepsze są rozwiązania naturalne. Prof. Tryjanowski wskazał, że świetnie spisują się na przykład jerzyki. Dlatego coraz większą popularnością (na przykład w miastach) cieszy się budowa specjalnych budek dla tych ptaków. - Ale do tego dochodzą też jaskółki lub nietoperze, które uaktywniają się - podobnie jak komary - wieczorową porą. A nietoperze to prawdziwe kombajny na dorosłe komary - powiedział.

W zjadaniu larw komarów z kolei - jak mówił ekspert - specjalizują się płazy, na przykład żaby lub ropuchy, żyjące w zbiornikach wodnych. 

- Jest też cała masa olejków eterycznych, na przykład eukaliptusowe czy lawendowe - radził dalej prof. Tryjanowski. Wyjaśniał, że owady bardzo nie lubią zapachów takich olejków, działają one na nie odstraszająco. - Poza tym, kiedy posmarujemy się olejkiem lub kremem mającym miętowy zapach, to czujemy delikatny chłód. To nie obniża mocno naszej temperatury ciała, ale powoduje, że jesteśmy psychologicznie spokojniejsi, a czasem ta drobna różnica w zachowaniach wpływających na naszą temperaturę powoduje, że dla komarów jesteśmy też mniej atrakcyjni - powiedział.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM