Bez środków unijnych będziemy żyć biednie, ale godnie? To jedno zdjęcie pokazuje, jak wielkie to kłamstwo [felieton]

To zdjęcie - tablic informujących o wykorzystaniu środków unijnych w jednym tylko szpitalu - doskonale pokazuje, że "biednie" nie zawsze znaczy "godnie". Dlatego ludzie przez setki lat walczyli i nadal walczą o np. "godną płacę" - żeby samemu żyć godnie i to samo zapewnić swoim dzieciom i bliskim. Bo pieniądze także pozwalają żyć godnie.
Zobacz wideo

W środę media obiegła informacja, że sześć gmin, które przyjęły wcześniej uchwały o tzw. strefach wolnych od LGBT nie otrzyma unijnych grantów dla miast partnerskich. Według informacji dziennikarzy chodzi o m.in: Tuchów, Nowy Sącz, Wilamowice i Wieluń. - Wartości UE i prawa fundamentalne muszą być przestrzegane przez państwa członkowskie - podkreśliła unijna komisarz ds. równości Helena Dalli.

- Patrzę na takie działania UE z politowaniem. Czekam, aż ktoś zmądrzeje. Myślę, że takie posunięcie bardziej zaszkodzi samej Unii niż nam. Można żyć biednie, ale godnie i zachować twarz - skomentował w rozmowie z NaTemat.pl Stanisław Obrzut, przewodniczący Rady Miasta Tuchów.

Przechodziłam niedawno przez dziedziniec jednego ze szpitali. Minęłam kilkanaście ogromnych tablic - na każdej z nich flaga Unii Europejskiej, znaczek Funduszy Europejskich i informacje, na co zostały przeznaczone. Lista była długa, podobnie jak różnorodność. Na "doposażenie i modernizację Kliniki Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej". Albo na "rozbudowę platformy pozyskiwania i analizy naukowej danych medycznych", a także świeżutka na "zakup niezbędnego sprzętu i adaptację pomieszczeń potrzebną wraz z pojawieniem się koronawirusa Sars-Cov-2". To wszystko z różnych unijnych funduszy, również tych dla Mazowsza. Tablice stoją obok siebie, coraz bardziej ściśnięte. Zaczyna brakować miejsca...

To zdjęcie doskonale pokazuje, że "biednie" nie zawsze znaczy "godnie". Dlatego ludzie przez setki lat walczyli i nadal walczą o np. "godną płacę" - żeby samemu żyć godnie i to samo zapewnić swoim dzieciom i bliskim. Bo pieniądze także pozwalają żyć godnie. 

W Polsce w ostatnich latach przerażająco obrzydza się wartości Unii Europejskiej, a także jej wkład w rozwój kraju. Za to coraz częściej podkreśla się, że właśnie w imię walki o "godność" można rezygnować z różnych unijnych partnerstw, a więc i z różnych środków. 

I niestety, nikt nie prostuje słów: "Będziemy żyć biednie, ale godnie", a wręcz mam wrażenie, że podobne stwierdzenia, może nieco bardziej zawoalowane, padają z ust różnych polityków. Uważam to za bardzo niebezpieczną manipulację. 

Bo godnie to znaczy np. z dostępem do nowoczesnego, jak najlepszego leczenia. A m.in. właśnie w tym pomaga nam Unia i jej fundusze. Wielu z nas pamięta, jak jeszcze niedawno wyglądała większość sal szpitalnych. Wielu z nas wie, jak to jest, gdy brakuje sprzętu potrzebnego do diagnostyki i trzeba się ustawiać w kolejkach, czekać tygodniami, miesiącami z numerkiem w ręku. Czy pan Stanisław powiedziałby nam wtedy, że żyjemy godnie? Szpitale i służba zdrowia to jedno z miejsc, w którym pieniądze i godność spotykają się codziennie. Czy godne jest umieranie przez brak środków? Czy godne jest czekanie w kolejkach i niedoczekanie się na uratowanie życia?

Pogłębianie niechęci do Unii i jej funduszy nie spowoduje wzrostu godności, a wręcz przeciwnie. A jeśli ktoś z powodów światopoglądowych - np. dlatego, że jest homofobem - jest gotów żyć biednie, to niech to będzie jego prywatny wybór tylko jego dotyczący, a nie przekładający się na decyzje, których skutkami objęte są całe społeczności. Bo decydowanie za innych, żeby żyli biednie, jest niegodziwe.

DOSTĘP PREMIUM