To jeszcze pierwsza, czy już druga fala epidemii koronawirusa? Ekspert: To jedno wielkie tsunami

Owszem, było jakieś globalne wypłaszczenie przez lockdown i obostrzenia, ale teraz zapadalność na Covid-19 tylko rośnie. To jest jedna wielka fala - przyznał w TOK FM Rafał Halik z Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego.
Zobacz wideo

W piątek odnotowano kolejny rekord pod względem dobowej liczby nowych zakażeń koronawirusem od początku pandemii. Minister zdrowia Łukasz Szumowski przerwał urlop, a o godzinie 13 odbyło się posiedzenie posiedzenie rządowego zespołu zarządzania kryzysowego na temat zakresu aktualnych obostrzeń w związku z koronawirusem i ich egzekwowania. - Pod uwagę brane jest wprowadzenie kwarantanny dla osób wracających z niektórych państw - przekazał rzecznik rządu Piotr Müller.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Zdaniem Rafała Halika z Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego polski rząd nadal działa reaktywnie w sprawie epidemii. – Nie mamy strategii walki z Covid-19. Widać wśród krajów europejskich teraz trend do inteligentnego lockdownu, który będzie ograniczał się do konkretnych regionów, w których jest dużo przypadków – mówił ekspert i przypomniał, że na przykład Niemcy wprowadzili obowiązek kwarantanny dla osób powracających z trzech hiszpańskich regionów.

Halik ocenił, że dyskusja na temat tego, którą obecnie mamy falę epidemii jest bezcelowa. – Globalnie to jest jedno wielkie tsunami. Wirus namnaża się w populacji. Owszem, było jakieś globalne wypłaszczenie przez lockdown i obostrzenia, ale teraz zapadalność na Covid-19 tylko rośnie. To jest jedna wielka fala – przyznał gość TOK FM.

Przypomniał, że specyfiką polskiej epidemii jest jej nierównomierność. – W Małopolsce i na Śląsku sytuacja niestety nie jest najlepsza. Dochodzą do nas informacje, że szpital jednoimienny w tym pierwszym regionie ma zajętych 2/3 łóżek. Właśnie wzrost liczby hospitalizowanych osób powinien rozgrzać do czerwoności lampkę, która już się rozpaliła – przekonywał Rafał Helik.

Ekspert wskazywał, że część państw ma już nową taktykę rozgrywania tej epidemii. – Stawia się na dochodzenie epidemiologiczne, czyli badanie tego, kto się zaraził i z kim dokładnie mógł mieć kontakt. To przypomina śledztwo policji. Niemcy zatrudnili do tego 26 tysięcy nowych osób w inspekcji sanitarnej. Dzięki temu szybko i precyzyjnie można znaleźć mini ogniska zachorowań i je izolować. To bardziej złożona sprawa niż lockdown. To jest trend, który narasta w różnych krajach – podkreślał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM