Pogłębianie toru wodnego i dwie nowe wyspy. Reporter TOK FM sprawdził sytuację na Zalewie Szczecińskim

W marcu 2022 roku do Szczecina ma wpłynąć pierwszy tzw. czterdziesto-tysięcznik - jednostka dwa razy większa od tych, które dziś mogą wpływać do tamtejszego portu. By było to możliwe, trwa właśnie pogłębianie toru wodnego Świnoujście-Szczecin do 12,5 metra. Inwestycja będzie kosztować blisko 1,5 mld złotych. Reporter TOK FM Sebastian Wierciak przyjrzał się pracom.
Zobacz wideo

Blisko półtora miliarda złotych pochłonie trwająca inwestycja pogłębienia do 12,5 metra toru wodnego Świnoujście-Szczecin. Z bliska pracom przyglądał się reporter TOK FM Sebastian Wierciak, który na pokładzie "Kasi" - jednostki Urzędu Morskiego w Szczecinie - wypłynął na sam środek zalewu Szczecińskiego, w okolicę miejsca pracy pogłębiarki "Amazone". - To jest taka specjalna jednostka, która jakby podcina skarpy. Służy poszerzeniu mijanki - tłumaczył podczas rejsu Paweł Szumny, kierownik projektu "Modernizacja toru wodnego do głębokości 12,5 metra" oraz zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie ds. technicznych. Jak wyjaśniał "mijanka" to nic innego jak miejsce, w którym duże jednostki będą mogły się zatrzymywać i czekać na swoją kolej przy wejściu lub wyjściu z zespołu portu Szczecin-Świnoujście. 

Szumny wskazywał też na korzyści płynące z pogłębienia toru wodnego do prawie 13 metrów. - Tak naprawdę spowoduje, że jednostki, które będą tutaj wchodzić, będą dwukrotnie większe w stosunku do tych, które wchodzą obecnie. Czyli [będzie red.] dwa razy więcej towaru, co jednocześnie spowoduje, że opłacalność przyjmowania takich statków zwiększy się, ponieważ im większy statek, tym więcej zabiera i tym jednostkowo spada koszt transportu takiego ładunku - podkreślił. 

Na Zalewie Szczecińskim powstaną dwie nowe wyspy

Pogłębiarka "Amazone" wydobyła już z dna Zalewy Szczecińskiego 3,5 mln m3 urobku, który olbrzymimi rurami pływającymi na powierzchni wody pompowany jest w dwa wyznaczone miejsca. Co powstanie z piasku, który jest nimi transportowany? Będą to dwie nowe wyspy. Na razie nadano im jedynie techniczne nazwy: W22 i W28, co - jak zaznaczył Paweł Szumny - ma się jednak według założeń resortu gospodarki morskiej zmienić w przyszłości. - Najprawdoodobniej odbędzie się konkurs, który wyłoni nazwę dla tych wysp - zapowiedział. 

- Jedna z wysp będzie tak zwaną rekompensatą środowiskową i będzie w przyszłości ośrodkiem ptactwa, mniejszej zwierzyny - mówił dalej Szumny, dodając, że stworzona zostanie w ten sposób także enklawa ryb: - Bo wyspa będzie zabezpieczona w sposób kamienny, a ryby bardzo lubią takie miejsca, gdzie mogą się ukryć, gdzie mogą ukryć ikrę w sposób bezpieczny - wyjaśnił. 

Praca na pogłębiarce a koronawirus

Prowadzona inwestycja pogłębienia toru wodnego będzie kosztować blisko 1,5 mln złotych, dlatego - jak przyznał zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie ds. technicznych - wprowadzono szczególne środki bezpieczeństwa związane z trwającą pandemią koronawirusa.

 - Jednostka pracuje całą dobę, system pracy jest rotacyjny tak, jak na morzu. Na pogłębiarce pracuje około 70 osób. Jedno zachorowanie osoby z obsługi na takim projekcie powoduje, że właściwie musi zostać on wstrzymany. Dlatego też załogi i cały zespół firmy Divo pracuje w takim systemie zamkniętego obozu, jak w bańce. Pracownicy nie opuszczają miejsca zakwaterowania, jedzenie dostają pod drzwi, jeżdżą dedykowanym transportem wodnym tutaj na terenie Zalewu oraz samochodami, busami z hotelu - wymieniał Paweł Szumny.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM