"To szykany". Prawniczka o zatrzymaniu aktywistek, które zawiesiły tęczowe flagi na pomnikach w Warszawie

- Policja chce pokazać, że jest silna i nie cofnie się przed niczym. Nie jest tajemnicą, że doba na "dołku" to ogromne przeżycie, szczególnie dla młodych dziewczyn. Policji chodzi o to, żeby one sobie posiedziały i skruszały - komentowała w TOK FM mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram. Aktywistki, które przed tygodniem zawiesiły tęczowe flagi na kilku pomnikach w Warszawie, zatrzymano z powodu obrazy uczuć religijnych.
Zobacz wideo

We wtorek policja zatrzymała część aktywistek, które niedawno rozwiesiły na stołecznych pomnikach tęczowe flagi. Według funkcjonariuszy chodzi o "obrażanie uczuć religijnych i znieważenie pomników". - Osoby te trafiły do policyjnego aresztu. Czynności trwają. Zatrzymanie pozostałych to jedynie kwestia czasu - przekazał rzecznik KSP, nadkomisarz Sylwester Marczak.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Jak poinformowała w TOK FM mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy "Wolne Sądy", od kobiet nie zostały odebrane zeznania. – Przesłuchanie odłożono w czasie, choć nie było przeszkód, żeby odebrać wyjaśnienia, ewentualnie postawić zarzut i wypuścić do domu – mówiła prawniczka.

Jej zdaniem w działaniu policji widać ogromną dysproporcję środków. – To było takie pokazowe zatrzymanie i przewiezienie do komendy. Policja chce pokazać aktywistom, że jest silna i nie cofnie się przed niczym. Nie jest tajemnicą, że taka doba na "dołku" to ogromne przeżycie, szczególnie dla młodych dziewczyn. Policji chodzi o to, żeby one sobie posiedziały i skruszały. To szykany – oceniła rozmówczyni Rocha Kowalskiego.

Według prawniczki wystarczyło wezwać aktywistki na przesłuchanie, a one pewnie skorzystałyby z prawa do złożenia wyjaśnień. – Jednak tak się nie stało. To są teraz dla policji sprawy bardzo istotne, bo dotyczą tzw. ideologii LGBT, a zawiadomienia składają najwyższe władze. Jest szansa, żeby pogrozić palcem. Pokazać tym aktywistom, co policja może im zrobić, że każdy może trafić na "dołek" na 48 godzin i ciekawe, czy będą tak odważni w przyszłości – stwierdziła Gregorczyk-Abram. I dodała, że ta nieproporcjonalność środków użytych przez policję budzi spory niepokój. 

Sprawę zatrzymania skomentował wczoraj prezydent stolicy. - Wiem, że dzieją się rzeczy dziesięć razy bardziej poważne w Warszawie niż tęczowe flagi na pomnikach. Uważam, że obecnie próba zatrzymania, a potem być może aresztowania kogoś, kto zawiesił taką flagę, jest zdecydowanym nadużyciem praw policji i prokuratury - ocenił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Kim są aktywistki?

Akcja z pomnikami i tęczowymi flagami to inicjatywa aktywistek ze "Stop Bzdurom" i "Gang Samzamęt". W ubiegłym tygodniu w TOK FM dziewczyny wyjaśniały, dlaczego zdecydowały się na taką akcję. - Starałyśmy się pomyśleć, które z tych pomników są dla nas ważne. Jako, że jesteśmy w dużej części warszawiakami, Polakami, chciałyśmy pokazać, że to miasto też jest nasze. Stąd ta waleczna Syrenka lub ten waleczny Kiliński z mieczem był dla nas inspiracją, że w tę podniesioną rękę trzeba wcisnąć flagę - przekonywały. - Akurat Jezus zainspirował nas swoją pozą i tą wyciągniętą ręką - dodały w kontekście figury Chrystusa. Stwierdziły, że "nie chciały nikogo urazić". Zwłaszcza, że w swoim gronie "także mają osoby wierzące". - Naszym zdaniem tęcza nie obraża - mówiły.

DOSTĘP PREMIUM