Ekspertka ds. edukacji: Działania MEN są nacechowane brutalnością wobec dzieci

Jeśli część uczniów będzie oddelegowana do nauki zdalnej, to nauczyciele będą musieli być obsadzeni podwójnie. Ci, którzy pracują z uczniami stacjonarnie, będą pracować stacjonarnie. Kto, kiedy i jak będzie realizował zajęcia zdalne? - pytała po konferencji ministra edukacji Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.
Zobacz wideo

Iga Kazimierczyk w "Połączeniu" na gorąco komentowała wytyczne Ministerstwa Edukacji dotyczące tego, jak ma wyglądać edukacja od 1 września. 

Prowadzący audycję Jakub Janiszewski wymienił warianty, które mogą zastosować dyrektorzy szkół: a) tradycyjna wersja kształcenia, b) hybrydowa wersja kształcenia (dyrektor będzie mógł zawiesić zajęcia grupy, klasy, etapu edukacyjnego albo placówki i zdecydować, że przechodzi na edukację zdalną) oraz c) kształcenie zdalne dla wszystkich.

- Jak precyzyjne będą wytyczne i wsparcie dla dyrektorów, którzy będą musieli podejmować decyzje? - zastanawiał się dziennikarz TOK FM. 

- Czekaliśmy wszyscy na tę konferencję z niepokojem i oczekiwaniem. Dowiedzieliśmy się dużo o tym, co będzie, ale nawet na stronie ministerstwa dowiadujemy się, że szczegółowe wytyczne powstaną między 10 a 14 sierpnia. Na konferencji padały pytania od dziennikarzy o to, jak to będzie wyglądało w praktyce. Ale nie padały żadne konkretne odpowiedzi - stwierdziła ekspertka. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

- Co z nauczycielem, który jest na kwarantannie? To taka rzecz, nad którą ministerstwo się zastanawia i nie ma odpowiedzi - mówiła.

Zastanawiała się też, jak ma wyglądać w praktyce nauczanie hybrydowe. - Jeśli część uczniów będzie oddelegowana do nauki zdalnej, to nauczyciele będą musieli być obsadzeni podwójnie. Ci, którzy pracują z uczniami stacjonarnie, będą pracować stacjonarnie. Kto, kiedy i jak będzie realizował zajęcia zdalne? Kto będzie za to płacił? Padały pytania o finanse dotyczące sprzętu, szkoleń. Żadne odpowiedzi nie zostały podane - wymieniała Kazimierczyk.

Janiszewski zauważył, że "COVID-19 pokazał, że edukacja zdalna, na odległość, to coś, co działa pomocniczo, a nie coś, co zastąpi edukację sensu stricto".

Przypomniał też, że sekretarz generalny ONZ powiedział, że pandemia doprowadziła do największych szkód w edukacji w historii, że stoimy w obliczu katastrofy pokoleniowej.

- To niestety jest prawdziwe. To, czego nam brakuje w monologu ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej, to zauważenia, że edukacja nie jest jednostronnym przekazywaniem informacji. W tych komunikatach nie pojawia się troska, że szkoła ma też funkcję wychowawczą, postawotwórczą. Duża wartość szkoły dla uczniów, to jest to, co oni robią między sobą, społecznie - mówiła Kazimierczyk. 

Zaznaczyła, że "to my dorośli powinniśmy wziąć ogromną odpowiedzialność za młode pokolenie".

I na koniec zauważyła: - To wszystko jest nacechowane taką brutalnością wobec młodych ludzi, wobec dzieciaków. My jako dorośli jesteśmy odpowiedzialni za środowisko, w którym one funkcjonują, za klimat emocjonalny. W tych wszystkich dywagacjach, czy zamykać, czy nie zamykać, przenosić, nie przenosić, gubi się przede wszystkim to, że te dzieciaki cierpią. A my jako dorośli to marginalizujemy. I to nie jest kłopot jednego pokolenia, bo każdemu coś kombinujemy przy systemie edukacji.

DOSTĘP PREMIUM