Już jutro protest medyków. "Wykonywanie zawodu lekarza staje się w Polsce ryzykowne"

W sobotę pod gmachem resortu zdrowia w Warszawie odbędzie się manifestacja przedstawicieli zawodów medycznych. O co chcą walczyć i z jakimi emocjami muszą się mierzyć w codziennym życiu, opowiadał w TOK FM prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski.
Zobacz wideo

W sobotę 8 sierpnia w Warszawie pod Ministerstwem Zdrowia odbędzie się protest przedstawicieli zawodów medycznych. Manifestacja ma przypomnieć m.in. o postulacie zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do minimum 6,8 proc. PKB i konieczności zlikwidowania kolejek. 

- O tych problemach mówimy już od lat. W 2017 roku był protest głodowy, wtedy mówiliśmy o tym, że 6,8 proc. PKB publicznych nakładów na ochronę zdrowia powinniśmy osiągnąć w trzy lata, czyli właśnie dziś, gdyby spełniły się postulaty tamtego protestu. Mielibyśmy już te minimum 6,8 proc. PKB, czyli byśmy średnią europejską osiągnęli. To się nie udało - mówił w programie "Połączenie" Łukasz Jankowski prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

To jednak nie wszystko, o co teraz walczą medycy. Chcą także, by politycy podjęli m.in. "realne działania prowadzące do zmiany oburzających i niesprawiedliwych przepisów zawartych w tarczy antykryzysowej 4.0". Chodzi o przemycone w tarczy antykryzysowej 4.0 przepisy dotyczące zmian w Kodeksie karnym. 

- W trakcie pandemii pod przykrywką - tak chyba trzeba powiedzieć - tarczy 4.0, czyli ustawy o kredytach frankowych, wprowadzono istotne zmiany w Kodeksie karnym, dotyczące m.in. art. 37a, z którego wynika przesunięcie ciężaru w kierunku kar pozbawienia wolności, a nie kar wolnościowych m.in. za błąd medyczny - tłumaczył gość TOK FM, przypominając, że rok temu przepisy penalizujące karą bezwzględnego więzienia za błąd medyczny zostały skierowane przez Andrzeja Dudę do Trybunału Konstytucyjnego. A ten sposób ich wprowadzenia uznał za niekonstytucyjny. - Te przepisy, które wracają znów i tym razem są już podpisem prezydenta wprowadzone w życie, budzą nasz głęboki sprzeciw. I to nie tylko ich treść, ale forma ich wprowadzenia i forma dialogu ze środowiskiem lekarskim - podkreślił Jankowski.

Ze względu na trwającą pandemię manifestacja będzie składała się najprawdopodobniej z czterech grup liczących 150 osób. Lekarze nie będą też zachęcać pacjentów do brania w niej udziału. Prezes OIL traktuje ją więc jako symbol. - W sposób symboliczny chcemy pokazać brak zgody na sposób wprowadzania zapisów i na to, że generalnie dziś wykonywanie zawodu lekarza w Polsce staje się ryzykowne również pod względem prawnym - zaznaczył oraz przypomniał, iż lekarz, który zaczyna bać się pójścia do więzienia za niezamierzony błąd, który każdemu się może przytrafić, będzie po prostu mniej skuteczny. - Tu tak naprawdę chodzi również o pacjentów, chodzi o standard leczenia - wyjaśniał. 

Zawód, dezorientacja i lęk

Prowadzący program Jakub Janiszewski pytał swojego gościa także o to, jaki jest obecnie stan ducha przedstawicieli zawodów medycznych. - Mamy z jednej strony pandemię i całą masę problemów z tym związanych, no i mamy te wszystkie "stare sprawy", do których zaczynamy przywykać. Wszyscy się nauczyli: 6,8 proc. PKB, wszyscy znamy ten postulat, ale dalej jesteśmy dalecy od spełnienia go - zauważył dziennikarz.

Zdaniem Jankowskiego w środowisku występuje obecnie kilka głównych emocji: zawód, dezorientacja i lęk. - Jeszcze przed chwilą rządzący bili brawo medykom za ciężką pracę w pandemii, po czym za chwilę pod pozorem tarczy antykryzysowej wprowadza się przepisy, które mają za zadanie zmienić ten ciężar kary m.in. za błąd medyczny, a więc które pogarszają naszą pracę - mówił Jankowski. A to wiąże się - jak wskazywał - z kolejną emocją: lękiem. - Z lękiem, czy rzeczywiście dobrze wykonując pracę, ale nie będąc nieomylnym, bo przecież nikt nie jest (..) czy ten błąd nie zakończy się po prostu konsekwencjami prawnymi - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM