Sprawa Margot "polskim Stonewall"? "Obnażono brutalność systemu, w którym osoby LGBT tkwiły aż do piątku"

- Sytuacja wyjściowa jest inna, natomiast skutki mogą być porównywalne - w ten sposób Slava Melnyk, dyrektor zarządzający w Kampanii Przeciw Homofobii, skomentował w TOK FM porównanie protestów po aresztowaniu Margot do zamieszek w amerykańskim Stonewall.
Zobacz wideo

Określenia nazywające protesty po zatrzymaniu niebinarnej aktywistki LGBT, Margot, polskim Stonewall pojawiały się zarówno w komentarzach medialnych, jak i wystąpieniach członków tej społeczności. Na ile są one uprawnione - o to Adam Ozga pytał Slavę Melnyka z KPH. 

Stonewal Inn to nazwa gejowskiego klubu na Dolnym Manhattanie w Nowym Jorku. W 1969 roku, dokładnie 28 czerwca policja dokonała nalotu na to miejsce - była to trzecia taka sytuacja w ciągu jednego tygodnia. Znajdujących się tam homoseksualistów - tak jak w przypadku innych tego typu akcji policyjnych - spisano. Ich nazwiska potem pojawiały się w gazetach, co wówczas rujnowało życie wielu osobom.   

- Stonewall było miejscem, gdzie mogły się spotykać osoby LGBT, queerowe, które społeczeństwo odrzucało. To było swoiste podziemie. Aż policja nie postanowiła uprzykrzyć tym ludziom życie. Wybuchły zamieszki, na których czele stanęły osoby marginalizowane w społeczeństwie. Przez wielu jest to uważane za początek ruchu na rzecz osób LGBT na całym świecie - tłumaczył Melnyk. 

Zamieszki po nalocie na Stonewall rozpoczęły lawinę zmian - powstały pierwsze organizacje na rzecz społeczności LGBT, zorganizowano pierwszy wiec "Gay Power". Od tego czasu 28 czerwca jest uznawany za Dzień Ulicy Krzysztofa (od miejsca, w którym znajduje się klub Stonewall Inn). Jest to też data, wokół której co roku organizowane są Marsze Równości.

Czy obserwujemy "polskie Stonewall"?

Czy takie "polskie Stonewall" obserwowaliśmy w czasie protestów po aresztowaniu aktywistki LGBT Margot, która brała udział w niszczeniu furgonetki jeżdżącej po Warszawie z homofobicznymi hasłami? Zdaniem Slavy Melnyka sytuacji wyjściowej w USA w roku 1969, kiedy nie było mowy o równości osób LGBT wobec prawa, nie można porównać z tym, co mamy w Polsce 2020. Gość TOK FM przypomniał, że pierwszy marsz równości w Nowym Jorku odbył się rok po wydarzeniach w Stonewall, a w Polsce - w 2000 roku, czyli 20 lat temu. W poprzednim roku marsze z tęczowymi flagami przeszły przez 32 polskie miasta.  

O ile jednak, jego zdaniem, sytuacja wyjściowa Polski w 2020 roku i USA w 1969 roku jest zupełnie różna, o tyle skutki mogą być porównywalne. - W piątek i sobotę byliśmy w przełomowych momentach, jeśli chodzi o LGBT w Polsce. Nigdy do tej pory żaden aktywista LGBT nie spotkał się z tak nieproporcjonalnymi represjami ze strony państwa - podkreślał. Jak dodał, od lat wiadomo było, że po miastach krążą furgonetki szerzące homofobiczne hasła, m.in. o związku homoseksualizmu z pedofilią. - Osoby LGBT są pozostawione same sobie, a porównania do pedofilii trwają najlepsze. Zdesperowana Margot postanowiła przeciąć opony - mówił Melnyk. 

- Nigdy jeszcze nie została obnażona cała brutalność systemu, w którym osoby LGBT tkwiły do piątku. Nikt wcześniej nie zdawał sobie sprawy, że jeśli furgonetka przez 24/7 nazywa cię pedofilem, to w końcu stracisz cierpliwość. Teraz mamy tego konsekwencje - zwracał uwagę gość Adama Ozgi.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM