Wiceszef MSZ: Ambasador Polski interweniował w sprawie trzech Polaków, którzy mogli zostać zatrzymani na Białorusi

Ambasador Polski na Białorusi Artur Michalski interweniował w białoruskim MSZ w sprawie trzech Polaków zatrzymanych w tym kraju. - Będziemy sprawdzali, czy nie ma większej liczby zatrzymanych - poinformował PAP w środę wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.
Zobacz wideo

Poseł KO Michał Szczerba, który obserwował wybory i protesty powyborcze w Mińsk,  poinformował, że skontaktowały się z nim rodziny polskich studentów, które w poniedziałek utraciły z nimi kontakt. Informacje te potwierdził wcześniej w środę wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

W rozmowie z PAP wiceszef MSZ poinformował, że zatrzymanych zostało trzech Polaków na Białorusi. - Nasz ambasador interweniował, był w białoruskim MSZ, domagając się uwolnienia trzech Polaków - powiedział Jabłoński.

- Jesteśmy też w kontakcie z rodzinami, staramy się, żeby dostawały te informacje w pierwszej kolejności. Będziemy też sprawdzali, czy nie ma większej grupy zatrzymanych, bo liczby zatrzymanych są bardzo duże, więc te informacje będą jeszcze spływały, będziemy monitorować tę sprawę - zapewnił.

Jak poinformował PAP przedstawiciel ambasady RP w Mińsku, wydział konsularny prowadzi działania na rzecz udzielenia pomocy konsularnej zatrzymanym w Mińsku polskim obywatelom. Dyplomaci wiedzą o zatrzymaniu trzech polskich obywateli, znają już miejsce przebywania dwóch z nich, a w sprawie trzeciego trwają ustalenia.

Jak dotąd przedstawiciele konsulatu nie mieli jeszcze możliwości spotkania z zatrzymanymi. "Prowadzimy działania w celu wyjaśnienia sytuacji i udzielenia polskim obywatelom wparcia konsularnego" – poinformowano PAP.

Protesty na Białorusi

Od niedzieli w Mińsku i innych miastach Białorusi trwają protesty. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów. Według MSW, tylko w niedzielę i poniedziałek zatrzymano w całym kraju ponad pięć tysięcy osób.

Cichanouska podjęła w poniedziałek decyzję o opuszczeniu Białorusi. We wtorek minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius poinformował, że jest bezpieczna na Litwie. Następnie opublikowano nagranie, na którym kandydatka czyta z kartki apel o to, by nie stawiać oporu milicji. Wiele osób uważa, że Cichanouska zgodziła się na nie pod wpływem szantażu. - Kiedy prawdopodobnie - i to też są relacje moich świadków - pokazano jej film, na którym jej mąż Siarhej jest po prostu torturowany w więzieniu. I być może - to też jest druga informacja, którą otrzymałem - pokazano jej dzieci, które znajdują się poza krajem. Ona była przekonana, że skoro są na terenie UE, to są bezpieczne. KGB jej pokazało, że dokładnie wie, gdzie te dzieci się znajdują - mówił w TOK FM poseł KO Michał Szczerba, który we wtorek wieczorem wrócił z Białorusi. 

DOSTĘP PREMIUM