Są projekty rozporządzeń MEN ws. roku szkolnego 2020/2021. Na konsultacje i uwagi przeznaczono zaledwie kilka godzin

W nocy na stronach rządowych pojawiło się pięć projektów rozporządzeń dotyczących nowego roku szkolnego. Co ma się znaleźć w nowych przepisach?
Zobacz wideo

W przygotowanych przez MEN przepisach jest mowa m.in. o bardzo dużej roli dyrektorów szkół w decydowaniu o tym, w jaki sposób szkoła ma funkcjonować w dobie pandemii. To na nich spoczywa obowiązek zorganizowania nauki w szkole, a więc zadecydowania np. o tym, która klasa kiedy ma nauczanie zdalne, a kiedy przychodzi do placówki, jeśli pojawi się taka konieczność związana z zagrożeniem epidemicznym.

Dyrektorzy szkół jako "supermani"

- Dyrektorzy szkół staną się supermenami - komentuje dr Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji Przestrzeń dla edukacji, aktywistka ruchu Obywatele dla Edukacji. 

Dyrektor, w oparciu o rozporządzenie, ma też podejmować decyzję w sprawie zawieszenia zajęć stacjonarnych z powodu zagrożenia epidemicznego. Wcześniej musi jednak zasięgnąć opinii powiatowego inspektora sanitarnego (tak samo jak w przypadku wprowadzenia modelu mieszanego: a więc np. rotacyjnej nauki zdalnej). By było szybciej, może to zrobić np. telefonicznie. Powinien mieć również zgodę organu prowadzącego, czyli wójta, burmistrza lub prezydenta danego miasta. Zapisy dopuszczają jednak elastyczność - można będzie zawiesić lekcje dla całej szkoły, ale też dla jednej klasy lub poszczególnych uczniów np. z chorobami przewlekłymi.

"Sytuacja epidemiologiczna nie została uszczegółowiona ze względu na konieczność uwzględnienia zarówno pojedynczych podejrzeń zakażeń lub samych zakażeń, jak i nagłego przyrostu liczby zakażeń nie tylko w szkole lub placówce, ale i na danym obszarze (w gminie, regionie). Wydana przez właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego pozytywna opinia wobec inicjatywy zawieszenia zajęć w szkole lub placówce będzie uwzględniała kwestie skali zagrożenia epidemiologicznego dla danej społeczności szkolnej" - czytamy w uzasadnieniu do jednego z projektów.

MEN odnosi się również do kwestii zajęć praktycznych w przypadku praktycznej nauki zawodu. Z rozporządzenia wynika, że uczeń będący młodocianym pracownikiem, który wszystkie zajęcia szkolne będzie realizował zdalnie, będzie też zwolniony z obowiązku świadczenia pracy w ramach przygotowania zawodowego.

Na konsultacje przeznaczono kilka godzin

Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego podkreślił na antenie TOK FM, że nowe rozporządzenia nie były z nikim konsultowane, choć - jak dodał - zabiegały o nie m.in. związki zawodowe i samorządowcy. 

Na stronie MEN pojawiła się w nocy informacja, że opinie w sprawie projektów można przesyłać mailowo. Ale tylko... do dziś do godz. 13.00. To wtedy zaczęła się konferencja prasowa władz resortu, z m.in. Dariuszem Piontkowskim na czele.

Podczas konferencji prasowej minister Dariusz Piontkowski został zapytany o efekt konsultacji społecznych, które "zaczęły się wczoraj, a skończyły dzisiaj". - My już wcześniej otrzymywaliśmy pytania, kilkadziesiąt tych pytań. Próbujemy na nie odpowiedzieć. Ogromna część z nich ma już swoje odzwierciedlenie bądź w wytycznych, które wydaliśmy w ubiegłym tygodniu, w tych wytycznych, które wydajemy teraz i w rozporządzeniach. A część uwag, które do nas zostały przesłane, uważamy, że nie powinny być po prostu zrealizowane - odparł szef MEN. 

Co z przygotowaniem do nauczania zdalnego?

Jedno z rozporządzeń odnosi się również do kwestii przygotowania do nauczania zdalnego. To dyrektor szkoły ma ustalić, czy dzieci i nauczyciele mają dostęp do komputera i internetu, by móc uczestniczyć w zdalnych lekcjach. To również on powinien zadecydować, jaka platforma będzie do tego wykorzystywana. Wcześniej było tak, że jeden nauczyciel korzystał z aplikacji Zoom, inny wysyłał zadania uczniom, korzystając z Facebooka, a jeszcze inny wykorzystywał do tego głównie maile. Nowe zasady mają pomóc w wyeliminowaniu powstającego przez to bałaganu. 

Dyrektor - wspólnie z nauczycielami - może też ustalić potrzebę modyfikacji szkolnego zestawu programów nauczania.

Rekomendacje Głównego Inspektora Sanitarnego 

Podczas konferencji w MEN zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego - Izabela Kucharska - wskazała także na najważniejsze elementy od soboty wdrożone do wytycznych przeciwepidemicznych. Podkreśliła, że czas przebywania osób trzecich na terenie placówek, powinien być ograniczony do minimum. 

GIS rekomenduje także, aby każda placówka posiadała dedykowaną izolatkę, w której dziecko z objawami będzie mogło przebywać odseparowane od pozostałych uczniów, jeśli zaobserwuje się u niego niepokojące objawy podczas zajęć. 

W kontekście reorganizacji zajęć Kucharska podkreśliła, że należy spróbować zorganizować zajęcia w taki sposób, aby jedna klasa przypadała na jedną salę. Jak mówiła, ważna jest także organizacja przerw w szkołach. - Rekomendujemy, aby tak je zorganizować, by uczniowie mieli możliwość zachowania dystansu społecznego. Na przykład organizować te przerwy w ten sposób, że na jedną przerwę będzie wychodziła tylko część klas, a na inną drugą część - tłumaczyła, dodając, że wskazane jest również, by przerwy odbywały się na świeżym powietrzu. 

Jak zaznaczyła, odpowiadając na pytanie zadane przez jednego z dziennikarzy, "warto, aby w miarę możliwości wydłużyć zajęcia, aby w miarę możliwości przerwy organizować przede wszystkim na zewnątrz". - Jeśli chodzi o spożywanie posiłków, to jeśli nie ma sali dedykowanej do bezpiecznego spożycia posiłków, rekomendujemy, aby dzieci miały możliwość ich spożycia w salach, w których się uczą - mówiła. Jeśli zaś przerwa obiadowa miałaby się odbywać w sali ogólnej, wówczas zaleca się dezynfekcję powierzchni "dotykowych" po każdej grupie. Jak dodał także minister Piontkowski, dyrektor może zarządzić np. dwie przerwy obiadowe w ciągu dnia, a nie jak to jest zwyczajowo, jedną. 

Co z zachowaniem dystansu społecznego podczas lekcji? - O ile dyrektor ma możliwość, powinien zadbać o to, aby te odległości zwiększyć, natomiast rekomendowany dystans społeczny w czasie zajęć lekcyjnych jest zachowany. Bo dotyczy to odległości usta-usta, czy twarz-twarz. WHO mówi metr, my mówimy 1,5 m,  tak że mieścimy się w standardach światowych - przekazała Kucharska. 

DOSTĘP PREMIUM