Ministerstwo zapowiada zmiany w segregacji odpadów. Część gmin wróci do systemu trzech frakcji. Zapłacimy mniej?

Możliwość zmniejszenia segregowanych frakcji z pięciu do trzech czy zniesienie odpowiedzialności zbiorowej za brak selekcji odpadów - m.in. takie zmiany proponuje Ministerstwo Klimatu. Wiceprezydent Warszawy w TOK FM przekonywał jednak, że ich wprowadzenie nie będzie takie proste. - Mamy zawarte umowy wieloletnie (...) Żadna firma nie zgodzi się na to, żeby zmienić kontrakt - mówił.
Zobacz wideo

Propozycje zmian dotyczących segregacji odpadów przedstawił w tym tygodniu wiceminister klimatu Jacek Ozdoba. Chodzi między innymi o możliwość indywidualnego rozliczania mieszkańców z tego czy segregują śmieci. Obecnie w budynkach wielorodzinnych (blokach czy kamienicach) stosowana jest tzw. odpowiedzialność zbiorowa. Oznacza to, że jeśli jedno gospodarstwo domowe (np. na kilkadziesiąt) tego nie robi - wyższe kary płacą wszyscy. - Gmina, która zapewni samodzielnie lub we współpracy z właścicielem nieruchomości możliwości techniczne identyfikacji, który lokal w budynku wielorodzinnym segreguje odpady, a który nie, będzie mogła zastosować znacznie bardziej sprawiedliwe rozliczanie opłat według lokali - przekonywał na konferencji wiceminister Ozdoba.

Pilotaże takich rozwiązań trwają już w niektórych samorządach, m.in. w Ciechanowie. Stosuje się tam worki na śmieci z indywidualnymi kodami kreskowymi przypisanymi mieszkańcom. Dzięki temu wiadomo, kto selekcjonuje śmieci i z jakim skutkiem.

Segregacja śmieci. Trzy frakcje zamiast pięciu?

Resort dopuszcza też możliwość powrotu do segregacji odpadów na trzy frakcje, a nie na pięć (jak to jest obecnie). Samorządy, które - jak czytamy w komunikacie ministerstwa - "są do tego przygotowane technicznie i organizacyjnie" będą mogły wnioskować do ministra klimatu o zgodę na zmniejszenie liczby odbieranych frakcji.

Poza tym resort chce, aby gmina zwolniła właścicieli nieruchomości kompostujących bioodpady na własną rękę z części opłaty oraz z obowiązku posiadania brązowego pojemnika.

Planuje się też wprowadzić niższe opłaty za pojemniki dla niezamieszkałych nieruchomości. "Obecna granica ustawowa stawek opłat za pojemniki nie wystarcza do pokrycia kosztów, które generowane są w systemie przez nieruchomości niezamieszkałe. Skutkiem tego jest konieczność dopłacania do tych kosztów ze środków pozyskiwanych od mieszkańców lub rezygnacja z obsługi nieruchomości niezamieszkałych przez gminę" - czytamy w informacji prasowej. Nowe ustawowe stawki maksymalne miałyby wyeliminować ten problem.

Wiceminister Ozdoba, pytany o termin wejścia w życie proponowanych rozwiązań ocenił, że może to być późna jesień.

Planowane przez resort klimatu zmiany w Radiu TOK FM komentował Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny w ratuszu m.in. za gospodarkę odpadami. Pytany przez redaktora Mikołaja Lizuta, czy cieszy się z tych propozycji odparł, że jest to trochę "radość przez łzy". - Ministerstwo wycofuje się z części zmian, które wprowadziło 3-4 lata temu. My mówiliśmy wtedy, jakie będą skutki tych obostrzeń (…) i dziś nowy minister przyznaje, że tamten kierunek polityki był błędny. Jako samorządy mieliśmy rację - powiedział.

Przedstawiciele Ministerstwa Klimatu podkreślają, że chcą wprowadzić zmiany, by zahamować dynamikę wzrostu opłat za odpady. Wiceprezydent Olszewski stwierdził, iż nie wierzy w to, by ceny w gospodarce odpadami mogły jeszcze wzrosnąć. - My jesteśmy i tak już na suficie tych kosztów. A ten sufit wynika z tego, że wiele negatywnych rzeczy zadziało się już na rynku - powiedział. Jako przykład podał "wyrzucenie co najmniej jednej trzeciej firm" zajmujących się recyklingiem ze względu na stawiane przed nimi wysokie wymagania.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Ceny za odbiór odpadów. Czy zapłacimy mniej?

Przypomnijmy, na przestrzeni ostatnich miesięcy gminy w całej Polsce podnosiły opłaty za wywóz odpadów - niekiedy nawet o 200 czy 300 procent. Za główne przyczyny wskazywano m.in. wzrost cen usług firm wywożących śmieci (w tym wzrost kosztów paliwa czy cen energii elektrycznej), a także wzrost opłat środowiskowych, czyli m.in. tego ile trzeba zapłacić za tonę składowanych odpadów. Poza tym firmy wywożące odpady musiały kupić nowe pojazdy do obsługi nowego systemu i wykonywać dwa razy więcej pracy przewozowej (bo jest więcej frakcji do segregacji).

Czy jest zatem szansa, że dzięki proponowanym przez Ministerstwo Klimatu zmianom ceny za śmieci spadną? Olszewski nie odpowiedział jasno na to pytanie. Stwierdził jedynie, że "jest ciekaw", w jaki sposób owe propozycje wpłyną na sytuację związaną z opłatami. Podkreślał jednak, że wprowadzenie zmian nie będzie takie proste, nawet jeśli chodzi o zmianę liczby frakcji z pięciu do trzech.

- [To ministerstwo] zmusiło wszystkie gminy do wprowadzenia pięciokolorowych pojemników. (...) My jako miasto mamy zawartą umowę na ich dostarczenie, która wygasa za trzy lata, więc nas efekt, o którym mówi dziś minister dotknie dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli prawdopodobnie nowy przetarg - podał na przykładzie Warszawy wiceprezydent. - To nie jest tak, że jeżeli minister zmieni jakiś przepis, to niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanie się cud i nagle będziemy segregować na trzy frakcje. Wszyscy mamy zawarte umowy, są to umowy wieloletnie (…) i my tego dziś nie odkręcimy. Żadna firma nie zgodzi się na to, żeby zmienić kontrakt. To byłoby dla niej niekorzystne - dodał.

Olszewski powiedział też, że jest zaskoczony, że w propozycjach ministerstwa nie znalazło się nic na temat odpowiedzialności producentów opakowań. - Zdaniem samorządów za utylizację opakowań powinny płacić firmy, które je na rynek wprowadzają - powiedział gość TOK FM. Dodał, że do wprowadzenia takich rozwiązań zobowiązuje nas unijna dyrektywa i nadmienił, że wiele państw europejskich już z nich korzysta. 

DOSTĘP PREMIUM