Narodowcy hajlowali na ulicach Katowic. Reaguje Muzeum Auschwitz-Birkenau

"Nienawiść narasta stopniowo. Od gestów i słów" - piszą na Twitterze przedstawiciele Muzeum Auschwitz-Birkenau po marszu narodowców w Katowicach. Na zdjęciach i filmach z tego wydarzenia widać, jak jego uczestnicy unoszą ręce w geście faszystowskiego pozdrowienia.
Zobacz wideo

Mowa o demonstracji "anty-LGBT", która odbyła się w piątek w Katowicach. Uczestniczyło w niej kilkadziesiąt osób. Na nagraniach z marszu, które zostały udostępnione w sieci słychać, jak narodowcy wykrzykują obraźliwe wobec osób LGBT słowa. Skandują także hasło: "Nie czerwona, nie tęczowa, tylko Polska narodowa". Jeden z filmów opublikowało na swoim profilu na Twitterze Muzeum Auschwitz-Birkenau. Widać na nim między innymi mężczyznę, który krzycząc o "narodowej Polsce" podnosi rękę w geście faszystowskiego pozdrowienia.

"Nazistowski gest nasycony jest nienawiścią. Użycie go w Polsce, gdzie ideologia niemieckiego nazizmu przyniosła tyle cierpienia, jest szczególnie bolesne. Do tego te straszne słowa pogardy. Dla człowieka" - zwracają uwagę przedstawiciele muzeum. I dodają: "Nienawiść narasta stopniowo. Od gestów i słów".

Szeroko komentowane jest także zdjęcie, na którym ubrany w czarną koszulkę mężczyzna hajluje stojąc przed policyjnym radiowozem. Autorką fotografii jest Marzena Bugala z "Dziennika Zachodniego". "To zdjęcie z Katowic - niczym symbol - jest wszędzie. Niech będzie wszędzie jako dowód zdziczenia" - skomentował redaktor naczelny dziennika Marek Twaróg.

Nagrania z marszu narodowców wymierzonego w społeczność LGBT wywołały mnóstwo komentarzy w mediach społecznościowych. Dziennikarz "Do Rzeczy" i Wirtualnej Polski Marcin Makowski napisał: "W kraju, który miał być okrojoną kolonią rolniczą niemieckiej III Rzeszy, który spłynął krwią naszych rodaków z rozkazów Hitlera - ten gest jest pluciem w twarz ofiar. Coś odrażającego".

Posłanka Barbara Nowacka napisała z kolei, że najbardziej oburza ją "bierność policji" - "tak aktywnej niedawno w wyłapywaniu tęczowej młodzieży czy ściganiem za obrazę pomników".

"Idioci plują mojej ojczyźnie w twarz!" - stwierdził poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek i zwrócił się z pytaniem do policji - ile osób zostało "natychmiast obezwładnionych i zatrzymanych na 48h" i ilu już postawiono zarzuty propagowania faszyzmu.

Sprawę hajlowania ma ocenić prokuratura

W sobotę wieczorem śląska policja poinformowała, że w czasie demonstracji wylegitymowano prawie 30 osób, sześć z nich ukarano mandatami, sporządzono dwa wnioski do sądu o ukaranie. 

"W związku z bulwersującym zachowaniem co najmniej jednego uczestnika zgromadzenia przeprowadzono czynności sprawdzające pod kątem art. 256 kk tj. publiczne propagowanie faszyzmu. Policja zabezpieczyła również nagrania z monitoringu, zgromadzony materiał zostanie przekazany do prokuratury" - poinformował zespół prasowy śląskiej policji.

Mł. asp. Maciej Bajerski z katowickiej komendy policji powiedział PAP, że inni uczestnicy zgromadzenia zostali ukarani za wykroczenia, m.in. za posiadanie podczas zgromadzenia wyrobów pirotechnicznych, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, używanie wulgarnych słów i zaśmiecanie.

Sprawę "hajlowania" ma ocenić prokuratura, do której trafią materiały z policji. Bajerski zaznaczył, że policja będzie jeszcze przeglądała materiał filmowy z demonstracji. - Jeśli okaże się, że ktoś jeszcze złamał prawo, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności - zaznaczył Bajerski.

W niedzielę po południu wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik poinformował, że mężczyzna, który hajlował został zatrzymany przez policję

DOSTĘP PREMIUM