Łódzki kurator oświaty mówił o groźnym "wirusie LGBT". Został odwołany ze stanowiska

"Potwierdzam, że wczoraj otrzymałem informację o odwołaniu mnie z funkcji kuratora oświaty" - poinformował Grzegorz Wierzchowski. Łódzki kurator kilka dni wcześniej "zasłynął" wypowiedzią o "wirusie LGBT". Jego odwołania domagał się m.in. poseł Lewicy.
Zobacz wideo

O swoim odwołaniu Grzegorz Wierzchowski poinformował w mediach społecznościowych. "Szanowni Państwo! Ogromnie dziękuję za wsparcie. Potwierdzam, że wczoraj otrzymałem informację o odwołaniu mnie z funkcji kuratora oświaty. Widziałem się z Ministrem Piontkowskim jeszcze w środę. Nic o tym nie wspomniał" - napisał na Twitterze.

Wierzchowski w rozmowie z TV Trwam w czwartek przekonywał, że obecnie mamy do czynienia z "wirusem LGBT", który jest "wirusem dehumanizacji społeczeństwa, dehumanizacji młodych ludzi i odebrania im wartości". - Jedyną naczelną wartością jest pokazanie, że nie ma żadnych zasad i wartości - stwierdził. - To nie są przypadkowe działania, to nie przypadek, że te działania są ukierunkowane na młodego człowieka. Jeśli ktoś w to nie wierzy, ma wątpliwości - bo ja nie mam wątpliwości - to niech popatrzy, co dzieje się za naszą zachodnią granicą, na przykład w Niemczech - kontynuował łódzki kurator oświaty.

Jego zdaniem u naszych sąsiadów trwa "obowiązkowa, permisywna seksedukacja, gdzie w szkołach, w podręcznikach znajdują się na przykład ćwiczenia, że dzieci mają zaprojektować dom publiczny i swoją rolę w tym domu albo jako osoba prowadząca ten dom, albo ktoś, kto w nim pracuje". - Czy tak chcemy wychowywać młodych ludzi? - zastanawiał się Wierzchowski. - Na takiej redukcji człowieka tylko do popędu seksualnego, gdzie nie pokazuje się piękna człowieka, piękna ludzkiej przyjaźni, miłości, nawiązywania relacji, odpowiedzialnych relacji, później opartych na rodzinach, zawiązywaniu trwałych więzi społecznych? - mówił dalej.

Dlaczego odwołano kuratora?

Głos zabrało także Ministerstwo Edukacji Narodowej, które przekonuje, że odwołanie kuratora jest efektem wniosku otrzymanego od wojewody łódzkiego na początku ubiegłego tygodnia. Minister edukacji Dariusz Piontkowski odniósł się do tego wniosku pozytywnie, po dogłębnej analizie dotychczasowej działalności łódzkiego kuratora oświaty" - napisano na profilu MEN na Twitterze. W krótkim komunikacie nie ma odniesienia do wypowiedzi Wierzchowskiego dla TV Trwam.

"Decyzja o odwołaniu łódzkiego kuratora oświaty nie miała żadnego związku z jego wypowiedziami na antenie TV Trwam. Takie decyzje są zawsze wynikiem pogłębionej analizy działań i efektów pracy, a nie pojedynczych wypowiedzi medialnych" - przekazał w niedzielę wojewoda łódzki za pośrednictwem swojej rzeczniczki Dagmary Zalewskiej.

Apel o odwołanie kuratora

Wypowiedź łódzkiego kuratora szerokim echem odbiła się w mediach społecznościowych. Zareagował m.in. poseł Lewicy Tomasz Trela, który zwrócił się do ministra edukacji z wnioskiem o odwołanie Wierzchowskiego z pełnionej funkcji. Łódzki Kurator Oświaty mówi, że jesteśmy na etapie wirusa #LGBT, a ja mówię, że kuratora dopadł wirus głupoty, zresztą nie pierwszy raz. Natychmiastowa dymisja, tu i teraz!" - napisał Trela.

"Jak można w tak obrzydliwy sposób wypowiadać się o ludziach, dlatego, że mają inną orientacje seksualną? Tak, Panie Ministrze, LGBT to nie ideologia czy wirus, tylko ludzie! Tacy sami jak Pan, kurator Wierzchowski i każdy inny posiadacz legitymacji Prawa i Sprawiedliwości" - zwrócił się w liście do ministra edukacji.

Również szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz stwierdził, że łódzki kurator oświaty powinien być natychmiast odwołany. "Jeśli min. Piontkowski jest na urlopie, to jednak ktoś zastępuje ministra" - napisał.

W obronie Wierzchowskiego stanął z kolei poseł Solidarnej Polski i wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski. "Brawo łódzki kurator oświaty! Postawa Grzegorza Wierzchowskiego jest wzorem do naśladowania dla kuratorów w całej Polsce, którzy mają obowiązek stać na straży Konstytucji. Aktywiści ideologii LGBT wypowiedzieli nam wojnę - odpowiedź musi być stanowcza!" - napisał na Twitterze Kowalski.

DOSTĘP PREMIUM