Wiceprezydent Lublina o zaleceniach MEN: Niektóre chyba pochodzą od ludzi, którzy nigdy w szkole nie pracowali

Mariusz Banach, wiceprezydent Lublina ds. oświaty i i wychowania komentował w TOK FM przygotowanie resortu edukacji do rozpoczynającego się za tydzień roku szkolnego. Podkreślił, że obecnie największym problemem dla samorządów jest brak środków. - Mamy policzone, że miesięcznie na środki ochrony osobistej tylko dla nauczycieli i pracowników będziemy wydawali 150 tys. złotych dodatkowo z naszej kasy - wyliczał.
Zobacz wideo

Do rozpoczęcia roku szkolnego został niecały tydzień. W "Magazynie EKG" Mariusz Banach, wiceprezydent Lublina ds. oświaty i wychowania, zaznaczył, że przez pierwsze dwa tygodnie nauki najmniej niebezpiecznym wydaje mu się pomysł wprowadzenia w polskich szkołach nauczania hybrydowego. Na to mogą jednak liczyć jedynie placówki ze stref "żółtych" i "czerwonych", które uzyskają zgodę sanepidu. 

- Za nami są dwa miesiące wakacji. Te dwa miesiące zostały zmarnowane przez ministerstwo (...), bo to wszystko dało się przygotować. Nauczanie zdalne to nie są tylko problemy techniczne (...). To po pierwsze więcej pieniędzy, dlatego że my musimy rozmawiać o godzinach nadliczbowych dla nauczycieli, a najlepiej mieć środki na zatrudnienie nowych nauczycieli - wyjaśniał w TOK FM. Zaznaczał przy tym, że nauczyciele, którzy prowadzą nauczanie tradycyjne nie mogą jednocześnie prowadzić nauczania zdalnego. Chyba, że otrzymają wynagrodzenie za godziny nadliczbowe. - Nie mamy na to środków - podkreślił. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Dodał, że kolejnym problemem, który musiałby zostać rozwiązany przy wprowadzaniu takiego rozwiązania jest sytuacja prawna. - Jest takie przekonanie, że nauczyciele bardzo chętnie będą transmitować swoje lekcje. Ja wiem, że nie wszyscy. I na pewno będą tacy nauczyciele, którzy mi przypomną o ustawie o RODO, o prawach autorskich itd. - wymieniał. - Były dwa miesiące wakacji, żeby to wszystko przygotować również prawnie - zaznaczył. 

Prowadzący program Maciej Głogowski chciał wiedzieć, czy resort edukacji przez ostatnie dwa miesiące był w kontakcie z samorządami, czy proponowano im dialog i wysyłano ustalenia. - To był czas wakacji. My nawet się trochę zdziwiliśmy, że nikt nas do takiej rozmowy nie zaprasza. (...) Unia Metropolii wysłała do ministerstwa kilka poważnych pism. Natomiast jako takiej współpracy z ministerstwem nie było - stwierdził Banach. 

150 tys. zł miesięcznie na środki ochrony osobistej tylko dla nauczycieli i pracowników szkół

Gość TOK FM podkreślił także, że obecnie dla organów prowadzących szkoły (samorządów) największym problemem jest brak środków. Dziennikarz pytał więc, czy jego zdaniem rząd nie zdecydował się na rozpoczęcie roku szkolnego nauczaniem zdalnym, aby nie przeznaczać na to dla samorządów dodatkowych pieniędzy. - Jestem przekonany, że za całą tą rozmowę o bezpieczeństwie uczniów stoją bardzo konkretne pieniądze. To jest poza dyskusją. Po prostu nauczanie zdalne kosztuje dużo więcej - mówił wiceprezydent, przypominając także, że rodzice, którzy nie mogliby w takiej sytuacji wysyłać dzieci do szkół, mogliby ubiegać się o zasiłki. - Rozumiem, że na takie zasiłki pieniędzy w ogóle nie ma - stwierdził. 

Dodał, że środki ochrony osobistej, o które szkoły mogą się starać do ministerstwa są "kroplą w morzu potrzeb". - My mamy policzone, że miesięcznie na środki ochrony osobistej tylko dla nauczycieli i pracowników będziemy wydawali 150 tys. złotych dodatkowo z naszej kasy - mówił, podkreślając, że "zdecydowanie" koszty te powinny być refundowane przez rząd. 

Wiceprezydent Lublina zwrócił również uwagę na przedstawiane zalecenia dla szkół, np. mówiące o tym, by rozpoczynać lekcje dla poszczególnych klas z 10- czy 5-minutowym odstępach.  - To jest oczywiście nierealne. Wie o tym nie tylko każdy nauczyciel, ale myślę że i każdy uczeń, że poczynając od czwartej klasy szkoły podstawowej plan układa się nie tylko dla klasy, ale również dla nauczycieli (...). W tych zaleceniach jest kilka takich rzeczy, które chyba pochodzą od ludzi, którzy nigdy w życiu w szkole nie pracowali - ocenił, tłumacząc jednak, że może być to możliwe do wprowadzenia jedynie w niektórych małych szkołach. - U nas, jak rozmawiam z dyrektorami, to znacznie ważniejsze od tych zaleceń jest ich odpowiedzialność i ich planowanie pracy szkoły. Bo przecież wszyscy zdajemy sobie sprawę, że my nie tylko teoretyzujemy, ale my realnie bierzemy odpowiedzialność za życie i zdrowie dzieci i ich rodzin - zaznaczył, podsumowując, że według niego szkoły - zwłaszcza w rocznikach, dla których spełniają też funkcje opiekuńcze - powinny być otwarte. - Tylko trzeba było to lepiej przygotować, to znaczy wydać na to więcej pieniędzy - zauważył. 

DOSTĘP PREMIUM