Ekspert nie zostawia suchej nitki na zakazie lotów. "W Polsce mamy taką wrodzoną skłonność do niszczenia lotnictwa"

- Lista funkcjonuje przez parę tygodni, a później zostaje zmieniona. Dochodzą naciski medialne, głosy, które mówią, że jeden kraj jest bardziej bezpieczny, drugi mniej. Mówi się o Hiszpanii, potem ta Hiszpania znika, potem znowu się pojawia - punktował w TOK FM ekspert ds. rynku lotniczego Eryk Kłopotowski.
Zobacz wideo

Rząd do 1 września chce przedłużyć zakaz połączeń lotniczych do 43 krajów w związku z epidemią koronawirusa - wynika z projektu rozporządzenia Rady Ministrów skierowanego do podpisu premiera. Na liście "czerwonych państw" zaszła tylko jedna istotna zmiana - usunięto z niej Andorę. Wyłącznie dlatego, że politycy dopiero niedawno zorientowali się, że kraj ten... nie ma lotniska.

Co będzie po 1 września? Tego pewien nie może być nikt. W zeszłym tygodniu w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pojawił się projekt przewidujący, że zakazem mają być objęte aż 63 państwa, w tym m.in. Hiszpania. Wygląda jednak na to, że prace nad ostateczną wersją listy wciąż trwają. 

Nad tym chaosem utyskiwał ekspert ds. rynku lotniczego Eryk Kłopotowski, który był gościem Adama Ozgi w "Popołudniu radia TOK FM". 

- W Polsce mamy taką wrodzoną skłonność do niszczenia lotnictwa. To się objawia różnymi absurdalnymi decyzjami - a za taką uważam przedłużenie zakazu lotów dla 43 krajów. Ale to jest dopiero początek. Musimy patrzeć na to, co się dzieje trochę szerzej - ostrzegł i od razu podał przykład innego problemu w lotnictwie.

- Polska Agencja Żeglugi Powietrznej uzasadnia koronawirusem decyzje o zmniejszeniu liczby kontrolerów na lotniskach, której konsekwencją było, że prezydent Andrzej Duda wylatywał z lotniska w Zielonej Górze bez kontroli. Dziś PAŻT chce zmniejszyć liczbę kontrolerów na lotnisku w Modlinie do jednej osoby. W momencie gdy ta osoba np. zasłabnie, nikt nie będzie jej mógł zastąpić - wskazywał Kłopotowski.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Prowadzący audycję poprosił jednak, by powrócić do tematu listy 43 krajów. Dlaczego Kłopotowski uważa ją za absurd? Ekspert wyjaśnił, że przede wszystkim chodzi mu o sposób, w jaki decyzje są podejmowane i komunikowane.

- Lista funkcjonuje przez parę tygodni, a później zostaje zmieniona. Dochodzą naciski medialne, głosy, które mówią, że jeden kraj jest bardziej bezpieczny, drugi mniej. Mówi się o Hiszpanii, potem ta Hiszpania znika, potem znowu się pojawia - wyliczał Kłopotowski.

Ozga zapytał więc, jak jego zdaniem powinno to wyglądać. - To trudne pytanie. Dziś tak naprawdę nikt nie opracował idealnego sposobu - przyznał szczerze Kłopotowski. Zaraz jednak dodał: - Na pewno jednak powinny to być działania głęboko przemyślane, a nie ad hoc. Epidemia koronawirusa trwa od marca. Myślę, że to odpowiednio długi czas, żebyśmy zaczęli wypracowywać już pewne standardy, które są zmieniane co tydzień.

Zauważył także, że opieranie listy na średniej zakażeń dla danego kraju jest uznaniem pewnej fikcji - przecież wszędzie są regiony, gdzie skupione są ogniska epidemii i takie, gdzie problem z koronawirusem jest mniejszy. Jednocześnie trudno powstrzymać migracje wewnętrzne albo dostosować do nich rozwiązania.  

- Jeśli np. Malta uzna, że podróżni z Katowic są niemile widziani, to czy mieszkańcy Śląska będą mogli wylecieć z Gdańska? - pytał, powtarzając, że nie istnieje żaden system idealny, który weryfikowałby każdy przypadek. Przecież nawet testy na koronawirusa bywają zawodne.

Ale może nieidealny system to już coś? Ozga zauważył, że nawet jeśli obostrzenia nie zatrzymają wszystkich zakażonych podróżnych, to przynajmniej ograniczą masowy ruch turystyczny, co pozwoli mieć większą kontrolę nad pandemią.

Kłopotowski miał jednak własną teorię na temat przyczyn wprowadzenia zakazów lotów. - Wydaje mi się, że dziś mamy do czynienia z sytuacją polityczną. Politycy wybrali do umieszczenia na czerwonej liście te kraje, do których Polacy jeżdżą turystycznie najczęściej, po to, aby wspierać turystykę krajową - tłumaczył.

Podkreślił od razu, że to jedynie jego domysły. Faktem jest jednak, że pracownicy branż związanych z lotnictwem "żyją w głębokiej niepewności". Zdaniem Kłopotowskiego lepiej już by było podjąć decyzje radykalniejsze, ale nie zmieniać ich co chwila. - Jeżeli byśmy powiedzieli "ok, zamykamy Szwecję na sześć miesięcy", to tego się trzymajmy, nie mieszajmy w tym kotle - stwierdził.

- To jest trudne, ale po to wybieramy polityków, żeby podejmowali trudne decyzje. Ale niech to będą decyzje wyważone - podsumował na koniec.

DOSTĘP PREMIUM