Nowy rok szkolny w gminach wiejskich: To nie lada wyzwanie. Szykujemy się gorączkowo, do ostatnich chwil

- U nas jedna trzecia dzieci jest z rodzin wielopokoleniowych. Wirus może się szybko rozprzestrzeniać - mówił w TOK FM Krzysztof Iwaniuk. Wójt Terespola opowiadał o organizacji roku szkolnego i związanych z tym obawach, ministerialnych wytycznych i kłopotach, jakie mają gminy.
Zobacz wideo

Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało ledwie kilka dni. Czy gminy wiejskie są na to gotowe? - Szykujemy się gorączkowo, do ostatnich chwil, bo w zasadzie dowiadujemy się wciąż o nowych decyzjach - przyznał w "Magazynie EKG" wójt Terespola Krzysztof Iwaniuk, przewodniczący zarządu Związku Gmin Wiejskich RP. - To nie lada wyzwanie. Przed nami będzie chyba trochę improwizacji, ale staramy się robić wszystko, co możliwe, żeby było jak najbezpieczniej - dodał.

Dopytywany o największe problemy wskazał m.in. rozpoznanie uczniów, którzy mogą być chorzy na COVID-19. - Nauczyciele, czy w ogóle samorządy nie mają przygotowania epidemicznego. Kontakt z lekarzem jest bardzo trudny, bo przychodnie lokalne się w zasadzie pozamykały. Lekarze udzielają świadczeń tylko telefonicznie, choć wczoraj słyszeliśmy, że ma się to zmienić - wyjaśniał gość Macieja Głogowskiego.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Mówił też o kłopotach z dodzwonieniem się do inspekcji sanitarnej. - Do dziś to było właściwie niemożliwe, bo ciągle było zajęte - podał. Choć warto przypomnieć, że minister edukacji Dariusz Piontkowski obiecał dyrektorom, że otrzymają dodatkowe numery telefonu - na tzw. czerwone telefony - dzięki którym będą mogli bezpośrednio i szybciej skontaktować się z powiatową stacją sanitarną.

Iwaniuk wskazał, że już jakiś czas temu poprosił przedstawicieli sanepidu o spotkanie i wizytację szkół znajdujących się na terenie jego gminy. Chciał, żeby dyrektorom i nauczycielom jasno wytłumaczyć - jak można rozróżnić grypę od koronawirusa i co robić, jeśli pojawi się podejrzenie, że jakieś dziecko może być chore na COVID-19. - Zalecenia są zaleceniami. Brakuje konkretnych procedur w przypadku, jeżeli jakieś zagrożenia się pojawią - stwierdził samorządowiec. Co do wizyty sanepidu przyznał, że nie otrzymał od nich jeszcze żadnej odpowiedzi. - Chyba są na tyle przeciążeni, że nie wiem, czy to będzie możliwe. Ciągle czekamy - dodał ze smutkiem.

Wójt przyznał też, że obawia się rozwoju epidemii po tym, jak uczniowie zaczną chodzić do szkół. Zaznaczył, że w przypadku jego gminy około jedna trzecia dzieci należy do rodzin kilku pokoleniowych. - Jeśli więc nie będzie natychmiastowej reakcji, to może się szybko rozprzestrzeniać - podał.

Iwaniuk polecił też dyrektorom szkół, aby postarali się tak organizować plan zajęć, aby uczniowie nie mieli przerw w tym samym czasie. Wtedy bowiem korytarze szkolne mogą być bardzo tłoczne i trudno będzie zachować należyty dystans. Czy to się uda? Nie wiadomo. Wójt powtarzał, że wiele spraw okaże się dopiero w praktyce, po 1 września.  

Gminy wiejskie na granicy bankructwa 

Długo mówił także o wysokich kosztach, jakie w związku z prowadzeniem oświaty - zwłaszcza teraz, w czasie epidemii - musi ponosić samorząd. - Jedna trzecia gmin wiejskich i małe miasteczka są już na granicy bankructwa - powiedział samorządowiec. Podkreślał, że wbrew temu, co słychać często z ust przedstawicieli rządu - nie we wszystkich samorządach rosną dochody. - Proszę spojrzeć na typową gminę wiejską, gdzie jest coraz mniej mieszkańców i bardzo słabo ci mieszkańcy zarabiają - mówił.

Iwaniuk wskazał również, że w przeszłości sytuacja pod kątem utrzymywania oświaty nie była tak zła jak teraz. Przekonywał, że początkowo samorządy otrzymywały taką subwencję, która pozwalała na pokrycie nawet 90 procent wydatków na oświatę. - Potem to było około 80 procent, a ostatnie lata to już 40 procent i więcej my dopłacamy. Ten system musi być zreformowany, bo inaczej samorządy będą niewydolne i nie będą mogły złożyć budżetów - przekonywał rozmówca Macieja Głogowskiego. - Jeśli nawet ten rok przetrwamy siłą rozpędu, to już w przyszłym mogą być problemy ze składaniem budżetu - dodał.

Zdaniem wójta Terespola, zmiana dotycząca finansowania oświaty to dziś "najważniejsza sprawa z punktu widzenia samorządności, która po 30 latach bardzo chciałaby dalej służyć swoim mieszkańcom".

DOSTĘP PREMIUM