Szkoła w czasie pandemii. Nauczyciel stawia ważne pytania. "Ten problem jest kolosalny i na pewno się pojawi"

Zalecałbym, żeby usiąść i porozmawiać o tym, jak pracować ze stresem dzieci i lękiem przed tym, że kolega w klasie nagle zniknął, a potem pojawił się w szkole - mówił w TOK FM Aleksander Pawlicki, nauczyciel z Ochoty.
Zobacz wideo

Już we wtorek uczniowie wrócą do szkół wraz z początkiem nowego roku szkolnego. Jak mówił w TOK FM Aleksander Pawlicki, nauczyciel z Ochoty, mimo wytycznych MEN, nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Szczególnie chodzi tutaj o pedagogów. - Jak będziemy reagować jako nauczyciele na to, że dzieci wracające z kwarantanny będą stygmatyzowane. To jest kolosalny problem, który na pewno się pojawi. Jakaś niechęć do kontaktów z takim uczniem, czy kwestia rodziców, którzy nie będą chcieli puszczać swoich dzieci np. na imprezy - zastanawiał się Pawlicki i dodawał jeszcze jedną kwestię. - Jak pracować z dziećmi denialistów, które będą odrzucać reguły, bo uważają, że epidemia Covid-19 to jakiś spisek - mówił Pawlicki.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Jego zdaniem nauczyciele muszą konsultować ze sobą swoje doświadczenia. - Zalecałbym, żeby usiąść i porozmawiać o tym, jak pracować ze stresem dzieci i lękiem przed tym, że kolega w klasie nagle zniknął, a potem pojawił się w szkole - wskazywał.

Dodawał, że każdy pedagog musi na bieżąco reagować na wszystkie niepokojące sygnały, np. na stygmatyzację. - Bo każdy nauczyciel jest przede wszystkim wychowawcą. Czekanie na godzinę wychowawczą czy spotkanie z psychologiem to zbyt późna reakcja. Wtedy jest już "po ptakach" - ocenił.

Według Pawlickiego start roku szkolnego w pandemii to istotny problem, ale jednak odwraca uwagę środowiska od kwestii edukacyjnych. - Bo my rozmawiamy o zdrowiu publicznym, a nie o szkole. Tutaj pytania są inne. Na przykład, jak załatać lukę w realizacji podstawy programowej przez uczniów, którzy byli wykluczeni cyfrowo. Te dzieci w zasadzie straciły pół roku. Jak wyrównamy braki u siódmo- i ośmioklasistów, którzy ucierpieli na deformie edukacji? Co z nauczycielami i ich stresem, bo teraz mam do czynienia z sytuacją, która da łatwy do przewidzenia efekt, że w czerwcu przyszłego roku będziemy mieli masę skrajnie wypalonych nauczycieli, którzy odejdą ze szkół - wyliczał nauczyciel z Ochoty.

Dodał, że w tej chwili "dorośli toczą dyskusję o zdrowiu publicznym, gdzie wszyscy mają nadzieję, że jak coś walnie, to ktoś inny poniesie odpowiedzialność". - A nadciąga cicha katastrofa, nie w postaci zamknięcia szkół czy ognisk epidemicznych, ale w związku z tym, że tysiące dzieci nie zrealizuje celów kształcenia i to jest prawdziwy problem - podkreślał Pawlicki.

DOSTĘP PREMIUM