Syryjski reporter z rodziną trafili do Polski. "To symbol, że tam trwa wojna, o której świat nie chce pamiętać"

Syryjski reporter Omar Al Halabi i jego rodzina po kilkunastu miesiącach starań wyrwali się koszmaru wojny i trafili do Polski. Wszystko za sprawą pomcoy dwójki polskich dziennikarzy.
Zobacz wideo

Dwójka polskich dziennikarzy dokonała niezwykłego wyczynu. Karolina Baca-Pogorzelska i Piotr Czaban doprowadzili do tego, że reporter – który ukazywał koszmar syryjskiego reżimu - Omar Al Halabi wraz z żoną Assmą i dwoma synkami, trafił do Polski. Rodzina wylądowała w Warszawie 1 września i dostała w naszym kraju azyl.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Jak wspominała w TOK FM Karolina Baca-Pogorzelska na początku swojej akcji para dziennikarzy starała się nie nagłaśniać sprawy uwolnienia syryjskiego reportera. – Bo nie robiliśmy tego dla fejmu, broń panie Boże. Jednak okazało się, że odbijamy się od ściany do ściany, pukamy wciąż do zamkniętych drzwi, dlatego musieliśmy zmienić strategię. Od początku roku zaczęliśmy nagłaśniać sprawę na Facebooku na profilu "Uwolnić Omara" i choć trwało to dużo za długo, to udało się. Potwierdziliśmy po raz kolejny, że presja ma sens – mówiła Baca-Pogorzelska.

Dziennikarka podkreślała, że próbowano ściągnąć rodzinę do różnych krajów w Europie. – Rozmawialiśmy z Niemcami, Finlandią czy Holandią i wszędzie trafialiśmy na obojętność. W finale to polskie władze stanęły na wysokości zadania – oceniła gościni TOK FM.

Rodzina Omara Al Halabiego trafiła do Polski z Syrii przez Turcję. Do kraju Erdogana dostała się nielegalnie. – To był jeden z przełomowych momentów, kiedy udało im się wydostać z Syrii. Spotkaliśmy się z nim w Turcji, wiedzieliśmy, że grozi im deportacja, jednak ważne było to, ze nie są już w obozie dla uchodźców, czy w ich bombardowanym mieście. Drugi z przełomowych momentów to przyznanie im wiz w polskim konsulacie w Stambule. A z tym też był pewien problem, bo wizę trzeba do czegoś wbić, a oni nie mieli paszportów, bo stracili je w bombardowaniu ich domu, a trzy lata temu bomby spadły na szkołę, gdzie chodziła ich córka. Stracili wszystko, a teraz mogą wiele zyskać – wspominała Baca-Pogorzelska.

Gościni TOK FM podkreślała, że Syryjczycy uzyskali status azylantów politycznych. Teraz trwają starania o uzyskanie dla nich kart stałego pobytu. W Polsce rodzina zamieszkała w mieszkaniu w Warszawie, którego użyczył anonimowy darczyńca. – Bardzo wielu ludzi pomaga i nadal chce to robić. A oni marzą, żeby podjąć pracę, dlatego te karty są potrzebne. Są pełni energii, choć teraz na zmianę płaczemy i się śmiejemy, ale to przejdzie. Nie ustaje w działaniach. Chcemy mówić jak najgłośniej, że Omar jest symbolem wojny, która trwa od 2011 roku, a której świat nie chce już pamiętać. Tam ludzie nadal potrzebują pomocy – wskazywała Baca-Pogorzelska.

Omar Al Halabi dokumentował okropieństwa syryjskiej wojny. Był porwany przez tzw. państwo islamskie, więziony, torturowany. W grudniu 2016 roku wraz z rodziną i 40 tysiącami innych mieszkańców Aleppo opuścili miasto. Kontynuował jednak pracę dziennikarską. Dotarł ze swoją kamerą m.in. do obozu dla uchodźców, w którym udokumentował też efekt działań Polskiej Akcji Humanitarnej. To na podstawie zdjęć Omara TVN zrealizował reportaż o wojnie w Syrii.

DOSTĘP PREMIUM