Ekspert o interwencji policji ws. e-hulajnogi: Jak nie dało się po dobroci... Ale stawia też ważne pytanie

- Jeśli po dobroci nie udało się pana wyprosić z autobusu, to jego wyprowadzenie było konieczne - mówił w TOK FM dr Piotr Kładoczny, karnista z UW, komentując głośną interwencję policji w autobusie komunikacji miejskiej w Jeleniej Górze. Zastanawiał się jednak, czy "konieczne było rzucenie go na glebę i skuwanie na oczach dzieci".

Chodzi o sytuację z niedzieli, kiedy to w autobusie komunikacji miejskiej w Jeleniej Górze policjanci zatrzymali mężczyznę, który mimo zwrócenia mu uwagi przez kierowcę i rozmowy z funkcjonariuszami, nie chciał opuścić pojazdu. 35-latek podróżował z hulajnogą elektryczną, czego zabrania regulamin przewoźnika. Co istotne, mężczyźnie towarzyszyło troje dzieci - 8-letnia i 14-letnia córka oraz ich koleżanka. Z udostępnionego w internecie fragmentu nagrania wynika, że policja wyprowadziła mężczyznę z autobusu, rzuciła na ziemię i skuła przy rozpaczliwych krzykach dzieci.

Dziś dłuższe nagranie udostępniła policja. Pokazuje ono, że do zatrzymania doszło po dziewięciominutowej rozmowie funkcjonariuszy z 35-latkiem, a cała sytuacja trwała ok. godzinę. Widać też m.in., jak mężczyzna siłowo otwiera drzwi autobusu, by wypuścić z niego dzieci, które po chwili wracają z zakupami. 

Zobacz wideo

Interwencja policji w Jeleniej Górze. Czy skuwanie było konieczne?

- Funkcjonariusze powinni działać zgodnie z prawem i zasadami poszanowania godności człowieka - mówił w TOK FM dr Piotr Kładoczny, karnista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak stwierdził, "jeśli po dobroci nie udało się pana wyprosić z autobusu, to jego wyprowadzenie było konieczne".

- Chyba nie chcielibyśmy takiej sytuacji, która dopiero zrobiłaby pośmiewisko z policji, że policjanci powiedzieliby: "proszę wyjść", pan odpowiedziałby, że nie albo nic by nie odpowiedział, a policjanci poszliby do domu. Pytanie, czy było konieczne rzucenie go na glebę i skuwanie na oczach dzieci - zastanawiał się gość Pawła Sulika.

Przypomniał wydane w 2019 roku orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dotyczące zatrzymania, które miało miejsce w Rosji. Zostało w nim wyraźnie powiedziane, że w takiej sytuacji trzeba zabezpieczyć interesy dzieci. - Dotyczyło to planowanego zatrzymania, więc to była inna sytuacja. Ale myślę, że kiedy policjanci zorientowali się, że są dzieci, można było spróbować przemówić temu człowiekowi do rozsądku już na zewnątrz - stwierdził. 

Jak dodał, o ile samo wyprowadzenie z autobusu wydaje się uzasadnione i konieczne, o tyle rzucanie mężczyzny na ziemię i skuwanie go mogło być nieproporcjonalne. Podkreślał jednak, że o użyciu środków przymusu bezpośredniego decydują policjanci, którzy muszą błyskawicznie ocenić sytuację. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

- Jeżeli tam było więcej funkcjonariuszy, może nie trzeba było tego człowieka skuwać? Można go było doprowadzić do samochodu policyjnego, może przemówić mu do rozsądku. Ale łatwo to mówić, jeśli nie jest się na miejscu - dodał Kładoczny. Jego zdaniem dobrze byłoby przeprowadzić postępowanie w tej sprawie. 

- Oczekiwałbym od funkcjonariuszy, żeby byli w tym zakresie przeszkoleni. Bywa, że obywatele są agresywni, ale funkcjonariusze nie powinni - stwierdził. - Wszyscy chcielibyśmy policji skutecznej i wszyscy pewnie, a na pewno ja, byśmy chcieli policji działającej w sposób minimalny - takiej, która poprzez minimalne działania uzyskuje skuteczność - tłumaczył.

Interwencja w Jeleniej Górze. Z e-hulajnogą do autobusu nie wolno

W opublikowanym na stronie internetowej MZK oświadczeniu napisano, że zgodnie z regulaminem pasażer może jechać tylko z bagażem podręcznym spakowanym do np. torby, walizki, kufra, plecaka. Wyjątek stanowi dozwolony transport wózków dziecięcych i wózków inwalidzkich. Przewóz roweru jest już obwarowany dodatkowymi warunkami i przepisami. "Regulamin zabrania także przewożenia przedmiotów stanowiących zagrożenie dla innych osób. Zgodnie z wytycznymi organizatora transportu z przewozu został wykluczony również elektryczny skuter" - podano w oświadczeniu.

Podkreślono też, że kierowca zachował się wzorowo - był kulturalny i spokojny, nie wdawał się w dyskusje z zachowującym się nerwowo i pobudzonym mężczyzną. "O tym, że nie słucha on próśb kierowcy o opuszczenie autobusu, kierowca zgodnie z procedurą powiadomił dyspozytora, który z kolei zawiadomił policję" - wyjaśniła prezes MZK w Jeleniej Górze Agata Buśko.

Na stronie internetowej dolnośląskiej policji pojawił się szczegółowy opis sytuacji, w tym postępowanie wobec dzieci. "Do dziewczynek podeszli kolejni funkcjonariusze, prowadzili z nimi rozmowę, uspokajali, do czasu przybycia na miejsce ich mamy" - czytamy. Moment rozmowy mundurowych z dziećmi widać również na nagraniu udostępnionym przez policję. 

DOSTĘP PREMIUM