40 lat od Porozumienia Jastrzębskiego. Przepisywano je trzy razy. "Ówczesnego sekretarza zamknęliśmy w ubikacji"

Dziś mija 40. rocznica podpisania Porozumienia Jastrzębskiego, które było jednym z porozumień zawartych pomiędzy strajkującymi robotnikami a komunistyczną władzą w 1980 roku. Grzegorz Stawski, był sygnatariuszem i pilnował też, by wszystkie zapisy ostatecznego dokumentu zgadzały się z ustaleniami.
Zobacz wideo

Największy bój toczył się o wolne soboty i niedziele. Jak wspomina Grzegorz Stawski, "taktyka była taka, że nie ruszamy do przodu, dopóki poprzedni postulat nie jest uzgodniony i zapisany". - W pewnym momencie wicepremier (Aleksander) Kopeć wstał i powiedział "zgadzam się" - mówi w rozmowie z TOK FM.

- I był moment konsternacji, bo towarzysz (Andrzej, ówczesny sekretarz KC PZPR i zastępca członka Biura Politycznego - red.) Żabiński skoczył do niego i spytał: "Kto ci dał prawo?". A on na to: "Ja jestem wicepremierem, jestem szefem delegacji i ja podejmuję decyzje". To była scena filmowa - dodaje Stawski.

Ma w pamięci jeszcze jedną scenę. Sekretarz ds. węgla w ówczesnym resorcie górnictwa próbował zmienić zapisy związane z wolnymi sobotami i niedzielami w trakcie przepisywania dokumentu. - Zamknęliśmy go w ubikacji. Dopilnowałem przepisywania tego porozumienia od początku do końca, wtedy wypuściliśmy tego pana, był bardzo zniesmaczony. No, ale tak to właśnie wyglądało - wyjaśnia Stawski.

Podkreśla, że w 1980 roku nie było obaw - pojawiły się rok później, gdy został wprowadzony stan wojenny. - Należało się bać, ale była nadzieja i ona się spełniła - tłumaczy.

Pytany o ocenę obecnej sytuacji politycznej w kraju mówi: "Mamy stan, w którym Polska jest na pół podzielona. To nie jest smutne. To jest tragiczne".

Przyznaje, że z Solidarnością jest związany na dobre i złe. - Mam wrażenie, że ta obecna Solidarność o nas, tych niedźwiedziach odpustowych, przypomina sobie w trakcie takich rocznic. Jesteśmy dla nich trochę wyrzutem sumienia. Nie wszystko nam się podoba. Włączanie się tak mocno w politykę, to nie jest to, co powinny robić związki zawodowe. Ale jestem człowiekiem Solidarności i do śmierci nim pozostanę - zaznacza.

Grzegorz Stawski uczestniczył dziś w uroczystych obchodach na Śląsku. W Zabrzu odbyła się między innymi Nadzwyczajna Sesja Walnego Zebrania Delegatów Regionu Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności.

DOSTĘP PREMIUM