Gen. Adam Rapacki chwali interwencję policjantów ws. ojca z hulajnogą. Ale krytykuje zatrzymania aktywistów LGBT

- Widać, że to ojciec dzieci jest stroną agresywną, niepoddającą się poleceniom policjantów, ani dyspozycjom kierowcy - mówił gen. Adam Rapacki o zatrzymaniu w Jeleniej Górze. Jak dodał, "sama interwencja policji, gdy człowiek stawia opór, musi być zdecydowana."
Zobacz wideo

Gościem Karoliny Lewickiej w "Wywiadzie Politycznym" był gen. Adam Rapacki - były zastępca komendanta głównego policji, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. Dziennikarka TOK FM pytała go, jak ocenia interwencję policji w Jeleniej Górze. Film z zatrzymania mężczyzny z hulajnogą elektryczną, który łamał regulamin MZK, ale nie chciał dobrowolnie opuścić autobusu, odbił się w mediach społecznościowych szerokim echem. 

- Zdecydowanie trzeba zobaczyć cały film. Po obejrzeniu 2 minut wrażenie jest negatywne, zwłaszcza, że w tle słychać płacz i krzyki dzieci. Natomiast zdarzenie trwało zdecydowanie dłużej. Widać, że to ojciec dzieci jest stroną agresywną, niepoddającą się poleceniom policjantów, ani dyspozycjom kierowcy, źle zachowującym się człowiekiem - mówił generał. Jak dodał, "sama interwencja policji, gdy człowiek stawia opór, musi być zdecydowana." - I taka, żeby nie zagrażać osobom postronnym. To że policjanci skutecznie i szybko wyprowadzili człowieka, jest działaniem prawidłowym - wyjaśnił. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Karolina Lewicka pytała, czy rzucenie na ziemię było na pewno potrzebne.

-  Skoro człowiek stawiał czynny opór, to policjanci usiłowali założyć mu kajdanki, wyegzekwować prawo. Polacy mają to odo siebie, że często, kiedy policjant podchodzi i stara się wykonać obowiązki, to próbują dyskutować, utrudniać to - tłumaczył jej gość. I dodał: - A jednocześnie wszyscy chcieliby żyć w bezpiecznym kraju. To jest taki nasz narodowy dualizm. Okazało się, że też pan był poszukiwany, bo nie płacił alimentów na swoją rodzinę.

Generał Rapacki przyznał jednak, że ostatnio "pojawia się sporo sytuacji, gdzie część społeczeństwa może mieć wątpliwości, patrząc na policję" i obawia się, że "ocena jej działań może spadać". - Wynika to przede wszystkim z działań policji związanymi ze zgromadzeniami publicznymi. Tutaj obserwujemy sporo rzeczy, które budzą kontrowersje. Są działania, które wyglądają na nadgorliwe, gdzie nagina się prawo - przyznał. Do takich działań zaliczył np. zatrzymania protestujących po aresztowaniu Margot w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu 7 sierpnia. 

DOSTĘP PREMIUM