Których grzybów szukać wśród sosen, których w modrzewiach, a których na cmentarzu? Rusza sezon grzybobrań

Najbliższe dni w pogodzie mają być w miarę ciepłe i w miarę wilgotne, a to sprzyja rozwojowi grzybów. Za kilka dni będzie więc już można zabrać kosze i wyruszyć na grzybobranie. Jakich grzybów szukać w lasach liściastych, a jakich w iglastych? Dlaczego nie zabierać ze sobą reklamówki? Grzyby wycinać czy wykręcać? Oto krótki poradnik dla grzybiarzy.
Zobacz wideo

Zbieranie grzybów ma w Polsce i innych krajach słowiańskich długą tradycję, której w takiej skali próżno szukać w krajach Europy Zachodniej. - Niemcy boją się iść do lasu, grzyby kupują w markecie. Poza tym z lasu mogą wynieść tylko kilogram grzybów. W Belgii i Holandii w ogóle nie można zbierać grzybów, we Włoszech trzeba mieć specjalną kartę grzybiarza (jak w Polsce dla wędkarzy), trzeba też przejść specjalne kursy oznaczania grzybów. Zbieranie grzybów bez karty może się tam skończyć karą grzywny w wysokości kilkuset euro - wyliczała na antenie TOK FM dr inż Marta Bełka z Katedry Fitopatologii Leśnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. 

Tymczasem Słowianie od wielu pokoleń przekazują sobie wiedzę o grzybach i potrafią je rozpoznawać całkiem nieźle. Poza tym grzybobraniom sprzyja fakt, że nasze lasy w większości należą do Skarbu Państwa i można do nich wchodzić niemal bez ograniczeń. Choć, oczywiście, są wyjątki. - Nie wolno nam wejść do upraw do wysokości 4 metrów, do ostoi zwierzyny, gdzie prowadzone są badania naukowe, nie wolno zbierać grzybów w parkach narodowych - wyliczała gościni Przemysława Iwańczyka. 

Grzyby - z jakimi drzewami się lubią?

Okazuje się, że niektóre grzyby preferują określone gatunki drzew - i odwrotnie. - Maślak trydencki żyje tylko z limbą, maślak żółty - tylko z modrzewiem. Sosna jest znacznie mniej wybredna i w ciągu całego życia ma ok. 50 gatunków grzybowych, z którymi tworzy symbiozę - wyliczała dr Bełka. Drzewa iglaste lubią gościć u siebie borowiki, maślaki, mleczaje rydze, opieńki, kurki. W liściastych najczęściej spotykane gatunki to: borowik, koźlarz babka w lasach liściastych z udziałem brzozy, koźlarz grabowy w drzewostanach grabowych, koźlarz czerwony tam, gdzie rośnie topola, osika, brzozy.

Ale są i nietypowe lokalizacje. - Grzyby jadalne można spotkać w parku, na spróchniałych gałęziach bzu czarnego. Tam zdarza się ucho bzowe, które rzeczywiście wygląda trochę jak ucho. Z kolei czubajka kania czasami rośnie nawet na cmentarzach, bo lubi miejsca, gdzie jest dużo azotu - wskazywała ekspertka. 

Grzyby jadalne i trujące. Gdzie łatwo o pomyłkę?

Dr Bełka podkreślała, że zawsze przed wyjściem na grzyby warto zajrzeć do atlasu grzybów, by utrwalić sobie różnice między grzybami jadalnymi a trującymi "lustrzanymi odbiciami". Jednym z największych zagrożeń jest oczywiście muchomor sromotnikowy, który tak naprawdę nazywa się zielonawy. - Nasz organizm nie potrafi rozkładać substancji zawartych w tym grzybie, ponieważ one rozkładają się w temp. powyżej 200 stopni Celsjusza. Jeden owocnik może wytruć całą rodzinę. Śmiem twierdzić, że w naturze nie ma w Polsce równie silnej trucizny - mówiła ekspertka. Dodała, że muchomor ten jest podstępny - ładnie pachnie, jest słodki w smaku, żerują na nim owady, ślimaki, co może sugerować, że jest nieszkodliwy. 

Z muchomorem zielonawym pomylić można czubajkę kanię, ale także gąskę zielonkę i gołąbka. Z kolei pod kurkę może się podszyć lisówka pomarańczowa, a pod opieńkę - maślanka wiązkowa. Pozostającego pod ochroną smardza można pomylić z piestrzenicą kasztanowatą. 

Grzyby wycinać czy wykręcać?

Tu dr Marta Bełka wskazuje, że obie strategie są dobre. - Ważne, by pozostawioną grzybnię przykryć, bez tego ona przeschnie. Stare grzyby zaś trzeba zostawić w spokoju, żeby rozsiewały zarodniki - wskazywała. 

Pytana jest, czy to prawda, że każdy gatunek grzybów smakuje inaczej, bez wahania to potwierdziła. - Kupmy pieczarki i kupmy boczniaka, z którego można zrobić wiele fajnych wegańskich rzeczy, np. "śledzia" - radziła. Przyznała, że dla niej ideałem grzybowego smaku jest mleczaj rydz, otoczony w jajku i w bułce tartej, i usmażony. - Przebija wszystko, nawet trufle - zapewniała. 

Wrzesień to zazwyczaj moment startu sezonu grzybobrań. Prognozy na najbliższe dni dają nadzieję na obfite zbiory - będzie bowiem ciepło i wilgotno, a to oznacza idealne warunki do wzrostu grzybów. - Za kilka dni możemy zabrać kosze i ruszyć do lasu. Ważne: nie bierzmy reklamówek. Grzyby po ścięciu nadal żyją, oddychają, produkują dwutlenek węgla, wytwarzają wodę, w reklamówce mogą się zaparzyć. A jeśli się zaparzą i zaczną się rozkładać, nawet borowik czy podgrzybek może okazać się dla nas trujący - wyjaśniła dr Bełka.

DOSTĘP PREMIUM