Byle nazwiska nie przekręcali... "Mikołaj Pawlak tak bardzo łaknie sławy, że robi wszystko, by go dostrzeżono"

- Mikołaj Pawlak tak bardzo łaknie sławy i uznania, że robi wszystko, by dostrzeżono jego osobę - komentowała w "Wyborach w TOK-u" Anna Maria Żukowska z Lewicy. Jej zdaniem nowe światło na cały kontekst działalności obecnego Rzecznika Praw Dziecka rzuca drobna pomyłka, która przytrafiła się prowadzącej audycję Dominice Wielowieyskiej.
Zobacz wideo

Mikołaj Pawlak przedstawił w piątek w Senacie informację o działalności Biura Rzecznika Praw Dziecka w roku 2019 wraz z uwagami o stanie przestrzegania praw dziecka. Zaznaczał, że jako rzecznik podejmuje działania "zmierzające do ochrony dzieci przed przemocą, okrucieństwem, deprawacją, demoralizacją, wyzyskiem, zaniedbaniem i każdym innym złym traktowaniem". Odniósł się również do swoich słów wypowiedzianych w czasie wywiadu w TVN24 1 września, kiedy to powiedział, że edukatorzy seksualni "wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, którym dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy". Apelował, by "nie trywializować problemu tabletek na zmianę płci".

Byle nazwiska nie przekręcali

Właśnie o komentarz do działalności Rzecznika Praw Dziecka poprosiła swoich gości prowadząca "Wybory w TOK-u" Dominika Wielowieyska. Przy czym wprowadzając ten temat, RPD przedstawiła jako Mikołaja Wójcika. Wychwyciła to i uznała za znamienne Anna Maria Żukowska z Lewicy. - Pani redaktor nieumyślnie rzuciła nowe światło na to, dlaczego RPD zajmuje tak radykalne stanowisko w wielu sprawach, bo pomyliła jego nazwisko. Mikołaj Pawlak tak bardzo łaknie sławy i uznania, że robi wszystko, by dostrzeżono jego osobę. On w przyszłości myśli pełnić inną funkcję, a na razie został zepchnięty na odcinek praw dziecka, bo nie było dla niego innej oferty - komentowała posłanka. Dodała również, że być może to zamieszanie, które wywołuje swoimi wypowiedziami rzecznik dostrzega i docenia Zbigniew Ziobro, natomiast ona nie widzi przejawów rzeczywistej działalności.

O politycznym umocowaniu Mikołaja Pawlaka mówił Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej. Przyznał, że zarzuty jego ugrupowania wobec rzecznika są szersze niż tylko jedna wypowiedź o "tabletkach na zmianę płci". - To jest całkowita bierność. Nie ma żadnych działań związanych z walką z biedą, z wykluczeniem, z brakiem równych szans, z tym, że jest zapaść psychiatrii dziecięcej, że rośnie liczba samobójstw, jest stygmatyzacja określonych grup - wyliczał poseł. I przypominał zarzut, jaki opozycja podnosi wobec Pawlaka, który jej zdaniem nie spełniał ustawowych wymogów, by w ogóle trafić na stanowisko RPD. Chodzi o czas pracy na rzecz dzieci, do którego zaliczono pracę Pawlaka w kancelariach prawniczych - zdaniem KO niesłusznie. - Każdy dzień jego funkcjonowania jest na szkodę samych dzieci. On pochodzi bezpośrednio z zaplecza Zbigniewa Ziobry. Mówiąc o tabletkach na zmianę płci, wpisuje się w wojnę ideologiczną Solidarnej Polski, która jest walką o wpływy i kasę - stwierdził Szczerba.

"Rewolucjonista z ideologicznym sztandarem"

Oceniając działalność Mikołaja Pawlaka, Piotr Zgorzelski z Koalicji Polskiej zestawił go z zakończoną kadencją Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. - RPO w ocenie większości przytomnych obserwatorów zrobił bardzo wiele jeśli chodzi o obronę praw człowieka, praw mniejszości. (...) Tu widzimy człowieka z rozpalonym wzrokiem, rewolucjonistę ze sztandarem ideologicznym - wskazywał poseł.

O tym, że dzieci pozbawione są właściwie opieki swojego rzecznika, mówiła z kolei Hanna Gill-Piątek, posłanka wybrana do parlamentu z list Lewicy, która zmieniła barwy partyjne, dołączając do stowarzyszenia Szymona Hołowni - Polska 2050. Mówiąc o postaci RPD, posłanka stwierdziła, że "jest to osoba kompletnie odklejona, która zajmuje się zwalczaniem i dzieleniem, a nie sprawami dzieci, które są do załatwienia". - On wręcz te podziały wzmacnia, daje sygnał, że można kogoś prześladować, poniżać. Takie sygnały wysyła do nastolatków, którzy są podatni na sugestie, są wrażliwi - przekonywała. 

Do słów o wrażliwości nastolatków odniósł się poseł Porozumienia Jarosława Gowina, należący do klubu PiS Kamil Bortniczuk. Przyznał, że młodzi ludzie rzeczywiście są bardzo wrażliwi, ale pytał również, kto stara się im mieszać w głowach. - Znaczny odsetek protestujących ws. Margot (niebinarna aktywistka, która trafiła do aresztu w związku z zarzutami zniszczenia furgonetki z hasłami homofobicznymi - red.) to są ludzie manipulowani przez część organizacji, które działają w Polsce, które przedstawiają władzę i jej ludzi jako homofobów, którzy na siłę próbują wciskać nam w usta słowa o tym, że my komuś odmawiamy człowieczeństwa, co jest oczywiście bzdurą. Kto bardziej szkodzi i nastaje na dobro młodych w kontekście ich wrażliwości? - pytał poseł, przyznając jednocześnie, że do "niezręczności" dochodzi po obu stronach. 

Dominika Wielowieyska pytała gości TOK FM również o propozycję Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą praw zwierząt, a także o rekonstrukcję rządu i możliwe zmiany w Zjednoczonej Prawicy. Kto poprze ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra? Czy Koalicja Polska rozpadnie się? Czy sojusznicy PSL przejdą na stronę PiS? Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM