Ekspertka docenia projekt ochrony zwierząt, ale punktuje też jego wady

Według mecenas Katarzyny Topczewskiej poprzedni projekt nowelizacji prawa o ochronie zwierząt, który utknął za sprawą lobby futrzarskiego w sejmowej zamrażarce, zawierał dużo więcej rozwiązań i był bardziej kompleksowy.
Zobacz wideo

Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało zapowiadany projekt ustawy o ochronie zwierząt, zakazuje on między innymi hodowli zwierząt na futra. W "Popołudniu" Radia TOK FM mec. Katarzyna Topczewska oceniła dokument dość pozytywnie, choć gorzej od projektu, który był złożony trzy lata temu.

- Wszystkie przepisy będą poprawiać sytuację zwierząt, wszystkie są potrzebne. Trochę tylko żałuję, że ten projekt jest tak mocno okrojony. Ten, który był w poprzedniej kadencji i utknął za sprawą lobby futrzarskiego w sejmowej zamrażarce, zawierał dużo więcej rozwiązań, był bardziej kompleksowy. Ten jest bardziej wycinkowy - stwierdziła mecenas. 

Dodała jednak, że te najważniejsze zmiany się w nim znalazły. - Przede wszystkim zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz występowania zwierząt w cyrkach i ograniczenia uboju rytualnego na potrzeby mniejszości - wymieniała. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Jak wyjaśniła Topczewska, minusem obecnego projektu jest to, że w niewielkim zakresie dotyczy schronisk. Stwierdza się w nim tylko, że schroniska nie mogą być prowadzone przez podmioty komercyjne, a inspekcja weterynaryjna dostaje uprawnienia do nakładania na nie mandatów. - A tamten projekt zawierał bardzo szczegółowe rozwiązania, które pozwoliłyby na ukrócenie pseudoschronisk, tych mordowni, które funkcjonują. Nakładał na gminy ogromne obowiązki kontrolne, miałyby weryfikować, co dzieje się z psami z ich terenu - tłumaczyła gościni Pawła Sulika. 

Za minus Topczewska uznała też brak obowiązku czipowania zwierząt.

- Jeżeli nie mamy obowiązku czipowania, to nigdy nie będziemy skutecznie walczyć z bezdomnością zwierząt. Wszystkie psy w Polsce powinny mieć obowiązkowy czip. Łatwiej będzie znajdować właścicieli i można kontrolować, co się dzieje z odłowionym psem. Teraz tego obowiązku nie ma. I w tym projekcie też tego nie ma - ubolewała prawniczka.

DOSTĘP PREMIUM