Mocny list do rządzących w sprawie uchodźców. "To już nie prośba czy apel, to żądanie"

Żądamy, abyście reprezentując nas, obywateli - zachowali się jak ludzie - piszą do ministrów, posłów i samorządowców organizacje pozarządowe w sprawie pomocy uchodźcom z obozu na wyspie Lesbos.
Zobacz wideo

Na początku września w obozie dla uchodźców na greckiej wyspie Lesbos doszło do pożaru. Około 12 tysięcy ludzi straciło dach nad głową. Przedstawiciele ponad 60 organizacji pozarządowych, w tym m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Amnesty International, Domu Otwartego, Chlebem i Solą oraz Polskiego Forum Migracyjnego wystosowali list otwarty do rządzących, w którym domagają się zdecydowanych działań ze strony władzy. "Żądamy, żeby władze naszego kraju zachowały się odpowiedzialnie i dojrzale. Żądamy, żeby natychmiast przyjąć choć grupę najbardziej potrzebujących – na przykład dzieci bez opieki. Nie zgadzamy się na to, by Polska trwała w gronie państw obojętnych na tragedię dziesiątek tysięcy ludzi" - czytamy w liście.

"Pomaganie nie jest naiwne. Wspieranie uchodźców nie jest przejawem pięknoduchostwa. Przecież nasi przodkowie byli na tym miejscu, powinniśmy to wiedzieć najlepiej!" - napisano.

"Idziemy w tym samym kierunku co kiedyś"

Część krajów już zapowiedziała, że przyjmie u siebie grupy uchodźców - na dziś wiadomo, że dziesięć państw UE przyjmie łącznie 400 małoletnich uchodźców. Najwięcej - Niemcy i Francja. Polskie władze - w ramach pomocy uchodźcom - zapowiedziały przekazanie do Grecji ponad 600 tzw. domów modułowych. Zdaniem przedstawicieli organizacji pozarządowych to nie jest żadne rozwiązanie. - Idziemy w tym samym kierunku, w którym szliśmy w 2016 czy 2017 roku, czyli będziemy mówili o tym fantasmagorycznym pojęciu "pomocy na miejscu". Tyle tylko, że pomoc na miejscu jest bańką, która absolutnie nie poprawia sytuacji osób, które tam mieszkają - mówi Anna Dąbrowska ze Stowarzyszenia Homo Faber, które też podpisało się pod listem do rządzących. 

- W tym naszym liście jest żądanie - już nie prośba, już nie apel - od władz Polski, aby nie były obojętne na los osób, które mieszkały w obozie Moria i które zostały absolutnie bez niczego - mówi Dąbrowska i dopowiada, że rząd nie może się zasłaniać polityką w tej sprawie.

Sygnatariusze listu są przekonani, że Polacy też wiele razy znajdowali się w swojej historii w podobnej sytuacji co mieszkańcy obozu na wyspie Lesbos. - W dodatku odkąd jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, Polska korzysta z funduszy europejskich przeznaczonych na pomoc azylantom, więc tym bardziej powinniśmy czuć się odpowiedzialni za to, co dzieje się w granicach Unii, co dzieje się w Grecji - podkreśla Agnieszka Mikulska-Jolles z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Oczywiście jesteśmy świadomi, że jednym ruchem nie da się rozwiązać wszystkich problemów związanych z uchodźstwem czy migracją na świecie. Natomiast każdy gest - nawet przyjęcie 30 czy 40 osób, diametralnie zmieni ich życie, a każde życie jest cenne - dodaje nasza rozmówczyni.

Jeszcze przed apelem organizacji pozarządowych pojawiła się informacja, że pomoc uchodźcom z Lesbos oferuje prezydent Poznania. - Zwrócę się do MSZ z prośbą o zorganizowanie spotkania. Wsparcie dla ofiar wojny, szczególnie najmłodszych, jest naszym obowiązkiem - zadeklarował prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM