Ks. Sowa o Dziwiszu: Nie chcę go na siłę usprawiedliwIać. Dokumenty bardzo rzadko giną w kościelnych archiwach

Kardynał Stanisław Dziwisz ma krótką pamieć w sprawie skandali pedofilskich? Od kilku dni media rozgrzewa jego spór z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zalewskim na temat wiedzy kardynała o wieloletnim molestowaniu ministranta przez ks. Jana Wodniaka. - Pytanie brzmi: czy nie nastąpiło żadne działanie, a pismo trafiło na jakąś zakurzoną półkę, czy jednak podjęto działania, które nie zostały formalnie podane do wiadomości? - mówił w TOK FM ks. Kazimierz Sowa.
Zobacz wideo

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski opublikował list, który miał wręczyć kard. Stanisławowi Dziwiszowi w 2012 r. wraz ze świadectwem wykorzystywania seksualnego Janusza Szymika. Mężczyzna w latach '80, jako kilkunastoletni ministrant był molestowany przez proboszcza w Międzybrodziu Bialskim - ks. Jana Wodniaka. Kardynał twierdzi, że takiej korespondencji nie otrzymał.

W czwartek ks. Isakowicz-Zaleski opublikował również swoje pismo do Watykanu z 2013 roku. - Dopiero po tym piśmie Sąd Metropolitalny wszczął proces. Zeznawałem pod przysięgą. Nikt nie kwestionował, że w 2012 r. wręczyłem list ks. kard. Dziwiszowi – twierdzi duchowny.

– Każdy, kto choć trochę zna krakowski Kościół, oceni ten list jako więcej niż bardzo wiarygodny. O pewnych nazwiskach i postaciach się mówiło – stwierdził ks. Kazimierz Sowa.

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut zauważył, że kard. Dziwisz nie pierwszy raz zasłania się brakami w pamięci. – Podobnie było, gdy wybuchł skandal związany z ojcem Degollado. Kardynał był zaskoczony. Gdy katolicy z Poznania donosili, że rozmawiali z nim o abp. Paetzu, to też tego nie pamiętał – wytknął Lizut.

Ks. Sowa podkreślał, że nie chce za wszelką cenę usprawiedliwiać kard. Dziwisza. - Jednak za jego czasów, a i za czasów jego poprzedników, bywało tak, że do kardynała wchodziło się na spotkanie z ulicy, bez umawiania. Można sobie wyobrazić sytuację, że taki dokument ląduje na biurku kardynała, a ten wydaje polecenia komuś, żeby się tym zajął. (…) Sytuacja jest bardzo prosta. Jeśli ktoś przychodzi do kogoś z informacjami o takim ciężarze gatunkowym, to trzeba się nimi zainteresować, choćby nas nie dotyczyły bezpośrednio. To jest bezdyskusyjne. Pytanie jest inne. Czy nie nastąpiło żadne działanie, a pismo trafiło na jakąś zakurzoną półkę, czy jednak podjęto działania, które nie zostały formalnie podane do wiadomości – mówił gość Mikołaja Lizuta.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Podkreślał, że Kościół to instytucja, która posiada dość uporządkowany obieg dokumentów. – Mogę powiedzieć żartobliwie, że każdy donos na księdza, nawet nieprawdziwy, jest odnotowywany. Dlatego nie sądzę, żeby dokumenty o większej władze spadały za półkę. Wiadomo, nikt nie żąda od biskupa pokwitowań. Ale moim zdaniem dokumenty bardzo rzadko giną w kościelnych archiwach  - podsumował ks. Sowa.

Sam Dziwisz stwierdził w oświadczeniu, że podejmie kroki w celu spotkania z panem Szymikiem. "Dobrym rozwiązaniem wydaje się powołanie niezależnej komisji w celu zbadania tej sprawy" – napisał kardynał. Ks. Sowa nie był przekonany, czy taka komisja faktycznie rozwiałaby wątpliwości. – Mówienie o komisji brzmi dobrze, ale diabeł tkwi w szczegółach. Czy byłaby to komisja kościelna czy świecka? Do jakich dokumentów miałaby dostęp? Nie do końca wyobrażam sobie prace tej komisji – ocenił gość Lizuta.

Tylko Watykan może pomóc

Jego zdaniem tylko Watykan byłby w stanie doprowadzić do oczyszczenia polskiego Kościoła ze skandali związanych z pedofilią. – Tylko ta instytucja mogłaby to zrobić skutecznie i jednoznacznie. Tajemnicą poliszynela jest, że w Watykanie jest 12 spraw (związanych z zaniedbaniami czy ukrywaniami czynów pedofilnych – red.) dotyczących polskich biskupów. Wyobrażam to sobie w ten sposób, choć to moja projekcja, coś w co pół roku temu bym nie uwierzył, a teraz na to czekam: Watykan wyjaśnia i podejmuje decyzje, który biskup jest winien, a następnie go odwołuje. Mianuje się nowych hierarchów. To byłoby nowym otwarciem. Jednak czy w przypadku Polski papież podejmie tak radykalne działania, tego nie wiem – tłumaczył ks. Sowa.

- Jeśli polski Kościół wciąż będzie miał garb w postaci niewyjaśnionych spraw dotyczących takich nadużyć, to podzieli los takich Kościołów, które sobie z tym nie poradziły i nadal przez to cierpią, np. w Irlandii - dodał.

DOSTĘP PREMIUM