Górnicy rozpoczęli podziemny protest w kopalniach. "Jest najbardziej radykalny, niebezpieczny i ryzykowny"

Na powierzchnię - po porannej zmianie - nie wyjechali górnicy z kopalni Pokój, Halemba i Bielszowice w Rudzie Śląskiej oraz z kopalni Wujek w Katowicach - rozpoczynając tym samym podziemny protest.
Zobacz wideo

W nocy minął termin, jaki górnicze związki zawodowe - niezadowolone z pomysłów rządu na górnictwo - dały premierowi Mateuszowi Morawieckiemu na włączenie się w negocjacje. Nic z tego nie wyszło. Górnicy są oburzeni, że szef rządu (ale też poseł ze Śląska) apele związkowców zignorował, nie przyjechał na Śląsk i nie włączył się do rozmów o przyszłości górnictwa oraz likwidacji kopalń.

Górnicy rozpoczęli więc protest, o czym najpierw poinformował rzecznik Sierpnia'80 Patryk Kosela. "Górnicy rozpoczęli protesty pod ziemią. Na kopalni Wujek w Katowicach na ten moment dwóch górników odmówiło wyjazdu po zakończonej szychcie" - napisał w mediach społecznościowych. Dość szybko zaczęły napływać informacje o kolejnych strajkujących, którzy zostali na dole - nie tylko w kopalni Wujek, ale także w kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej, złożonej z trzech samodzielnych wcześniej kopalń: Bielszowice, Halemba i Pokój. Jak dotąd nie podano, ilu dokładnie górników pozostało tam pod ziemią.

"Protest pod ziemią kopalni jest najbardziej radykalny, niebezpieczny i ryzykowny dla protestujących górników. Został podjęty na 4 kopalniach, co świadczy o wielkiej determinacji tych ludzi. To walka o wszystko" - zaznaczył Patryk Kosela. 

Likwidacja kopalń

Przypomnijmy, w projekcie planu naprawczego dla Polskiej Grupy Górniczej, kopalnie Ruda i Wujek, gdzie rozpoczęły się protesty, były przeznaczone do likwidacji jeszcze w tym roku. Wobec braku akceptacji społecznej, plan ten ostatecznie nie został przedstawiony związkowcom. W lipcu pracę rozpoczął rządowo-związkowy zespół, który miał wypracować rozwiązania dla górnictwa i energetyki. Jednak przed tygodniem związkowcy negatywnie ocenili postępy prac zespołu, reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy (MKPS) i ogłosili pogotowie strajkowe.

Górnicy, z którymi rozmawiała w poniedziałek reporterka TOK FM Daria Klimza przekonywali, że boją się o swoje miejsce pracy. Przyznawali, że mają też żal do premiera Mateusza Morawieckiego, że - tu cytat - "ich olewa". 

DOSTĘP PREMIUM