Cezary Kucharski oskarża Roberta Lewandowskiego. "Dżentelmeni załatwiają to w inny sposób"

Cezary Kucharski, były menadżer Roberta Lewandowskiego, domaga się od niego wielomilionowego odszkodowania i oskarża piłkarza o nieprawidłowości przy podatkach. - Mamy tutaj dwa wątki. Jeden, to roszczenie Kucharskiego, a drugi niepłacenie podatków rzekome. Tylko co ma piernik, do wiatraka? - dziwił się w TOK FM prof. Tomasz Siemiątkowski.
Zobacz wideo

Były menedżer Cezary Kucharski oskarża kapitana reprezentacji Polski Roberta Lewandowskiego o nieprawidłowe rozliczanie się z przelewów i żąda 9 mln euro (ok. 40 mln zł) odszkodowania. Poinformowany został także urząd skarbowy – podał w ubiegłym tygodniu "Der Spiegel". Przedstawił on także kserokopie przelewów z konta firmy Lewandowskich. Ma z nich wynikać, że piłkarz Bayernu Monachium robił przelewy z niemieckich kont na polskie konto swojej firmy, a o niektórych z nich urząd skarbowy nic nie wiedział. Gazeta informuje, że Lewandowscy płacili z firmowego konta m.in. za loty prywatnym odrzutowcem, zakupy nieruchomości, mebli, podróże. Dziennikarze twierdzą także, że firma RL Managment pożyczyła firmie Anny Lewandowskiej kwotę 2,5 mln euro, ale te pieniądze nie zostały nigdy zwrócone i miały trafić na inne konto małżeństwa.

Kucharski pozew przeciwko firmie marketingowej RL Managment złożył do Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Warszawie. Były menedżer Lewandowskiego twierdzi, że kapitan reprezentacji Polski nieprawidłowo rozliczał się z dochodów swojej firmy i wykorzystywał jej pieniądze do prywatnych celów.

Robert i Anna Lewandowscy zareagowali błyskawicznie na doniesienia prasy. Ich przedstawiciele twierdzą, że „wszelkie rozliczenia podatkowe zarówno osobiste jak i spółek Roberta Lewandowskiego prowadzone są zawsze zgodnie z prawem” i zajmuje się tym licencjonowany doradca podatkowy. Lewandowscy dodają także, wszelką dokumentację księgową i podatkową przedstawią sądowi. - Pan Cezary Kucharski próbuje wymusić na Robercie Lewandowskim zapłatę nienależnych mu środków. Ustosunkowywanie się do ewentualnych zarzutów na łamach mediów traktujemy jako próbę wywierania nacisku na nas poprzez szkalowanie reputacji Roberta Lewandowskiego i tworzenie fikcyjnego wyobrażenia o sprawie co miałoby w przyszłości wpływać na postrzeganie tejże sprawy przez sąd. W tym miejscu warto ponownie przypomnieć, że "Der Spiegel" w ramach opisu sprawy przesłał nam informację, że pozew został złożony, co według naszej wiedzy nie jest prawdą - można przeczytać dalej w oświadczeniu wydanym przez przedstawicieli piłkarza.

"Agresywna strategia"

Jak mówił w TOK FM prof. Tomasz Siemiątkowski z SGH i UKSW, styl w jakim opinia publiczna dowiaduje się o sporze Kucharskiego z Lewandowskimi jest niesmaczny. – I trochę mnie przeraża. Można się spierać o pieniądze, to naturalne. To co mnie zaskakuje, to że rozpoczyna się sprawę od publikacji prasowej. (…) Nie będę spekulował, skąd tak potężny tytuł jak niemiecki "Der Spiegel" ma te materiały, ani kto je wyspinował. Nie twierdzę, że dał im je ktoś od Kucharskiego. Ale z drugiej strony nie bądźmy dziećmi, nikt tego nie znalazł w metrze. Ktoś te materiały przekazał. To jest ten absmak. Relacja między byłym agentem, opiekunem, a jego podopiecznym powinna się opierać na zaufaniu, a tutaj padają rzeczy, które mogą narazić Lewandowskiego na negatywne konsekwencje – wskazywał – prof. Siemiątkowski.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jak wyjaśniał dalej ekspert, jeżeli Cezary Kucharski ma jakieś roszczenia, to sprawa powinna zostać wyjaśniona. – A jeśli są zasadne, to odpowiednia kwota winna być wypłacona. Tutaj na razie mamy uproszczone przekazy i złą atmosferę wokół Lewandowskiego. Z tych materiałów bardzo niewiele wiadomo. (…). Co to znaczy, że Kucharski wyszedł ze spółki? Na jakich zasadach się to odbyło, bo ze spółki nie można wyjść jak z imienin. Przestał być aktywny czy zbył swoje udziały za odpowiednią cenę? Wyceną takiego roszczenia powinni się zająć specjaliści, bo to koronkowa robota. Może się okazać, że z tych 39 milionów złotych, o których piszą media, zrobi się 3,9 mln. Dżentelmeni załatwiają to w inny sposób – ocenił gość TOK FM.

Strategię byłego menadżera piłkarza nazwał "agresywną". – Mamy tutaj dwa wątki. Jeden, to roszczenie Kucharskiego, a drugi rzekome niepłacenie podatków. Tylko co ma piernik, do wiatraka? Ja nie jestem naiwny, wiadomo, że tło jest takie, że niby miano zaniżać wartość spółki, żeby nie płacić podatków. Tylko, że ta strategia jest niskich lotów. (…) Widzimy, że ktoś wrzucił granat w szambo. Teraz przystawia Lewandowskiemu pistolet do głowy i chce rozmawiać – podkreślał prof. Siemiątkowski.

Gość TOK FM chwalił Lewandowskich za dość precyzyjne i stonowane komunikaty w tej sprawie. – Ja z pistoletem przy głowie bym nie rozmawiał. Obrałbym inną strategię. Samemu jak najszybciej poprosiłbym o kontrolę, żeby wyjaśnić sprawę. Wydałbym jakiś komunikat, a potem myślał, co dalej. Zakładam, że sprawa skończy się dobrze. Wtedy z kolei pomyślałbym o swoim wizerunku czy pozwie w kierunku zniesławienia  – wskazywał mecenas.

DOSTĘP PREMIUM