Radni Kraśnika znów "za" uchwałą anty-LGBT. Miasto może stracić 3-10 mln euro

Radni Kraśnika nie zgodzili się na wycofanie z przyjętej przed rokiem uchwały anty-LGBT. Opowiedziało się za nią jedenastu samorządowców.
Zobacz wideo

Dyskusja była długa i burzliwa, ale ostatecznie na 20 radnych - jedenastu opowiedziało się za tym, by stanowisko zostało utrzymane. Mimo m.in. argumentów ekonomicznych i możliwości utraty milionów złotych z funduszy norweskich.

Projekt uchwały, uchylającej stanowisko sprzed roku wniósł radny Paweł Kurek. - Jako radni nie możemy dopuszczać do tego, aby jakikolwiek mieszkaniec naszej wspólnoty samorządowej czuł się wykluczony. A ta uchwała wyklucza - mówił Kurek. Wspominał również m.in. o tym, że jeśli Kraśnik się z tego stanowiska nie wycofa, straci pieniądze unijne i z Funduszy Norweskich. - Środki, o które jako miasto walczymy, od roku, niestety tych środków możemy nie dostać. Ktoś mówi: cóż, to nie dostaniemy. Ale my nie zrobimy tym szkody Norwegom - Norwegowie te pieniądze przeznaczą dla innych samorządów w Polsce, które się z tego ucieszą. Niestety, nie będzie to Kraśnik, który ma problemy gospodarcze.

- To niepotrzebny i szkodliwy dokument. Ta uchwała już nam bardzo zaszkodziła wizerunkowo w Polsce i na świecie. Za chwilę może nam strasznie zaszkodzić ekonomicznie. Naprawdę zastanówcie się, co jest dla was ważniejsze: trwanie przy swoich uprzedzeniach czy dobro miasta, dobro jego mieszkańców? - pytała radna Agnieszka Lenart. 

Radny Tomasz Saj przekonywał z kolei, że mówienie o strefach anty LGBT to nieprawda. - Ta fałszywa narracja jest upowszechniania przez osoby, które albo nie chcą zrozumieć istoty naszego stanowiska, albo brakuje im dobrej woli. Przekazują taką zakłamaną informację, że w Kraśniku mamy strefę wolną od LGBT. To jest nieprawda. Nasze stanowisko nie jest wymierzone przeciwko jakiejkolwiek osobie nieheteronormatywnej. Homofobia to jest strach przed osobami, a takiego strachu w nas nie ma.

Na sesji pojawili sie też posłowie - m.in. posłanka Joanna Mucha: Mówicie państwo, że nie było w historii ataków na tle orientacji seksualnej. Ale to nie jest tak, że te ataki pojawiają się natychmiast, to jest pewien proces, który został opisany w historii świata wiele razy. Najpierw obraża się i dyskryminuje się słowami, potem obraża się i dyskryminuje różnymi formami przemocy, które są stopniowane, a potem - te dyskryminowane osoby trafiają do komór gazowych. Ten proces dyskryminacji jest pewnego rodzaju kontinuum. I państwo postawiliście pierwszy krok, właśnie tą uchwałą sprzed roku - przekonywała. 

Nie przekonała chyba jednak radnego Jerzego Misiaka, który z kolei mówił: - Przez Polskę przeszedł walec ideologii LGBT. Dziś dotarł do Kraśnika, gdzie nasza rada jest bombardowana informacjami, które nie wszystkie są prawdziwe. Spróbujcie przyjąć do wiadomości, że obok LGBT są też inni ludzie, którzy mają prawa do swoich poglądów, do wiary katolickiej, bo to są też moje wartości.

- Ja chcę powiedzieć, że nie kłammy, że my nie dostaniemy tych funduszy, jeżeli dzisiaj tę uchwałę podejmiemy. To naprawdę jest kłamstwo - stwierdziła kategorycznie inna z radnych. 

W sesji wzięli również udział przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii. 

Przed radnymi z Kraśnika dziś jeszcze debata o przyjęciu innej kontrowersyjnej uchwały - o samorządowej karcie praw rodzin, autorstwa Ordo Iuris.

Jeszcze przed podjęciem decyzji przez radnych sprawę komentowała w TOK FM Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu do spraw Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. - Nie liczę, że gminy czy powiaty będą się w dużej liczbie próbowały wycofać się z tych uchwał. Bardzo trudno jest publicznie przyznać do błędu, a że był to błąd, nie ulega już wątpliwości - mówiła, wskazując także, że "działania zarówno Komisji Europejskiej, operatorów środków norweskich, jak i WSA dały jasny sygnał, że homofobia się nie opłaca i że to nie są żarty". - Mówimy o bardzo poważnych naruszeniach - przepisów rangi konstytucyjnej, naruszeniu horyzontalnej zasady Unii Europejskiej, jaką jest zasada niedyskryminacji - podkreśliła gościni programu "Połączenie". 

Gminy "wolne od LGBT" bez pieniędzy z funduszy norweskich

"Kraśnik i gminy z podobnymi deklaracjami nie otrzymały wsparcia projektowego w bieżącym okresie finansowania i nie otrzymają takiego wsparcia, dopóki te deklaracje będą ważne" - oświadczyła minister spraw zagranicznych Norwegii Ine Eriksen Soreide o polskich "strefach wolnych od LGBT".

Oświadczenie zostało opublikowane 14 września na stronie norweskiego parlamentu. Chodzi o fundusze Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Funduszy EOG), czyli tak zwane fundusze norweskie. Są to pieniądze, które Norwegia, Lichtenstein i Islandia w zamian za udział we wspólnym obszarze UE przekazują krajom UE bezzwrotnie jako formę pomocy rozwojowej. Polska tych środków dostaje najwięcej. Dla samego Kraśnika oznacza to utratę od 3 do 10 mln euro.

DOSTĘP PREMIUM