Wyborcza: Gdańszczanka chciała zamazać homofobiczne hasła na furgonetce. Pryśnięto jej gazem w twarz

"Z kabiny, od strony pasażera wyskoczył dobrze zbudowany mężczyzna w ciemnych okularach. Nie zdążyłam nawet obrócić głowy, dostałam gazem prosto w oczy. Oślepłam, stałam na chodniku i wyłam z bólu, krzyczałam, prosiłam o pomoc" - relacjonuje w rozmowie z Gazetą Wyborczą Maja z Gdańska.
Zobacz wideo

W piątek media społecznościowe obiegła relacja młodej kobiety, która postanowiła zareagować w sprawie furgonetki z homofobicznymi hasłami, która jeździła po ulicach Gdańska.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" kobieta opisuje, że zamierzała napisać na pojeździe hasło "stop bzdurom”, jednak uniemożliwił jej to mężczyzna, który wyszedł z samochodu.

"Z kabiny, od strony pasażera wyskoczył dobrze zbudowany mężczyzna w ciemnych okularach. Nie zdążyłam nawet obrócić głowy, dostałam gazem prosto w oczy. Oślepłam, stałam na chodniku i wyłam z bólu, krzyczałam, prosiłam o pomoc. Podeszły dwie osoby, kupiły mi mleko, żebym mogła przemyć oczy" - opisuje. 

Świadkowie zdarzenia odprowadzili ją do domu. Następnie w towarzystwie znajomych udała się na SOR. Lekarz zdiagnozował uraz oka i oczodołu.

Gdańszczanka złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. 

DOSTĘP PREMIUM