List ambasadorów ws. LGBT. Wiceminister Artur Soboń: Polska nie powinna być stawiana pod pręgierzem

Ambasadorzy kilkudziesięciu krajów w Polsce napisali list w obronie społeczności LGBT w Polsce. - Tu jest daleko idące nieporozumienie, wynikające albo z braku informacji, albo z powodów ideologicznych - komentował w TOK FM wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń.
Zobacz wideo

W niedzielę ambasadorzy 50 krajów w Polsce napisali list otwarty, w którym wyrazili poparcie dla wysiłków na rzecz świadomości społecznej na temat problemów dotykających m.in. społeczności lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych. O dokumencie poinformowała na Twitterze ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. "Prawa człowieka to nie ideologia - są one uniwersalne. 50 ambasadorów i przedstawicieli się z tym zgadza" - napisała w swoim poście.

"Polskie prawo w równym stopniu chroni wszystkich ludzi: nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym ani gospodarczym - z jakiejkolwiek przyczyny. W pełni zgadzamy się z tym przesłaniem dzisiejszego listu ambasadorów akredytowanych w Warszawie" - napisał na Twitterze podsekretarz stanu w polskim resorcie Paweł Jabłoński. 

Według Artura Sobonia, wiceministra aktywów państwowych odpowiedź resortu spraw zagranicznych zamyka sprawę. - Tu jest daleko idące nieporozumienie wynikające albo z braku informacji, albo z powodów ideologicznych. Polska nie powinna być stawiana pod tym pręgierzem. Mamy świadomość tego, iż polskie prawo chroni wszystkich obywateli w sposób równy, nikogo nie dyskryminuje, zapewnia wolność, swobodę w życiu społecznym, politycznym, gospodarczym, więc nie ma tutaj problemu, który byłby problemem do rozwiązania. Polska jest państwem, które przestrzega tych zasad - stwierdził kategorycznie gość Poranka Radia TOK FM.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł! 

Prowadząca program Dominika Wielowieyska przypomniała swojemu rozmówcy, że osoby homoseksualne w Polsce nie mogą zawierać związków partnerskich. Dziennikarka zacytowała też słynny wpis Joachima Brudzińskiego, który na Twitterze napisał, że "Polska jest najpiękniejsza bez LGBT". 

Według Artura Sobonia nie są to jednak przejawy dyskryminacji. - Z całą pewnością polityka, która w centrum stawia rodzinę, wspiera rodzinę, nie jest polityką dyskryminacji. I państwo polskie ma prawo taką politykę prowadzić - mówił wiceminister. 

- Ale tam (we wpisie - red.) nie ma mowy o rodzinie. Jest mowa o wyrzuceniu osób LGBT - wtrąciła gospodyni Poranka Radia TOK FM. - Pani redaktor powiedziała o tym, iż pary jednopłciowe nie mają takich samych praw czy przywilejów jak rodzina i to jest prawda, bo państwo polskie ma prawo prowadzić politykę skierowaną na wspieranie rodziny i to robi - kontynuował Soboń.

Wielowieyska, której odpowiedzi wiceministra nie usatysfakcjonowały, zwróciła uwagę na to, że np. przyznanie prawa do zawierania związków partnerskich osobom homoseksualnym, w żaden sposób nie uszczuplają praw innych rodzin. Ale według Artura Sobonia prawda wygląda inaczej. - Stawianie na równi takich związków z rodziną jest poważną zmianą ustrojową. Pani redaktor chce tak gładko przejść nad tą sprawą i ja się na to nie zgadzam. Zmiana definicji rodziny zapisana w polskim prawie jest zmianą ustrojową, na którą my się po prostu nie zgadzamy - ocenił.

"To bardzo rzadki przypadek, by ambasadorzy pouczali kraj, w którym są na placówce"

Zupełnie inną opinię na temat listu ambasadorów ma poseł PO Sławomir Neumann. Jak mówił w rozmowie z Wielowieyską, "to bardzo rzadki przypadek, żeby ambasadorowie państw pouczali kraj, w którym są na placówkach". - To jest akcja państw demokratycznych, które przypominają w taki sposób o prawach człowieka, o tych niezbywalnych prawach do równości, do tego, żeby każdy - niezależnie od swoich poglądów, koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej - miał te same prawa jak każdy inny. To jest sprawa, która na pewno będzie miała dalsze konsekwencje dyplomatyczne i międzynarodowe - ocenił polityk.

Jak wyjaśniał, ma wrażenie, iż "nasz rząd jak zawsze będzie napinał mięśnie i będziemy świadkami kolejnych wezwań do MSZ, będziemy pewnie świadkami jakiegoś znowu zaostrzenia retoryki". - Bo przecież te rozmowy nie zakończyły się jeszcze w obozie władzy, a w ostatnich miesiącach Solidarna Polska bardzo mocno podkręcała ten ideologiczny spór, więc na pewno to będzie kolejnym elementem jakiegoś zamieszania po tej stronie politycznej także - podkreślił.  

Dominika Wielowieyska przypomniała jednak, że środowiska LGBT zarzucają PO dystansowanie się od ich postulatów. - Tu mówimy o wolnościach zagwarantowanych przez cywilizację Zachodu. To są dwie oddzielne kwestie. My nie musimy się zgadzać i być "za" wszystkimi postulatami zgłaszanymi przez środowisko LGBT - przekonywał i dodał, że państwo powinno gwarantować m.in. prawa do demonstracji, do równego traktowania wobec prawa.



DOSTĘP PREMIUM